Avelina zawsze miała wielką empatię do zwierząt – w końcu sama potrafiła zamieniać się w kota i nie jadła nawet mięsa. To nie tak, że czuła obrzydzenie na sam widok obrobionej karkówki, ale jakoś nie potrafiła wetknąć mięsa do ust. Miała wrażenie, że zjadała żywą istotę, która cierpiała, aby stać się tym bezosobowym kawałkiem mięsa. Dlatego też nie potrafiła pozbyć się Placka, nie potrafiła pozwolić na jego unicestwienie. Był kochaną sową, na którą Avelina w ostatnim czasie była odrobinę zła, ale i tak potrafiła ją mziać. Placek bardzo pomagał jej w sytuacji, gdy była naprawdę podłamana.
Wzruszyła ramieniem na jego pytanie. Czuła się pusta, niepewna, tęskniąca za czymś czego nawet nie znała. Była zła, że nie mogła opanować swoich własnych uczuć. Opanowała je kiedyś wobec Augustusa, a teraz wobec obcego mężczyzny w ogóle jej to nie wychodziło. Była wściekła, że nie mogła myśleć o niczym innym jak oczy Godryka, jego uśmiech, gdy udało mu się wejść na ten pieprzony pal. Miała ochotę krzyczeć i coś rozwalić, aby za chwilę mieć ochotę położyć się spać i nie ruszać się wieki z łóżka.
Podskoczyła gwałtownie, gdy do pomieszczenia wpadła Danielle, tak szybko, tak niespodziewanie, a przecież chwilę temu pisali do niej list. Jej myśli znowu uciekły, nie wiedziała ile czasu minęło odkąd Rookwood zadał swoje pytanie. Oczy Aveliny wytrzeszczyły się szeroko, gdy zobaczyła różdżkę w jej ręku. Potem zobaczyła jak Augustus rozbraja jej przyjaciółkę, a z ust Paxton wydostał się cichy krzyk zaskoczony.
– Rookwood! – krzyknęła na niego marszcząc groźnie brwi. Była wściekła, że tak źle przywitał jej przyjaciółkę w jej własnym domu. Nie była zła na Danielle, że mierzyła do niego różdżką – to była Dani, jej wolno było, ale on powinien ją uspokoić, że wszystko jest w porządku, że nie ma złych zamiarów. To Danielle zawsze była tu mile widziana, a on nie powinien być w tym miejscu, nawet jeśli został zaproszony, nie dziwiła się, więc że Longbottom wyciągnęła różdżkę. Nie po tym, co przeszła.
Gdy Augustus wycelował różdżkę Danielle w jej stronę, Avelina bez zastanowienia stanęła przed nim. Rookwood znowu celował w jej twarz tak jak pierwszego dnia, gdy się poznali. Na chwilę zapomniała o Godryku, mimo że jej oczy co chwilę robiły się mętne i zamyślone, brakowało jej tego samego pazura jaki miała nim zaatakowała ją klątwa z Beltane. Pytanie Danielle uleciało w eter przez to, że Rookwood celował do jej przyjaciółki.