27.07.2023, 18:32 ✶
Rodzice mieli obrzydliwą skłonność do uzurpowania sobie prawa do decydowania o szczęściu swych dorosłych dzieci, nie zdając sobie sprawę z tego, do jak wielkich tragedii w ten sposób doprowadzają. Próba upychania drugiego człowieka na siłę w sztywnych ramach tego, co uważa się za definicję życiowego spełnienia nigdy nie przyniosła niczego dobrego. I oni byli tego doskonałym przykładem. Rozwód lub śmierć poprzedniego małżonka wcale nie uczyniły ich wolnymi - wprawdzie nie wiedział, jak wyglądała sytuacja Vespery, ale jemu Pollux bezustannie dawał do zrozumienia, jak bardzo się na nim zawiódł.
— Nie odpuścisz, jeżeli się nie dowiesz — nie pytał, tylko stwierdził. — Nie byłem z żadną inną kobietą, o to możesz być spokojna.
Westchnął, zawiązując pasek od szlafroka wokół jej smukłej talii. Odzienie było tak wielkie, że jej drobna sylwetka w nim tonęła, co wydało mu się niesamowicie rozczulające.
— Ktoś umarł — powiedział cicho, a głos jego drżał na granicy strachu — A ja nie byłem w stanie mu pomóc. To znaczy, nie żył już wcześniej, był ghoulem, ale ja... — urwał, po czym wziął głęboki oddech, czując jak gorące łzy zbierają się pod powiekami. Zamrugał kilkukrotnie, aby się ich pozbyć. Było mu wstyd; zarówno własnej słabości, jak i tego, że nie potrafił uratować Grimesa. I chociaż głos z tyłu głowy podpowiadał mu, że właśnie tak powinno być, że ten nieszczęśnik był teraz szczęśliwy u boku swej ukochanej, to w Perseusie narastał jakiś bunt. Wiedział już, że nigdy nie zapomni tego człowieka, ani tego, co wydarzyło się w Dolinie Godryka.
Były to dość osobliwe uczucia jak na kogoś, kto miał na rękach krew dwóch osób. Być może brały się z poczucia winy? Nieuleczonych wyrzutów sumienia, które na zawsze miały obdzierać go z kruchego spokoju.
— Nie chcę o tym rozmawiać. Minie jeszcze trochę czasu, zanim magiczny Londyn obudzi się po Beltane. Położysz się obok mnie? — zaproponował, otwierając drzwi do łazienki. Nie pytał o wspólne spanie; wiedział, że pomimo wysiłków sen nie przyjdzie.
— Nie odpuścisz, jeżeli się nie dowiesz — nie pytał, tylko stwierdził. — Nie byłem z żadną inną kobietą, o to możesz być spokojna.
Westchnął, zawiązując pasek od szlafroka wokół jej smukłej talii. Odzienie było tak wielkie, że jej drobna sylwetka w nim tonęła, co wydało mu się niesamowicie rozczulające.
— Ktoś umarł — powiedział cicho, a głos jego drżał na granicy strachu — A ja nie byłem w stanie mu pomóc. To znaczy, nie żył już wcześniej, był ghoulem, ale ja... — urwał, po czym wziął głęboki oddech, czując jak gorące łzy zbierają się pod powiekami. Zamrugał kilkukrotnie, aby się ich pozbyć. Było mu wstyd; zarówno własnej słabości, jak i tego, że nie potrafił uratować Grimesa. I chociaż głos z tyłu głowy podpowiadał mu, że właśnie tak powinno być, że ten nieszczęśnik był teraz szczęśliwy u boku swej ukochanej, to w Perseusie narastał jakiś bunt. Wiedział już, że nigdy nie zapomni tego człowieka, ani tego, co wydarzyło się w Dolinie Godryka.
Były to dość osobliwe uczucia jak na kogoś, kto miał na rękach krew dwóch osób. Być może brały się z poczucia winy? Nieuleczonych wyrzutów sumienia, które na zawsze miały obdzierać go z kruchego spokoju.
— Nie chcę o tym rozmawiać. Minie jeszcze trochę czasu, zanim magiczny Londyn obudzi się po Beltane. Położysz się obok mnie? — zaproponował, otwierając drzwi do łazienki. Nie pytał o wspólne spanie; wiedział, że pomimo wysiłków sen nie przyjdzie.
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory