Dziewczyna jak zajmowała się eliksirami znikała ze świata. Lubiła badać składniki, łączyć je ze sobą, czytać o nich i robić wszystko, aby stworzyć z niczego coś, ale nigdy nie posunęłaby się do uwarzenia czegoś tak dziwnego i skomplikowanego. Zastanawiała się, czy jej szef nie powinien czegoś wiedzieć na ten temat.
Gdy Ururu zawiesił się i patrzył na nią znowu bez konkretnego wyrazu twarzy zmarszczyła brwi. Zbliżyła się odrobinę do niego i cicho westchnęła.
– Wszystko w porządku? – zapytała przekrzywiając głowę na bok jak ciekawski kot. – Jeśli bardzo zależy ci na tych eliksirach to mogę zapytać szefa, czy on ich nie rozpoznaje – zaproponowała. Lubiła ciszę, ale wolała jednak, żeby Ururu cokolwiek jej powiedział. W tym momencie znowu czuła dyskomfort, a tego nie lubiła. – Na pewno nie masz żadnych kłopotów? – zapytała ponownie. Znała kilka osób, które by mu chętnie pomogły. Położyła niepewnie dłoń na jego ramieniu. Nie zwykła aż tak spoufalać się z mężczyznami, ale Ururu znała już trochę czasu, a wydawał się być naprawdę mocno zamyślony.