Popatrzyła na niego nadal z niepewnością. Zdążyła polubić Ururu nawet jeśli jego wygląd powodował u niej delikatny dyskomfort i niepokój. Nie chciała, aby pakował się w tarapaty, a nigdy też nie popierała zdobywania eliksirów z nielegalnych źródeł.
– Zrobię wszystko co w mojej mocy, ale będziesz musiał chwilę poczekać – uśmiechnęła się do niego delikatnie. – Popilnujesz chwilę apteki, aby nikt nas nie okradł? Przejdę na zaplecze, aby mieć chwilę spokoju – odpowiedziała. Jeśli się nie zgodził po prostu wywiesiła karteczkę, że zamknięte. Chociaż nie lubiła tego robić, bo wiedziała, że w każdym momencie może przybyć ktoś, kto będzie potrzebować pomocy.
Zabrała fiolki i zaczęła swoją analizę. Najpierw zajęła się fioka, którą Ururu zakwalifikował jako Wywar Żywej Śmierci. Po kilku próbować i sprawdzaniach okazało się, że miał rację. Nalepiła na nim karteczkę z informacją jaki to eliksir. Oznaczyła go również jako niebezpieczny. Odstawiła go na bok i zabrała się za resztę. Z nimi miała ogromny problem, ponieważ pierwszy raz się z takimi spotkała. Szukała nawet na szybko jakichś informacji na ich temat, ale nie była w stanie nic znaleźć, co jakiś czas pojawiała się wzmianka o ghulach, ale nie była wstanie zrozumieć, co może łączyć te eliksiry z tymi istotami. W końcu wyszła z zaplecza do Ururu. Nie wiedziała ile czasu minęło, ale poczuła się odrobinę zmęczona.
– To jest wywar żywej śmierci. Uważaj na niego, bo jest niebezpieczny jeśli ktoś go przedawkuje. Masz do niego jeszcze w prezencie ode mnie eliksir wiggenowy. Działa jak antidotum, a tych niestety nie znam. Są chyba eksperymentalne, ale jeden składnik, który udało mi się rozpoznać pojawiał się w zestawieniu z ghulami, ale nie wiem jaki ma to z nimi związek. Wydaje mi się, że ktoś bardzo eksperymentował i nie jest nic przyjemnego – odpowiedziała oddając mu fiolki.