30.07.2023, 00:37 ✶
Nawet jeśli jego uśmieszek był nietuzinkowy, zawsze sprawiał jej radość. Pandora ogólnie rzecz przedstawiając, uwielbiała, gdy druga osoba rozjaśniała nim otoczenie. Czyż nie był to w całym arsenale ludzkich gestów ten najpiękniejszy, zaraźliwy nie mniej, niż ziewanie? Nie zwróciła uwagi na to, że zadrżał, gdy się z nim przywitała. Może brunetka już się do tego przyzwyczaiła, że reagował w taki sposób i jednocześnie niewiele sobie z tego robiła, pozostając po prostu sobą? Nie postrzegała ludzi, jak przeciętna osoba i postronny obserwator, zawsze starała się dostrzec i wyciągnąć z nich to, co było najlepsze, najpiękniejsze.
- Mmmm ulubiona? Rozpieszczasz mnie! - posłała mu promienny uśmiech, usadawiając się wygodnie na krześle. Omiotła spojrzeniem izbę, upewniając się jeszcze o braku znajomych twarzy, aby mogła skupić swoją uwagę w całości na Tancredzie. - Hej, przecież nie potrzebuje pretekstu! Czy ja tu słyszę wyrzut, że Cię zaniedbuje?
Zapytała z odrobiną powagi, nachylając się nieco do przodu, aby odszukać brązowymi oczami jego spojrzenia. Ściągnęła nawet brwi, aby dodać temu nuty dramatyzmu. Prawda była taka, że Pandora była zabieganą dziewczyną — pomijając mechanizmy i zaklinanie, zajmowała się również magicznymi stworzeniami oraz astronomią, a ostatnio nawet znalazła pracę — pierwszy raz nie na zlecenie — w grupie Archeologicznej pod przywództwem Shafiqa. Ponadto, musiała dzielić życie na Wielką Brytanię oraz trochę Turcję, skąd pochodziła jej matka, a dziadkowie uwielbiali wnuczkę.
Kremowe piwo wcale nie było wszędzie takie samo, była przekonana, że to z Trzech Mioteł było najlepsze na świecie. Owszem, atmosfera i wspomnienia miały na to wpływ, ale chodziło też o głębie smaku, zwłaszcza gdy zimą piło się je ciepłe z odrobiną posypki z cynamonu. Czy tęskniła za czasami Hogwartu? Były takie dni, że bardzo. Brakowało jej długich korytarzy, sekretnych przejść i tego dreszczyku adrenaliny, gdy odkrywało się w tym niezwykłym zamku nowe miejsce. Odwróciła na chwilę głowę w stronę okna, aby dostrzec za szybą zarys malującej się w oddali budowli, uwieńczonej wieżami. Pokój Krukonów był taki piękny, tyle nieprzespanych nocy spędziła przed kominkiem na niebieskim dywanie. Pandora uśmiechnęła się pod nosem z nostalgią, powracając spojrzeniem do siedzącego naprzeciw mężczyzny. Zabrała się za nalewanie piwa.
- Okropne, co? Nie rozumiem, jak mogli atakować i zabijać niewinnych ludzi.. - mruknęła cicho, nie chcąc faktycznie głośno na ten drażliwy temat rozmawiać. Podsunęła mu szklankę, swoją łapiąc w dłonie i stukając w nią paznokciami, pokręciła głową. Głupi Voldemort, czy jak on się nazywał. Musiał być przestraszonym i samotnym człowiekiem, który nie zaznał w życiu ciepła i miłości. Nie widziała innego powodu, dla którego zszedłby na taką drogę. No, może jeszcze chęć zdobycia więcej mocy, ale poniekąd i w głębi serca, tego chciała znacznie większa część magicznego społeczeństwa, jednak nie przyznawano się do tego głośno. Przyglądając mu się z troską, faktycznie dostrzegła, że był zmęczony.
- Powinieneś trochę odpocząć, pomyśleć o sobie. Nie będziesz w stanie pomóc innym, jak sam nie będziesz silny i pełen energii. - zasugerowała z westchnięciem, robiąc łyka piwa. Pozbyła się potem pianki z warg, wydając z siebie ciche mruknięcie zadowolenia. - Znalazłam! Zapowiada się naprawdę ciekawie, wiele mogę się nauczyć. Mamy tam też eksperta od duchów, wiesz? Dziwnie pracować w grupie, zwykle przecież robiłam wszystko sama i dla siebie, na własnych zasadach, ale to zawsze nowe doświadczenie.
