Może faktycznie trochę przesadziła, ale tylko trochę! Zależało jej na tym, aby Rabastan stworzył jej przeciwieństwo, nie sądziła, że przesadzi, zresztą Trixie nie znała takiego słowa jak przesada. Kiedy recytowała swoje wymagania była bardzo pewna tego, że wszystko spina się w idealną całość. - Nie mogłam trafić w lepsze ręce. - Skomentowała jeszcze, kiedy Rabastan wysłuchiwał jej oczekiwań i po kolei, bez zawahania wszystkie spełniał. Taki współpracownik to skarb, wypadałoby go zakopać, żeby nikt nie mógł go ukraść...
Nie umknął jej oczywiście jego uśmiech spowodowany jej pełną stylizacją. Osiągnęła to, na czym jej zależało. Policzki zrobiły się różane od wiatru, idealnie pasowały do koloru sukienki, którą miała na sobie. - Och, Rabastan, jak zawsze idealne maniery. - Rzekła, a na jej twarzy nadal gościł ogromny uśmiech. Wyśmienicie się przy tym wszystkim bawiła. Zabawne było udawanie kogoś zupełnie przeciwnego do jej osoby, że też wcześniej na to nie wpadła. Lestrange musiał mieć frajdę mogąc bawić się w ten sposób na co dzień.
- Brzmi bardzo zwyczajnie, jak plebs, więc chyba się nadaje. - Dodała, kiedy po dłuższym zastanowieniu podał swoje nowe personalia. Zamilkła na moment, musiała pomyśleć, jak mogłaby się nazywać. - Mary Sue. - Spojrzała na Rabastana, aby zobaczyć, co o tym myśli. - Chyba całkiem pospolicie? - Wolała się upewnić, że nie tylko dla niej, chociaż chyba już podjęła decyzję.
- Masz rację, niewiadomo, kiedy przestanie, szkoda czasu. - Zgodziła się ze swoim towarzyszem. - Możemy się przejść. - Chwyciła jego rękę, mogli razem udać się do zakładu fotograficznego. Nie mogła się doczekać, aż zobaczy efekt, chciała już mieć w ręku nowe dokumenty.
Lastrenge wyczarował nad ich głowami tarczę, która chroniła ich od deszczu, był to całkiem niezły pomysł. Nie musieli się martwić, że ich nowe fryzury i stroje zostaną naruszone. Zmierzali powoli w kierunku Banku Gringotta. Nokturn był opustoszały, mało kto chciał plątać się po uliczkach, gdy pogoda była taka grymaśna.
- Wydaje mi się, że zdjęcia tutaj, mamy kogoś właściwie, kto mógłby nam stworzyć te dokumenty? - Zaczęła się zastanawiać, kto z jej znajomych byłby im w stanie pomóc.