• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 9 10 11 12 13 … 16 Dalej »
[wiosna 1962, Hogwart] Hogwarckie tradycje

[wiosna 1962, Hogwart] Hogwarckie tradycje
Gentleman
✦Oh, these violent delights...✦
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kayden jest wysoki i szczupły, z lekkim zarysem mięśni i wyraźną linią szczęki. Czarne jak noc włosy ma rozwichrzone przez wiatr, zadziornie opadające na czoło. Oczy barwy gwiazd, srebrne i przenikliwe. Cera blada, niesamowicie ciężko ją opalić. Ubiera się elegancko, zwykle w biel i czerń, czasem kroplę czerwieni. W chłodne dni na barki narzuca czarny płaszcz. Woń cynamonu i wiśni jest zawsze obecna, dryfując wokół niego w zmysłowym tańcu.

Kayden Delacour
#2
04.08.2023, 01:05  ✶  

Srebrne oczy Kaydena obserwowały w milczeniu liście drzew i przedzierające się przez gałęzie promienie wiosennego słońca. Przez moment wyłapał jakiś ruch między koronami, zastanawiając się, czy to przypadkiem nie był jerzyk. Wsłuchiwał się przez chwilę w śpiew ptaków, żeby rozpoznać owo stworzenie, kompletnie nieprzejęty tym, że odbywa właśnie szlaban. Dla niego była to wycieczka krajoznawcza, tylko po prostu odwiedzał bardziej... dzikie tereny, o! Nie mógł wcale narzekać, bo sam sobie nagrabił, z czego zbyt dumny nie był... Nocna przechadzka na wieżę astronomiczną nie była dobrym pomysłem, Kay musiał to przyznać przed samym sobą. Iście gentlemeńsko przyjął jednak na siebie karę, swoją towarzyszkę z tarapatów jakoś wyciągając i tak oto trafił do Zakazanego Lasu. Sam musiał się zastanowić nad paradoksem odbywania kary na najbardziej niebezpiecznym terenie szkoły za poruszanie się pod osłoną nocy po zamku. Że niby... las bezpieczniejszy? Tak, to była sprawa wymagająca większej analizy, bo jednak sensu to nie miało.

Na ziemię sprowadził go głos gajowego, który skutecznie rozproszył jego uwagę, wdając się w krótką wymianę zdań z... Brenną? Chyba tak miała na imię... Krukon spojrzał na towarzyszącą mu Gryfonkę i zamrugał długimi rzęsami. Wydrzeć mózgi...? Zara... co?

Chłopak przechylił lekko głowę, słuchając jej z lekkim rozbawieniem na twarzy. Wydawała się dość rozmowna, ćwierkliwa jak wiosenny ptak. Aż mu się usta w krzywy uśmiech wygięły. Srebrne oczy spojrzały na gajowego, gdy zapytał, czy "da radę". - Obiecuję, że mózgu nam nic nie wydrze. Chociaż te jednorożce brzmią kusząco... - Sarknął, chociaż oczywiście nie miał najmniejszego zamiaru robić żadnej z tych powyżej wymienionych rzeczy. Łażenie za akromantulami nie było na jego dzisiejszej liście rzeczy do zrobienia, a jednorożce nie przepadały za płcią męską. Kayden miał ochotę zapytać, czy dostanie z kopyta od jednorożca, było wliczane w "śmierć naturalną", ale się ugryzł w niewyparzony język.

- Czy czasem ludzkie mięso nie smakuje jak kurczak? - Zastanowił się na głos, zanim zdążył powstrzymać krukońską gębę od głośnej refleksji nad rzeczami całkowicie zbędnymi do zachowania w pamięci. Chyba gdzieś coś takiego czytał... w jakiejś książce o Dżungli Nowej Gwinei. Jak na nią natrafił? To był łańcuszek zdarzeń przypadkowych, bo oczywiście szukał całkowicie czego innego w bibliotece mugolskiej, a trafił na... to. Tak czy inaczej, mógłby przysiąc, że na ową opinię gdzieś natrafił.

Gdy gajowy odszedł, pozostawiając ich dwoje na pastwę losu, Kay odetchnął głęboko świeżym powietrzem lasu i spojrzał na Brennę. Znów rozbawienie zatańczyło w jego srebrnych oczach. - Ale ćwierkasz... - Mruknął z krzywym uśmiechem. Nie było to złośliwe! No, może trochę, ale minę miał jak najbardziej łagodną. Raczej zabrzmiało to jak zaczepka. Z Kaydena był taki nonszalancki kujon. Niby gadał nudy, ale język miał cięty, jak i cięte były jego srebrzyste oczy. - Tak, wiem, jak wyglądają... ale korci mnie, żeby zobaczyć, jak znajdujesz w lesie ciekawe rośliny z zębami. To wyżeranie mózgu to wymyśliłaś, czy naprawdę gdzieś widziałaś taką roślinę? - Zainteresował się, tym razem już na poważnie, bo jednak był ciekawy, czy to tylko frazes, czy jednak doświadczenie. Czy istniały takie kwiaty? No cóż, skoro istniały diabelskie sidła, to dlaczego nie i jakieś demoniczne paszcze czy równie absurdalne rośliny. Nigdy jakoś się nie fascynował roślinami, chociaż naturę lubił. Uczył się zielarstwa, bo musiał, ale czy to była jego pasja? Niekoniecznie. Tak czy inaczej, patrzył na Brennę z przechyloną głową i uniesioną brwią, czekając na jej kolejne słowa.



[Obrazek: qEyGuHF.gif]

✧ The bear loved the deer, it was obvious.
It ripped the deer's throat out, and then licked the dying deer
with the most passionate affection ✧
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (3502), Kayden Delacour (3246)




Wiadomości w tym wątku
[wiosna 1962, Hogwart] Hogwarckie tradycje - przez Brenna Longbottom - 03.08.2023, 15:59
RE: [wiosna 1962, Hogwart] Hogwarckie tradycje - przez Kayden Delacour - 04.08.2023, 01:05
RE: [wiosna 1962, Hogwart] Hogwarckie tradycje - przez Brenna Longbottom - 04.08.2023, 10:43
RE: [wiosna 1962, Hogwart] Hogwarckie tradycje - przez Kayden Delacour - 04.08.2023, 13:49
RE: [wiosna 1962, Hogwart] Hogwarckie tradycje - przez Brenna Longbottom - 04.08.2023, 19:19
RE: [wiosna 1962, Hogwart] Hogwarckie tradycje - przez Kayden Delacour - 04.08.2023, 21:22
RE: [wiosna 1962, Hogwart] Hogwarckie tradycje - przez Brenna Longbottom - 04.08.2023, 22:04
RE: [wiosna 1962, Hogwart] Hogwarckie tradycje - przez Kayden Delacour - 06.08.2023, 01:05
RE: [wiosna 1962, Hogwart] Hogwarckie tradycje - przez Brenna Longbottom - 06.08.2023, 11:44
RE: [wiosna 1962, Hogwart] Hogwarckie tradycje - przez Kayden Delacour - 06.08.2023, 21:46
RE: [wiosna 1962, Hogwart] Hogwarckie tradycje - przez Brenna Longbottom - 06.08.2023, 22:08
RE: [wiosna 1962, Hogwart] Hogwarckie tradycje - przez Kayden Delacour - 06.08.2023, 23:34

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa