Kiedy wpadła do mieszkania, celując różdżkę w, jak się okazało na miejscu, młodszego brata Ulyssesa, uświadomiła sobie jak wiele błędów popełniła. Uważaj na Rookwooda - odezwał się głosik w jej głowie, od złudzenia przypominający Brenny. Zachowała się tak głupio i nierozsądnie, miała wrażenie, że jeżeli w którymś miejscu można było popełnić błąd, to go popełniła. Pierwszym błędem było przybycie na miejsce samej, mimo że sprawa od początku śmierdziała na kilometr. Przecież mogła zabrać ze sobą siostrę, aurorkę, lub któregokolwiek z kuzynostwa - wiedziała, że nikt nie odmówiłby jej wsparcia. A teraz? Teraz stała twarzą w twarz z człowiekiem, który wykorzystując jej zły stan psychiczny, uderzył w odpowiednie struny i przyciągnął ją tu. Zadziałała zbyt szybko, bez pomyślenia.
Poczuła, jak jej różdżka nakierowuje się w stronę. Nie widziała, by Rookwood wyciągał różdżkę. Czy to oznaczało, że znał magię bezróżdżkową? A może poza nimi był ktoś jeszcze, kto zaatakował z ukrycia? Jakakolwiek była odpowiedź, Danielle zdała sobie sprawę, jak bardzo ma przechlapane, a przed oczami stanął jej obraz z Sabatu, gdy prawie straciła życie przez Śmierciożercę, który chciał nabić ją na pal. Kurwa!
- Albo co? Zabijesz mnie? - warknęła przez zęby, a jej głos zadrżał. Nie oszukujmy się, w przeciwieństwie do kuzynostwa, nie była wojownikiem - sytuacje takie jak te nie były dla niej codziennością. Daleko było jej do aurora czy brygadzistki. Mimo to, wciąż była Longbottom - odwaga i poświęcenie płynęły w jej żyłach, a ona sama nie zamierzała stać bezczynnie i patrzeć, jak jej przyjaciółka jest wykorzystywana jako przynęta. - W porządku, byle szybko. Puść Avelinę i daj jej uciec. Nic Ci nie zrobiła - dodała, dosyć jasno dając do zrozumienia, czyje bezpieczeństwo jest dla niej najistotniejsze. W międzyczasie skupiła się, byle tylko rozproszyć magię, jaką dział na nią Rookwood. Gdyby to jej się udało, zamierzała ponownie wycelować w niego różdżką, tak by stworzyć kajdany, jakie oplotłyby dłonie i uniemożliwiłyby mu korzystanie z tej pieprzonej magii bezróżdżkowej.
Sukces!
Na rozproszenie
W razie powodzenia
Akcja nieudana
Na stworzenie kajdan
Nie pisnęła słowem o tym, że jej kuzynostwo w razie gdyby ta nie wracała zbyt szybko, na pewno sprawdzi jej pokój, gdzie pozostawiła wskazówki, gdzie się udała i w jakim celu. W myślach tylko modliła się, by zaniepokojeni głuchą ciszą jaka panowała w jej pokoju, weszli do środka czym prędzej. Może któryś z psów swoim szóstym zmysłem wykryje, że coś jest nie tak i zacznie namiętnie drapać w drzwi do jej pokoju?
- Ave, nie! - odezwała się podniesiony głosem, gdy ta stanęła pomiędzy nimi. - Uciekaj, czym prędzej. To sprawa między mną a nim. Nie wiem, czemu chciał mnie tu zwabić, ale nie możesz brać na siebie tego, musisz być bezpieczna, uciekaj, nie mogę stracić kolejnej bliskiej osoby... - wyrzucała z siebie, gotowa siłą odepchnąć przyjaciółkę, gdyby ta stawiała opór.
beauty and terror
just keep going
no feeling is final