Pokiwał przecząco na słowa Pandory. On się nie tykał kaca, a kac jego - to była taka wymiana, swego rodzaju współpraca. Hjalmar jak na porządnego świadka pana młodego przystało, pomógł mu dojść do życia aby się jakoś - jakkolwiek - prezentował. Njála nie protestowała, więc Ivar musiał nie wyglądać, aż tak źle albo nie chciała mu robić afery przed setką gości, która się tutaj zgromadziła. Biedny Ivar... Pomyślał kręcąc głową by po chwili przenieść swój zainteresowanie na ojca, który już podjąć ewidentne plany wobec jego przyszłości - Powinieneś się cieszyć, że zaprosiłem jakąś dziewczynę zamiast któregoś z kolegów. Zresztą te kilka dni w Turcji to były tylko wakacje, nic szczególnego* - zaznaczył, po raz kolejny dając do zrozumienia Dagurowi, że to nic szczególnego - Posłuchaj to co mówi mama. Zawsze ma rację, powinieneś brać z niej przykład* - uśmiechnął się, kiwając do swojej rodzicielki głową z podziękowaniem za wsparcie w tym momencie. W końcu nie bez przypadku mówi się o synach jako "synkowie mamusi" - mogli liczyć na wsparcie swoich matek w każdym momencie.
Pandora ma dużo rzeczy do roboty i nie ma czasu... Chciał odpowiedzieć ale ugryzł się w język. Nie mógł walczyć z dwójką swoich rodziców na raz. Wybrał stronę mamy i musiał z nią dzisiaj trzymać. Młodszy z Nordgersimów siedział trochę jak gwoździach, oczekując aż te wszystkie grzeczności się zakończą i w końcu będą mogli przejść do tak upragnionej libacji alkoholowej. Pokręcił głową widząc jak Dagur musiał również pochwalić się swoimi córkami, a jego siostrami.
Parsknął śmiechem na słowa ojca. Durniem? Czy to było to co sądził o własnym synu? - Tato... Tłumaczyłem Ci przecież... Ivar biega za Njálą z 15 lat, a na poważnie to 10. Wiesz czemu tak jest, a nie inaczej... - nachylił się nad stołem, spoglądając wymownie na starszego Nordgersima jakby chciał mu przypomnieć o swojej przypadłości, a raczej o tym jak do tego doszło. W końcu Hjalmar został likantropem, ponieważ uratował dwójkę zakochanych, biorących dzisiaj ślub, pewnej nocy jeszcze za czasów Durmstrangu - Są pewne rzeczy, których się nie robi nikomu. A już na pewno nie przyjacielowi - zaznaczył, przedstawiając przy okazji swoje stanowisko w tej sprawie. Sam Islandczyk nie narzekał na swoje życie, ani nie uważał, że jest źle wychowany.
- Nic - wypalił szybciej, niż ktokolwiek był w stanie odpowiedzieć, a część nawet usłyszeć pytanie - Zwykłe święto jak każde inne. Trochę tańca, trochę alkoholu i tyle - wytłumaczył krótko, ukrywając część faktów. Jak miałby wytłumaczyć ojcu fakt, że znowu chciał komuś nakłaść po mordzie? Że znowu się upił, a co gorsza jeszcze wypalił jakieś podejrzane ziele? No i przede wszystkim, że z damą poszedł wspinać się po drzewach, niczym jakaś małpa, zamiast na jakieś normalnie i przyziemne rzeczy - Zresztą ja tam większość czasu spędziłem ze swoją ekipą - przeniósł wzrok na chłopaka, który odważył się wspomnieć o Lithcie. Już cię sobie zapamiętam... Zmrużył oczy aby dać mu jasny sygnał, że dni jego zębów są już policzone.
- Za zdrowie! - uniósł swój róg do góry i czym prędzej wypił całą jego zawartość, czując ulgę, która roznosi się po całym jego ciele - Ojj... Pyszności - przyznał, a następnie przetarł buzie w dłoń. Nie czekając dłużej dolał sobie ponownie alkoholu - Komuś też dolać? - zapytał, przenosząc wzrok na państwa młodych. Dostrzegł, że Ivar zaczął chodzić po sali aby zapewne sprawdzić czy nikomu nic nie brakuje i akurat miał właśnie podejść do nich.
- Widzę, że już zaczęliście dobrą zabawę - zaśmiał się, stając za Pandorą i Hjalmarem - Panie Nordgersim... To dla mnie wiele znaczy, że zaszczycił nas pan swoją obecnością wraz z całą rodziną - skłonił się lekko w kierunku Dagura - Oczywiście również za te piękne obrączki - dodał, unosząc prawą dłoń na której znajdowała się błyskotka o której przed chwilą wspomniał - No to drodzy państwo... Skoro już tutaj jestem.. To może jakiś mały toast za moją przepiękną żonę? - zaproponował, unosząc swój róg w kierunku Njáli, która odpowiedziała mu tym samym, stojąc po drugiej stronie stołu.
- Wiesz. Mnie przekonywać dwa razy nie musisz - zaśmiał się, klepiąc przyjaciela po plecach, na co pojawił się mały grymas na twarzy pana młodego. Chwilę później, od razu wziął swój alkohol w dłoń, będąc gotowym do rozpoczęcia toastu. A niech Ci się widzie w życiu... Z tą myślą zbił się kuflami i czym prędzej sięgnął dna.
*islandzki