Ceremonia się rozpoczęła
Do kaplicy wchodzili ostatni, pojedynczy czarodzieje i czarownice, bliscy Derwinowi. Mimo, że ceremonia z pewnych przyczyn była kameralna, ciasna kaplica stopniowo wypełniała się po same brzegi. W tłumie ubranych na czarno żałobników dostrzec można było osoby w oficjalnych mundurach, sugerujących przynależność do Brygadzistów lub Aurorów. Z racji przynależności Derwina do tej grupy zawodowej, nie był to dziwny lub niecodzienny widok.
Promienie słoneczne co jakiś czas wpadały przez uchylone drzwi kaplicy wprost na urnę, jakby celowo oświetlały ją w tym przyciemnionym pomieszczeniu, a wiatr jaki szalał na zewnątrz uspokajał się jedynie na chwilę, by ponownie dać o sobie znać. Modły kapłanki nie ustawały - mruczała pod nosem niezrozumiałe dla ogółu słowa, jakie miały pomóc zmarłemu trafić tam, gdzie podążała każda spragniona spokoju dusza.
- Tułaczka Twoja już dobiegła kresu. Czy ten świat był dla ciebie tak łaskawy, że powinieneś go opuścić z żalem? - odezwała się nagle Kapłanka, otwierając oczy. Powiodła wzrokiem po zgromadzonych, jednak nie poświęcała temu zbyt wiele czasu - jej wzrok utkwił w portrecie mężczyzny, który pomimo tak ciężkich okoliczności, nie przestawał się uśmiechać. Podeszła bliżej marmurowego blatu, gdzie spoczywała urna z prochami zmarłego. - Dla twoich oczu słońce ziemi zgasło. W Tobie, Matko, niech znajdzie pokój wieczny. Ty dla niego bądź niegasnącym światłem. - mówiła. Na moment skierowała wzrok w stronę zebranych żałobników. - Im jaśniej człowiek płonął za życia, tym mocniej jego gwiazda świeci w ciemności - dodała, by po chwili wycofać się i ponownie oddać modlitwie, tym razem połączonej z żałobną pieśnią.
Przemowa Godryka Longbottoma
Pierwszy zabrał głos Godryk - najstarszy z rodziny, a zarazem głowa rodu Longbottom.
Dotychczas jego wypowiedzi były krótkie i ograniczały się do przyjmowania kondolencji. Na jego bladej twarzy na próżno było szukać smutku czy rozżalenia; mężczyzna, pomimo tragedii jaka go spotkała był poważny i dostojny. Wystąpił z szeregu, zatrzymując się dopiero przy urnie, na której, jakby w bezwarunkowym odruchu położył dłoń. Wzrok, na dłuższą chwilę zawiesił na obrazie Derwina - kiedy stał tuż obok, podobieństwo pomiędzy dwoma mężczyznami było zauważalne gołym okiem. W końcu odwrócił się w stronę zgromadzonych.- Nigdy nie spodziewałem się, że przyjdzie mi grzebać własnego syna - zaczął, spokojnym i poważnym głosem. Z tłumu dobiegł cichy szloch i pojedyncze pociąganie nosem. - Kiedy trzynastoletni Derwin oznajmił mi, że chce podążać ścieżką aurora, nie byłem zaskoczony. Od najmłodszych lat wykazywał się ponadprzeciętnym poczuciem sprawiedliwości, co czasem objawiało się nadesłanym listem ze szkoły, informującym że Jeremiah, Derwin oraz Aurora znów wpakowali się w jakąś bójkę w obronie słabszych. Już wtedy byłem z niego dumny, choć niepedagogiczne byłoby oznajmienie "Synu, cieszę się, że znów pobiłeś się ze starszym uczniem w obronie młodszego, bo tak powinien zachowywać się każdy prawy człowiek, sprzeciwiać się, gdy jest świadkiem niesprawiedliwości". - zwrócił wzrok w stronę obrazu. Z tłumu dobiegły urwane chichoty, gdy Godryk wspomniał anegdotę z życia młodego Derwina - Zginąłeś, ochraniając cywili przed bezcelowym, bestialskim atakiem śmierciożerców. Zginąłeś jak bohater, który w obliczu zagrożenia przełożył bezpieczeństwo własne na tych, którzy w tamtej chwili potrzebowali ochrony. Świat magiczny dziękuje Ci za twoją wieloletnią służbę, a ja dopilnuję, by pamięć o Tobie nigdy nie znikła. Twoja służba dobiegła końca, możesz udać się do swojej ukochanej Naoise. Jestem z Ciebie dumny, synu - zakończył, a jego głos załamał się, choć tylko na moment. Ponownie zwrócił się do obecnych. - W imieniu całej rodziny dziękuję bliskim oraz przyjaciołom za przybycie oraz wsparcie w tym trudnym dla nas dniu - dodał, by po raz ostatni obrzucić obraz spojrzeniem i wrócić na swoje miejsce.
- Tura trwa trzy dni - nie jest obowiązkowe, by pisać w każdej z nich.
- Każdy post rozpoczynający nową turę będzie zaczynał się kodem [h2], co by się wyróżniał na tle innych
- Osoby, które zostały zaproszone, ale nie zdążyły napisać posta w pierwszej turze - nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wbić teraz, zapraszamy

- Gdyby ktoś nie miał pomysłu na posta - ta tura poświęcona jest wypowiedziom oraz przemyśleniom na temat zmarłego. Oczywiście, to tylko sugestia! Jeżeli ktoś ma ochotę wypowiedzieć się publicznie, zapraszamy. Jeżeli nie, same przemyślenia również będą super. Jako Danielle napiszę przemowę najpewniej jutro, bo czas mnie goni i biegnę na dyżur. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby odezwać się przede mną
- W razie pytań, standardowo - jestem na discordzie lub na pw
beauty and terror
just keep going
no feeling is final