29.07.2023, 22:19 ✶
Co mogłem jej w tej chwili rzec? Choć serce mnie bolało na tę myśl, choć przynajmniej ten jeden raz chciałem być w pełni szczery, to mogłem karmić ją jedynie złudnymi słowami, że znajdziemy tego, który obarczył jej serce miłością. Wbrew jej woli, gwoli ścisłości. Kutas. Najchętniej to dorwałbym go i na osobności z nim porozmawiał. Może w końcu dokonałbym przełomu i kogoś zabił własnymi rękoma.
- Przestań. To świetny pomysł. Chyba chcesz zobaczyć się z Godrykiem? - zapytałem, mamiąc jej serce. Niby te słowa przychodziły mi bez problemu, ale gardło miałem ściśnięte, cały byłem spięty. Poprawiłem pióro w dłoni i zacząłem pisać. Napisałem słowo Dani i to było na tyle. Przynajmniej na razie.
Nie rozumiałem, czemu ktoś podawał się za Godryka Gryffindora. Wkurzało mnie to podwójnie, bo obstawiałem, że to mógł być facet-idiota, co to kiedyś przynależał do domu Gryfonów. Każdy wiedział, że Ślizgoni nie trzymali z Gryfonami, wręcz przeciwnie, a nie ukrywałem, że byłem niegdyś dumnym Ślizgonem. Tym bardziej to celowało we mnie personalnie i gdybym nie ukrywał znajomości z Paxton, celowałbym, że to podstęp skierowany w moim kierunku. Nieszczęśnik. Niech go dorwą siły nieczyste.
- Jest jeszcze wczesny wieczór. Może ominąć ją, co najwyżej, nudna kolacja z potencjalnym absztyfikantem albo szorowanie włosów - rzuciłem niedbale, kontynuując swój... właściwie list Aveliny.
Mam problem. Potrzebuję pilnie twojej pomocy. Niezwłocznej. - pisałem, nawet nie zastanawiając się, czy to słowa, które mogłaby wypowiedzieć Avelina. Pragnąłem by to było rzeczowe i by Danielle przybyła jak najszybciej. Bez zastanowienia. Zdaję sobie sprawę z Twojej trudnej sytuacji rodzinnej, aczkolwiek nie pisałabym, gdyby nie chodziło o śmierć i życie.
- Długo się znasz z Danielle? I dobrze? - zapytałem z ciekawości by wybadać grunt. - Jakbyś oceniła jej zdolności magiczne? - kontynuowałem, starając się być przy tym naturalnym, zanadto nie przejętym, ale było ciężko. Najlepiej byłoby, gdyby Danielle już tu była, jednakże... Nie wiem czemu, ale coś nakazywało mi powątpiewać w jej umiejętności. Obym się mylił ze swoimi przeczuciami.
- Przestań. To świetny pomysł. Chyba chcesz zobaczyć się z Godrykiem? - zapytałem, mamiąc jej serce. Niby te słowa przychodziły mi bez problemu, ale gardło miałem ściśnięte, cały byłem spięty. Poprawiłem pióro w dłoni i zacząłem pisać. Napisałem słowo Dani i to było na tyle. Przynajmniej na razie.
Nie rozumiałem, czemu ktoś podawał się za Godryka Gryffindora. Wkurzało mnie to podwójnie, bo obstawiałem, że to mógł być facet-idiota, co to kiedyś przynależał do domu Gryfonów. Każdy wiedział, że Ślizgoni nie trzymali z Gryfonami, wręcz przeciwnie, a nie ukrywałem, że byłem niegdyś dumnym Ślizgonem. Tym bardziej to celowało we mnie personalnie i gdybym nie ukrywał znajomości z Paxton, celowałbym, że to podstęp skierowany w moim kierunku. Nieszczęśnik. Niech go dorwą siły nieczyste.
- Jest jeszcze wczesny wieczór. Może ominąć ją, co najwyżej, nudna kolacja z potencjalnym absztyfikantem albo szorowanie włosów - rzuciłem niedbale, kontynuując swój... właściwie list Aveliny.
Mam problem. Potrzebuję pilnie twojej pomocy. Niezwłocznej. - pisałem, nawet nie zastanawiając się, czy to słowa, które mogłaby wypowiedzieć Avelina. Pragnąłem by to było rzeczowe i by Danielle przybyła jak najszybciej. Bez zastanowienia. Zdaję sobie sprawę z Twojej trudnej sytuacji rodzinnej, aczkolwiek nie pisałabym, gdyby nie chodziło o śmierć i życie.
- Długo się znasz z Danielle? I dobrze? - zapytałem z ciekawości by wybadać grunt. - Jakbyś oceniła jej zdolności magiczne? - kontynuowałem, starając się być przy tym naturalnym, zanadto nie przejętym, ale było ciężko. Najlepiej byłoby, gdyby Danielle już tu była, jednakże... Nie wiem czemu, ale coś nakazywało mi powątpiewać w jej umiejętności. Obym się mylił ze swoimi przeczuciami.