Pandora nie powinna, aż tak przesadzać. Te kilka rzeczy, które mogły akurat nie być na swoim miejscu to był pikuś w harmidrze jaki panował w ich warsztacie pomimo względnego "porządku", jaki starali się tam utrzymywać. Gdyby na dłużej wpuściłaby dwójkę Islandczyk do swojego mieszkania, użyczając tego budynku jako warsztatu, dowiedziałaby się czym jest definicja bałaganu - Kominek... - odparł pod nosem na jej słowa. Może i nie był to wielki piec do palenia ale zawsze jakiś początek. Trochę pracy i budulca, a na pewno byłaby możliwość przerobienia go na najprawdziwszą kotłownię.
Mistrz przetrwania? Powtórzył w głowie, przyglądając się swojej dłoni, która moment temu dotknęła 'kolczatki' - Jest ciekawą rzeczą... - dopytał z nieukrywaną ciekawością. Bardzo go kusiło aby złapać złapać go całą dłonią, chociaż to ukłucie, którym bronił się kaktus sprawiło, że tego nie zrobił - Hmm... - mruknął ze zmrużeniem oczu, a następnie mimowolnie spojrzał na swoją koszulę, mniej więcej na wysokości naszyjnika, który przecież również miał niebieskie oczy - Dziwni jesteście z tym wszystkim. Nie można by go podpisać Paddington? I utrudniacie życie podpisując Londyn, wprowadzając tym samym zamieszanie u zagranicznych? - dodał w pewien sposób oskarżając zarówno ją jak i ogół społeczeństwa. To na pewno była perfidna gra anglików aby żerować na klientach - nie ważna była prawdziwość tych słów jako, że to była narracja w głowie Hjalmara o której i tak jutro nie będzie pamiętać.
Po co miał się myć kiedy dopiero wyszli spod deszczu? To było czyste marnotractwo wody, a Nordgersim i tak nie czuł potrzeby na kąpiel jako, że wyszykował się przed wyjściem, a tym samym wyszorował się od stóp do głów - No i co prychasz... - rzucił pod nosem widząc jak się oburzyła na te słowa. Pozwolił się pociągnąć za rękę, chociaż z usadzeniem go Pandora mogła mieć trochę problemów - zwłaszcza, że oporował jej jak tylko mógł. Ot, taka niewinna przekomarzanka - Będę tu spał... Dobrze - pokiwał głową na zgodę zaraz po tym jak zasiadł na łóżku. Nie musiała mu dwa razy tłumaczyć aby się nigdzie nie ruszał jako, że i tak nie miał takiego zamiaru. Hjalmar siedział i rozkoszował się alkoholem, wprowadzając się w jeszcze gorszy stan niż powinien - Po co... - dodał kiedy zobaczył Pandorę z ręcznikiem. Chcesz mnie udusić? Na całe szczęście to była tylko pesymistyczna myśl, ponieważ Pewettówna nie miała zamiaru go jeszcze zabijać, a jedynie wytrzeć mu włosy. Islandczyk starał się trzymać tak prosto jak tylko mógł ale przychodziło mu to z dużym trudem, co nie zmieniało faktu, że był bardzo wdzięczny.
- A tam... Pandorka... Nie przejmuj się mną... Kanapki też są dobre... - uspokoił ją. Mógł być lekko marudny i wybredny ale prawdę mówiąc zjadłby cokolwiek by mu podała - cokolwiek co by miało w sobie mięso. Na same warzywa mógłby się obrazić, a następnie zamknąć w sobie - Nie musisz nic suszyć... Samo wyschnie... - oznajmił, również wpatrując w nią swoje zmęczone niebieskie tęczówki - Dam radę - dodał, wręczając jej otwartą butelkę, a następnie bardzo powoli zaczął rozpinać guziki koszuli. Szło mu mizernie ale się nie poddawał. Nie mógł sobie pozwolić na przegraną w tej walce - Ja... Naprawdę? Dasz mi kaktusa w prezencie? Ale super... - wycedził przez zęby, kontynuując walkę z własnym ubiorem. W standardowy dla siebie sposób wyciągnął język aby móc się jeszcze bardziej skupić.
Po kilkunastu, może kilkudziesięciu sekundach nie równej walki, Hjalmarowi udało się rozpiąć wszystkie guziki, a na jego torsie ujawnił się ten sam co zawsze, rzemykowy niedźwiadek, który niemal od razu zaczął wbijać swoje ślepia w Pandorę - a przynajmniej sprawiał takie wrażenie. Czy ją oceniał? Być może. W końcu zdążył już ocenić Nordgersima, to teraz przyszła pora na Prewettównę - Udało się - stwierdził z uśmiechem na ustach - Proszę - podał przemoczone odzienie i nie czekając na żaden inny ubiór, runął do tyłu niczym kłoda, kładąc się tym samym w łóżku - Wygodnie tu masz... - przyznał przekręcając głowę w jej stronę aby się przyjrzeć. Tylko komu? Turczynce czy kaktusowi? Bez większego trudu, dziewczyna mogła zauważyć, że starał się utrzymywać swoją uwagę na jej twarzy ale na kilka chwil zerkał w kierunku kolczastej rośliny.