Czasami potrzebowała ujścia emocjom, czasami potrzebowała czegoś pozytywnego w swoim życiu. Nie chciała się dąsać wiecznie i smucić, a zauważyła, że w ostatnim czasie była bardzo zatroskana. Tak samo jak reszta rodziny. Poczynania ojca i ich gościa mieszkającego w piwnicy miał ogromny wpływ na ich życie, a takie dni jak te powodowały, że czuła się naprawdę dobrze. Nawet jeśli jej ojciec wszedł w stan gniewu i niezadowolenia. Słysząc, że przyznał jej rację usta wykrzywiła w zadowolonym uśmiechu. Uniosła nawet lekko podbródek połechtana.
– Oh, to nie ja kupuje podejrzane szampony i ląduję potem z kaktusem na głowie. Sam byś mi również nie odpuścił – wredny, pewny siebie i subtelny uśmiech nie znikał jej z twarzy. Nie miała zamiaru mu tego zapomnieć, ale nie miała też zamiaru rozpowiadać tego światu. To będzie ich kolejny, rodzinny sekrecik, którego Vespera będzie strzec lepiej niż własnej głowy. Już miała rzucić zaklęcie niwelujące kaktusa, ale ten zrezygnował z jej pomocy, więc zrobiła urażoną minę i odsunęła się od swojego brata robiąc miejsce ojcu.
Liczyła, że jej tata okaże się dzisiaj jednak w dobrym humorze i zechce mu dorobić jakieś stokrotki wokół kaktusa, ale przeliczyła się. Minęła chwilunia i kaktusa nie było, a Augustus znowu był przystojniakiem w ręczniku. Cholernie chciała, aby pojawiła się tu jego żona i dzieci, aby mu jeszcze bardziej dopiec, ale z drugiej strony będzie miała haka na swojego kochanego, młodszego o parę minut brata.
– Uważasz, że mam brudne myśli? – uniosła brwi patrząc na niego na powrót rozbawiona. – W ramach tej zniewagi proponuję mu wyczarować lawendę na głowie. Podobno mówisz o niej przez sen – wyszczerzyła się złośliwie. Jego żona mówiła mu o tych jego koszmarnych lawendach nocnych. Chyba powinien zmienić leki nasenne, bo te najwyraźniej nie działały za dobrze, a przecież jego małżonka pachniała przepięknymi kwiatami różanymi. Sama by przy niej śniła o różach, a nie o jakichś beznadziejnych lawendach.
– Tym szamponem powinni zająć się bumowcy. Może ktoś sobie kręci żarty na nieświadomych konsumentach – zmieniła szybko temat podchodząc do półki z kosmetykami i wybierając z niej nowy szampon Augustusa. – Gdzie go kupiłeś? – zapytała wracając do ojca i wręczając mu butelkę szamponu. – Nigdy nie widziałam tej marki na sklepach – zdziwiła się lekko.