• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 9 10 11 12 13 … 16 Dalej »
[Lato 1969] Marsz Praw Charłaków

[Lato 1969] Marsz Praw Charłaków
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#5
02.08.2023, 13:34  ✶  

Florence była zajętą kobietą. Tak. Była. Była, miała dużo obowiązków, wielkie ambicje, plany. I nie miała rodziny. Dlatego czas i miłość, jaką posiadała, wylewała na innych. Na dzieciakach, które się przypałętają. Tylko że ona miała ten dryg już dawno temu. Lata mijały, a on miał wrażenie, że chociaż we dwójkę się rozwijali, ewoluowali, tak jak każdy powinien, to między nimi nie zmieniło się nic. I zadał sobie kiedyś pytanie - powinno? Czuł się niemal tak, jakby żerował na jej dobroci. Zamiast zajmować jej głowę mógłby ją namówić na to, żeby spotkała się z jakimś przystojnym czarodziejem i zrobili sobie jakąś randkę. Tylko, hm... znając charakterek Bulstrode zaraz by petenta przegoniła, zanim ten miałby szansę poznać, jak pełną ciepła i troski jest osobą. Podziwiał Florence w chyba każdym aspekcie. Taak, wszyscy marudzili, że kobieta nadal jest niezamężna, nie brakowało słów, które słyszał, że coś z nią nie tak, ale z drugiej strony on też nie wyobrażał sobie siebie z żoną. Z dzieckiem. Czuł, że to byłaby zbrodnia przeciwko światu, żeby to ON miał się rozmnożyć. Co ta niewinna istota zrobiła, żeby trafiać na ten świat i żeby była zepsuta jego wszystkimi paskudnymi cechami? Nie. Ale Florence? Miała siłę, miała wizje przyszłości, miała jednocześnie ciepło i stanowczość. I w tym wszystkim była po prostu sobą. Ludzie ją szanowali. Podczas gdy swój zamek widział jako domek z kart, ten Florence był pięknym zamkiem Windsor. Nie było porównania.

Zaśmiał się cicho na jej powiedzenie, że nie lubi biegania. Tak, bieganie do niej nie pasowało. Szybki chód - jak najbardziej. Z tym jej mocnym spojrzeniem wbitym przed siebie, sprawiającym, że wszyscy i wszystko umykali jej z drogi! To była właśnie Florence. Ale ten śmiech szybko zamilknął, tak jak i jego uśmiech. Zatonął pod ciężkimi chmurami tego dnia.

- Nie sądzisz, że to przez takie osoby jak my nic w tym świecie się nie zmienia? - Bo on sobie zadawał to pytanie. Czy jeśli tacy jak oni, osoby jednak nie pozbawione wpływów, zajęliby się tematem, rzeczywiście wywalczyliby zmiany. Osoby, które miały jakąś władzę. Które mogły ludzi poprowadzić ku czemuś lepszemu. Gdyby tylko takie osoby nie odwracały wzroku i nie uważały, że to nie ich sprawa... Laurent miał bardzo dużo rozterek moralnych. I z jednej strony myślał, że powinien pomóc. Z drugiej był po prostu tchórzem. Z jednej strony wkurwiała go ta sytuacja, bo mu przeszkadzała. Z drugiej strony rozbrajało go współczucie. Szukał swojego złotego środka, ale nie potrafił znaleźć odpowiedzi. - Współczuję im. Jest mi ich żal. Przecież nie powinniśmy być wobec tego obojętni. - Co było prawdą? W którą stronę iść? Jak się zachować? Wiedział, że Florence ma na to odpowiedź i że nie uważała tego, że ani ona, ani on, nie byli altruistami za coś złego. On w pewnym stopniu... też nie. W pewnym. Dopóki to wszystko nie zaczynało się mieszać, bo za dużo "za" i "przeciw" przysłaniało świat. Skinął głową lekko na znak, że rozumie. Z tym szpitalem. Florence naprawdę ratowała ludziom życia. Grzecznie dał się obejrzeć bez dalszego marudzenia, jak dziecko, które zostało przez mamę upomniane. Ciężko zaprzeczyć, że tak nie było.

Jestem jednostką godną życia?

- Florence... - Zanim sama zaczęła się upewniać, czy nic go nie boli delikatnie położył długie palce na jej przedramieniu. Żeby troszkę zwolniła obrotów. Chyba działała od najwyższych od samego rana, kiedy tylko kłopoty się zaczęły. - Może bym ci uczesał włosy? - Zaproponował z tym swoim anielskim uśmiechem, przy którym wyglądał całkowicie niewinnie. I teraz to było faktycznie niewinne. Problem w tym, że doskonale sobie zdawał z tego sprawę i potrafił to niecnie wykorzystywać w życiu codziennym. Ale nie przy niej. Już nie. Już się przekonał, że na nią to nie działało. Sięgnął po maść, którą mu podawała. - Dziękuję. Gdyby nie ty mazgaiłbym się całą noc. - Zażartował, ale oboje wiedzieli, że jego próg odporności na ból był... bardzo znikomy, delikatnie ujmując. - Jeszcze chyba mam siniaka na żebrach...



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Florence Bulstrode (3130), Laurent Prewett (4055)




Wiadomości w tym wątku
[Lato 1969] Marsz Praw Charłaków - przez Laurent Prewett - 01.08.2023, 13:54
RE: [Lato 1969] Marsz Praw Charłaków - przez Florence Bulstrode - 01.08.2023, 18:24
RE: [Lato 1969] Marsz Praw Charłaków - przez Laurent Prewett - 01.08.2023, 19:22
RE: [Lato 1969] Marsz Praw Charłaków - przez Florence Bulstrode - 02.08.2023, 10:08
RE: [Lato 1969] Marsz Praw Charłaków - przez Laurent Prewett - 02.08.2023, 13:34
RE: [Lato 1969] Marsz Praw Charłaków - przez Florence Bulstrode - 02.08.2023, 21:18
RE: [Lato 1969] Marsz Praw Charłaków - przez Laurent Prewett - 03.08.2023, 14:54
RE: [Lato 1969] Marsz Praw Charłaków - przez Florence Bulstrode - 03.08.2023, 19:38
RE: [Lato 1969] Marsz Praw Charłaków - przez Laurent Prewett - 03.08.2023, 23:33
RE: [Lato 1969] Marsz Praw Charłaków - przez Florence Bulstrode - 04.08.2023, 09:59
RE: [Lato 1969] Marsz Praw Charłaków - przez Laurent Prewett - 04.08.2023, 18:08
RE: [Lato 1969] Marsz Praw Charłaków - przez Florence Bulstrode - 04.08.2023, 20:14

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa