02.08.2023, 16:51 ✶
Wywrócił oczami, na kąśliwą uwagę Oriona. Niby zarzekał się, że jakieś pokłady humoru posiadał, ale z drugiej strony, kiedy udzielał tak zirytowanych odpowiedzi, to Atreus nie był już tego aż taki pewien. Najwyraźniej gen dowcipnisia akurat starszego z braci ominął szerokim łukiem. A może na Atreusa tak działało to infantylne słowo, którym musiał posłużyć się Orion.
- Skoro tak fascynuje cię rzeźbiarstwo, może powinieneś zapisać się do jakiegoś kółka? Albo przejść się do muzeum? Jeśli zrobisz wykład jakiejś odpowiednio wrażliwej damie, to może nawet coś z tego będzie i mama się ucieszy? - rzucił, tym razem samemu przyjmując ten sam, kąśliwy ton głosu. Na jego twarzy może i znajdował się przy tym lekki, złośliwy uśmieszek, ale Atreus za bardzo zajęty był przyglądaniem się samej rzeźbie, by pokazać go Orionowi świadomie.
- Już się zakochałeś? - uniósł lekko brew, spoglądając na brata z prześmiewczym niedowierzaniem. Zrobił parę kroków w tył, zwiększając dystans i poszerzając kadr w którym znajdowała się sama rzeźba. Nie był pewien, czy czuł ten sam rodzaj niepokoju, o którym mógł mówić jego brat. Bardziej określiłby to jako zwyczajną ciekawość.
Z pewnym powątpiewaniem patrzył na próby rzucenia zaklęcia, które albo się nie udało, albo zrobiło absolutnie nic. Sam nie był pewien którą z tych wersji wolał, ale westchnął tylko, splatając ręce na piersi.
- Od razu Munga? Nie powinniśmy złożyć papierka w Ministerstwie że potrzeba klątwołamacza?
- Skoro tak fascynuje cię rzeźbiarstwo, może powinieneś zapisać się do jakiegoś kółka? Albo przejść się do muzeum? Jeśli zrobisz wykład jakiejś odpowiednio wrażliwej damie, to może nawet coś z tego będzie i mama się ucieszy? - rzucił, tym razem samemu przyjmując ten sam, kąśliwy ton głosu. Na jego twarzy może i znajdował się przy tym lekki, złośliwy uśmieszek, ale Atreus za bardzo zajęty był przyglądaniem się samej rzeźbie, by pokazać go Orionowi świadomie.
- Już się zakochałeś? - uniósł lekko brew, spoglądając na brata z prześmiewczym niedowierzaniem. Zrobił parę kroków w tył, zwiększając dystans i poszerzając kadr w którym znajdowała się sama rzeźba. Nie był pewien, czy czuł ten sam rodzaj niepokoju, o którym mógł mówić jego brat. Bardziej określiłby to jako zwyczajną ciekawość.
Z pewnym powątpiewaniem patrzył na próby rzucenia zaklęcia, które albo się nie udało, albo zrobiło absolutnie nic. Sam nie był pewien którą z tych wersji wolał, ale westchnął tylko, splatając ręce na piersi.
- Od razu Munga? Nie powinniśmy złożyć papierka w Ministerstwie że potrzeba klątwołamacza?