01.08.2023, 23:03 ✶
Pokiwałem głową, jakby zgadzając się z Cynthią odnośnie jej słów na temat Voldemorta oraz tego, że wielu było jemu podobnych również wcześniej. Sam osobiście miałem okazję przeczytać wiele ksiąg na temat niesławnego Gellerta Grindewalda, który gnił w więzieniu, a był niezwykle inteligentny oraz utalentowany. Jedna z najwybitniejszych postaci, jeśli chodziło o pojedynki magiczne... i nie tylko. Szkoda tylko że poszedł taką drogą i skończył jak skończył. Chętnie nauczyłbym się od niego tego i owego.
- Chętnie - zaoponowałem, idąc za nią ze swoją filiżanką. Przysiadłem naprzeciw panny Flint i upiłem nieco herbaty. Rozgrzewała doskonale. Upomniałem się aby, żeby nie przesiadywać tu za długo, bo czas było się zbierać do domu... Szkoda tylko, że ta herbatka tak kusiła pozostaniem, póki kompletnie nie zniknie, odsłaniając dno porcelanowej filiżanki. Kto wie? Może fusy przepowiedzą mi coś ciekawego, coś, co mnie mile zaskoczy?
- Myślę, że Voldemort może namieszać... Brzmi mi na kogoś pokroju Grindewalda, aczkolwiek po jednym wystąpieniu i kilku atakach, za którymi nie stał wyłącznie on... Wiesz, do czego zmierzam, prawda? Ciężko w pełni określić poziom jego umiejętności - przyznałem, wzruszając ramionami. Szczerze? Kiedy tak tylko siedział w u nas w piwnicy, sam prywatnie nie zdawałem sobie sprawy z tego, na jak dużym poziomie powinienem na niego uważać. Bądź co bądź, Ojciec nas przed nim przestrzegał, przed jego złem i potrzebą wzniecania strachu, czego nie miałem okazji zasmakować na własnej skórze i chyba nawet nie chciałem. Wzdrygnąłem się lekko na tę myśl, więc upiłem jeszcze łyk herbatki i odstawiłem filiżankę na stolik. Poczęstowałem się jednym z ciasteczek.
- Choć to niepowołane, przyznać trzeba, że im więcej trupów, tym więcej pracy dla nas - zaśmiałem się i rozejrzałem wokół z ciekawością. Chyba tylko kilka razy byłem w tym pomieszczeniu przelotem i nie miałem okazji zasmakować jego aury. Dosyć przytulnie jak na standardy kostnicy.
- Panna Black to służbistka, skoto nakazuje tak sobie wszystko szczegółowo tłumaczyć... - zauważyłem, biorąc na warsztat słowa, które jakiś czas temu usłyszałem z ust Cynthii. Chciałem co nieco poznać jej punkt widzenia oraz stosunek, relację do pozostałych pracowników. Wszystkiego nie dało się ujrzeć poprzez samą obserwację. Były rzeczy niewidoczne gołym okiem - nasze skrywane myśli.
- Chętnie - zaoponowałem, idąc za nią ze swoją filiżanką. Przysiadłem naprzeciw panny Flint i upiłem nieco herbaty. Rozgrzewała doskonale. Upomniałem się aby, żeby nie przesiadywać tu za długo, bo czas było się zbierać do domu... Szkoda tylko, że ta herbatka tak kusiła pozostaniem, póki kompletnie nie zniknie, odsłaniając dno porcelanowej filiżanki. Kto wie? Może fusy przepowiedzą mi coś ciekawego, coś, co mnie mile zaskoczy?
- Myślę, że Voldemort może namieszać... Brzmi mi na kogoś pokroju Grindewalda, aczkolwiek po jednym wystąpieniu i kilku atakach, za którymi nie stał wyłącznie on... Wiesz, do czego zmierzam, prawda? Ciężko w pełni określić poziom jego umiejętności - przyznałem, wzruszając ramionami. Szczerze? Kiedy tak tylko siedział w u nas w piwnicy, sam prywatnie nie zdawałem sobie sprawy z tego, na jak dużym poziomie powinienem na niego uważać. Bądź co bądź, Ojciec nas przed nim przestrzegał, przed jego złem i potrzebą wzniecania strachu, czego nie miałem okazji zasmakować na własnej skórze i chyba nawet nie chciałem. Wzdrygnąłem się lekko na tę myśl, więc upiłem jeszcze łyk herbatki i odstawiłem filiżankę na stolik. Poczęstowałem się jednym z ciasteczek.
- Choć to niepowołane, przyznać trzeba, że im więcej trupów, tym więcej pracy dla nas - zaśmiałem się i rozejrzałem wokół z ciekawością. Chyba tylko kilka razy byłem w tym pomieszczeniu przelotem i nie miałem okazji zasmakować jego aury. Dosyć przytulnie jak na standardy kostnicy.
- Panna Black to służbistka, skoto nakazuje tak sobie wszystko szczegółowo tłumaczyć... - zauważyłem, biorąc na warsztat słowa, które jakiś czas temu usłyszałem z ust Cynthii. Chciałem co nieco poznać jej punkt widzenia oraz stosunek, relację do pozostałych pracowników. Wszystkiego nie dało się ujrzeć poprzez samą obserwację. Były rzeczy niewidoczne gołym okiem - nasze skrywane myśli.