05.08.2023, 15:01 ✶
Nie chciała być taka, ale... nie mogła się powstrzymać. Dotknęła go. Bardzo swobodnie. W tym geście zawarta była duża pewność siebie podszyta zwyczajną, ludzką ciekawością. Nie zarumieniła się wcale bardziej, zamiast tego spojrzała na niego ze zmarszczonymi brwiami.
- Jesteś jak wampił. - Stwierdziła z miną sugerującą, że wydedukowanie tego było wyżynami jej intelektualnych predyspozycji. - Spotkałeś kiedyś wampiła? Wiele osób zastanawia się, dlaczego one muszą pić ludzką krhew, mój ojciec odpowiedział mi kiedyś na to pytanie. Bo one potszebują enelgii, żeby wciąż istnieć. Ich enelgia wlóciła już do cyklu. Jak wyczehpie im się enelgia, umielają tak jak my. Znaczy... Tak jak one. Bo tak jak my to już laczej mają za sobą. Pewnie nie powinnam być wścibska, ale zapytam: nie masz ochoty mnie zabić, nie? - Zaśmiała się nerwowo. I tak by ich wszystkich nawiedzała. Miała w kwestii duchów bardzo dużo praktyki, dlaczego miałaby nie stać się jednym z nich? - Jak coś to był żarht. - Wolała to zaznaczyć, bo mężczyzna przecież dopiero co wybudził się z jakiejś śpiączki, z której według uzdrowicieli miał się już nie obudzić. - Kowen z pewnością ci w tym pomoże. Isobell... opowie ci o tym więcej niż ja. - To powiedziała z jakimś takim ukrytym żalem, zakopanym głęboko pod wysokim, wesołym głosem. Zazdrość o wiedzę i pozycję arcykapłanki towarzyszyła jej nieustanie, czyniąc ją jednym z największych obiektów pożądania.
Co mówiły te zapisy? Mogłaby mówić o tym cały dzień. O konkretnych wizjach, o tych potwierdzonych i niepotwierdzonych przypadkach zetknięć z zaświatami.
- Hm.
Jak wiele z tego wiedział Atreus Bulstrode? Nie chciała go przecież zanudzać, a on był Aurorem...
Siedziała wciąż obok, jeszcze swobodniej, nawijając sobie włosy na palec.
- Cza'odzieje wierzą w lóżne jego folmy. Widziałam zapisy mówiące o tym, że Limbo nie istnieje, a powlacając do cyklu odladzamy się po plostu w innej postaci. Inni mówią, że to faktyczne miejsce, taki niebyt, do któlego się tlafia. I że każdy intelpletuje je na swój sposób. Ale jest też taka część, któla mówi, że Limbo to po plostu nasz świat. I że kiedy przesuwam swoją dłoń, przesuwam ją lównież w Limbie. Po plostu nie mogę go dostrzec.
Mogłaby te myśli rozwinąć, gdyby tylko zapytał.
- Wszystko opiela się na cyklu. Enelgia jest jak woda. Kiedy ją pijemy, to ona nas zasili, ale nie zniknie - wrhóci do obiegu. Może twoja enelgia została tam? Ciekawe, czy zabrałeś stamtąd coś zamiast niej. Lubię myśleć, że natula plóbuje zachować w tym jakąś lównowagę.
- Jesteś jak wampił. - Stwierdziła z miną sugerującą, że wydedukowanie tego było wyżynami jej intelektualnych predyspozycji. - Spotkałeś kiedyś wampiła? Wiele osób zastanawia się, dlaczego one muszą pić ludzką krhew, mój ojciec odpowiedział mi kiedyś na to pytanie. Bo one potszebują enelgii, żeby wciąż istnieć. Ich enelgia wlóciła już do cyklu. Jak wyczehpie im się enelgia, umielają tak jak my. Znaczy... Tak jak one. Bo tak jak my to już laczej mają za sobą. Pewnie nie powinnam być wścibska, ale zapytam: nie masz ochoty mnie zabić, nie? - Zaśmiała się nerwowo. I tak by ich wszystkich nawiedzała. Miała w kwestii duchów bardzo dużo praktyki, dlaczego miałaby nie stać się jednym z nich? - Jak coś to był żarht. - Wolała to zaznaczyć, bo mężczyzna przecież dopiero co wybudził się z jakiejś śpiączki, z której według uzdrowicieli miał się już nie obudzić. - Kowen z pewnością ci w tym pomoże. Isobell... opowie ci o tym więcej niż ja. - To powiedziała z jakimś takim ukrytym żalem, zakopanym głęboko pod wysokim, wesołym głosem. Zazdrość o wiedzę i pozycję arcykapłanki towarzyszyła jej nieustanie, czyniąc ją jednym z największych obiektów pożądania.
Co mówiły te zapisy? Mogłaby mówić o tym cały dzień. O konkretnych wizjach, o tych potwierdzonych i niepotwierdzonych przypadkach zetknięć z zaświatami.
- Hm.
Jak wiele z tego wiedział Atreus Bulstrode? Nie chciała go przecież zanudzać, a on był Aurorem...
Siedziała wciąż obok, jeszcze swobodniej, nawijając sobie włosy na palec.
- Cza'odzieje wierzą w lóżne jego folmy. Widziałam zapisy mówiące o tym, że Limbo nie istnieje, a powlacając do cyklu odladzamy się po plostu w innej postaci. Inni mówią, że to faktyczne miejsce, taki niebyt, do któlego się tlafia. I że każdy intelpletuje je na swój sposób. Ale jest też taka część, któla mówi, że Limbo to po plostu nasz świat. I że kiedy przesuwam swoją dłoń, przesuwam ją lównież w Limbie. Po plostu nie mogę go dostrzec.
Mogłaby te myśli rozwinąć, gdyby tylko zapytał.
- Wszystko opiela się na cyklu. Enelgia jest jak woda. Kiedy ją pijemy, to ona nas zasili, ale nie zniknie - wrhóci do obiegu. Może twoja enelgia została tam? Ciekawe, czy zabrałeś stamtąd coś zamiast niej. Lubię myśleć, że natula plóbuje zachować w tym jakąś lównowagę.
she is passion embodied,
a flower of melodrama
in eternal bloom.
a flower of melodrama
in eternal bloom.