Nie była w stanie myśleć nawet o tym, że Augustus mógłby chcieć być obiektem jej westchnień. Może wtedy byłoby jej łatwiej, nie musiałaby go szukać, bo to on odnalazł ją. Denerwowało ją to, że Godryk znał jej adres i nie wrócił do niej. Naprawdę była, aż tak nieodpowiednią osobą, że nie warto było jej powiedzieć, że się jej nie chce. Te myśli powodowały jej jeszcze więcej bólu w piersi.
Avelina miała na sobie białą koszulkę na ramiączku, czarne dresy i ciepłe, kolorowe skarpety zrobione przez babcię na drutach. Owinęła się też lekko puchatym kocem, bo ostatnio było jej okropnie zimno. Chciała już się pozbyć tej słabości z umysłu, aby móc iść wspomóc odpowiednio Danielle, a nie mogła tego zrobić, gdy ciągle myślała o obcym mężczyźnie.
Gdy zaświecił jej światłem w oczy lekko zamrugała, a gdy przyzwyczaiła się do jasności wykonała jego polecenie.
– Wyglądał chyba przeciętnie, a przedstawił mi się jako Godryk Gryffindor – odpowiedziała z ciężkim westchnięciem. – Zdaję sobie sprawę, że mnie okłamał – szepnęła z ciężkim sercem.
Była taka głupia, taka naiwna, taka nieodpowiedzialna. Naprawdę myślała, że znajdzie miłość podczas tamtego święta? Była taka rozżalona, a nawet nie potrafiła tego wyrzucić z siebie, aby poczuć ulgę.
Czuła jego zapach, który zaczął ją rozpraszać, gdy tak się nad nią pochylał. Jego dotyk wywoływał u niej dreszcze i zawstydzenie. Nie rozumiała swoich reakcji, ale nie potrafiła myśleć o niczym innym jak tylko Godryk. Wiedziała, że jeśli nie pozbędzie się jego z głowy to już nigdy nie poczuje się normalnie, nie będzie mogła być sobą, była tego świadoma, bo ostatnie dni tylko o tym świadczyły.
Gdy poprosił o wywalenie języka zrobiła to i lekko się rozluźniła dzięki temu. Nawet zdobyła się na coś, co przypominało rozbawienie. Cień dawnej Aveliny przeszedł przez jej twarz, a w oczach pojawiły się iskierki radości. Skinęła głową, a po chwili została bez skarpetek. Mógł poczuć jak jej stopy były zimne, ale od zawsze tak miała. Zawsze było jej zimno w stopy.
– Czuję się opuszczona – odpowiedziała zgodnie z prawdą, zbyt szczerze. – Samotna, chciałabym… chciałabym, aby ktoś tu ze mną był – szepnęła patrząc mu w oczy z dziwną tęsknotą.