Odparła wesoło, starając się dostrzegać tylko pozytywne aspekty swojego nowego wyzwania w życiu. Nie chciała dać się przytłoczyć odpowiedzialności lub obawom, głównie związanymi z ich bezpieczeństwem, które przecież w dużej mierze właśnie od Pandory zależało.
- Mmmm ulubiona? Rozpieszczasz mnie! - posłała mu promienny uśmiech, usadawiając się wygodnie na krześle. Omiotła spojrzeniem izbę, upewniając się jeszcze o braku znajomych twarzy, aby mogła skupić swoją uwagę w całości na Tancredzie. - Hej, przecież nie potrzebuje pretekstu! Czy ja tu słyszę wyrzut, że Cię zaniedbuje?
Zapytała z odrobiną powagi, nachylając się nieco do przodu, aby odszukać brązowymi oczami jego spojrzenia. Ściągnęła nawet brwi, aby dodać temu nuty dramatyzmu. Prawda była taka, że Pandora była zabieganą dziewczyną — pomijając mechanizmy i zaklinanie, zajmowała się również magicznymi stworzeniami oraz astronomią, a ostatnio nawet znalazła pracę — pierwszy raz nie na zlecenie — w grupie Archeologicznej pod przywództwem Shafiqa. Ponadto, musiała dzielić życie na Wielką Brytanię oraz trochę Turcję, skąd pochodziła jej matka, a dziadkowie uwielbiali wnuczkę.
Kremowe piwo wcale nie było wszędzie takie samo, była przekonana, że to z Trzech Mioteł było najlepsze na świecie. Owszem, atmosfera i wspomnienia miały na to wpływ, ale chodziło też o głębie smaku, zwłaszcza gdy zimą piło się je ciepłe z odrobiną posypki z cynamonu. Czy tęskniła za czasami Hogwartu? Były takie dni, że bardzo. Brakowało jej długich korytarzy, sekretnych przejść i tego dreszczyku adrenaliny, gdy odkrywało się w tym niezwykłym zamku nowe miejsce. Odwróciła na chwilę głowę w stronę okna, aby dostrzec za szybą zarys malującej się w oddali budowli, uwieńczonej wieżami. Pokój Krukonów był taki piękny, tyle nieprzespanych nocy spędziła przed kominkiem na niebieskim dywanie. Pandora uśmiechnęła się pod nosem z nostalgią, powracając spojrzeniem do siedzącego naprzeciw mężczyzny. Zabrała się za nalewanie piwa.
- Okropne, co? Nie rozumiem, jak mogli atakować i zabijać niewinnych ludzi.. - mruknęła cicho, nie chcąc faktycznie głośno na ten drażliwy temat rozmawiać. Podsunęła mu szklankę, swoją łapiąc w dłonie i stukając w nią paznokciami, pokręciła głową. Głupi Voldemort, czy jak on się nazywał. Musiał być przestraszonym i samotnym człowiekiem, który nie zaznał w życiu ciepła i miłości. Nie widziała innego powodu, dla którego zszedłby na taką drogę. No, może jeszcze chęć zdobycia więcej mocy, ale poniekąd i w głębi serca, tego chciała znacznie większa część magicznego społeczeństwa, jednak nie przyznawano się do tego głośno. Przyglądając mu się z troską, faktycznie dostrzegła, że był zmęczony.
- Powinieneś trochę odpocząć, pomyśleć o sobie. Nie będziesz w stanie pomóc innym, jak sam nie będziesz silny i pełen energii. - zasugerowała z westchnięciem, robiąc łyka piwa. Pozbyła się potem pianki z warg, wydając z siebie ciche mruknięcie zadowolenia. - Znalazłam! Zapowiada się naprawdę ciekawie, wiele mogę się nauczyć. Mamy tam też eksperta od duchów, wiesz? Dziwnie pracować w grupie, zwykle przecież robiłam wszystko sama i dla siebie, na własnych zasadach, ale to zawsze nowe doświadczenie.
Odparła wesoło, starając się dostrzegać tylko pozytywne aspekty swojego nowego wyzwania w życiu. Nie chciała dać się przytłoczyć odpowiedzialności lub obawom, głównie związanymi z ich bezpieczeństwem, które przecież w dużej mierze właśnie od Pandory zależało.