• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka Knieja Godryka v
1 2 Dalej »
[2 maja 1972] Rachunek sumienia po wielkiej wichurze - przeczesywanie lasu

[2 maja 1972] Rachunek sumienia po wielkiej wichurze - przeczesywanie lasu
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#10
04.08.2023, 09:01  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.08.2023, 09:09 przez Laurent Prewett.)  

Szok. Mechanizm obronny organizmu na napotkane okoliczności, które mogłyby zaszkodzić. Niekiedy ten mechanizm bywał bardzo niebezpieczny - i zgoda, psychikę chronił, tylko co ci po psychice, kiedy masz dziurę w głowie? Kiedy coś rozerwało cię na strzępy, pochłonął cię ogień? Po nic. Na nic się zdawały, do niczego nie było potrzebne i... i szok miał też wiele oblicz. Nie musiał paraliżować. Czasem wystarczyły chwile takie jak te - że czułeś, jakby wyłączyły ci się emocje. Niby dłonie drżały, niby trwał niepokój w postaci ciężaru w połowie klatki piersiowej, ale ten niepokój nie opadał na dół, żeby przygwoździć do podłoża. Laurent nie zamierzał się tutaj rozkleić - na to będzie miał czas w zaciszu domowym. Kiedy ktoś z boku daje ci dobry przykład na to, jak postępować, to jakoś można było łatwiej "stanąć na wysokości zadania". Blondyn wiedział, jaka jest tutaj jego rola, po co przyszedł i wiedział, czego się spodziewać. To, co zastali, było surrealne. Przedziwny obraz wyrwany z płótna SalvadoraDali.

- Znasz go? - Czy to pytanie było potrzebne? Nie. Spoglądając na twarz Eunice nie widział tam bólu, żalu, tego wspomnianego szoku. Nie po pierwszym zdziwieniu, jakie przeminęło - odkrycia tego, że w ogóle coś takiego się wydarzyło, że tu jest i czeka, aż ktoś go znajdzie. Aż ktoś go sprowadzi do kawałka świata cywilizowanego. Tak, chociaż kawałka. Cokolwiek mu się stało Laurent odczuwał bardzo mocne odepchnięcie od możliwością pogodzenia się z tym, że w ogóle istniało jakieś zaklęcie albo stworzenie, bo przecież o stworach też mówiono, które pozwoliłoby człowiekowi na skończenie w takim stanie. Jakby wszystko zostało z niego... wyssane. To jakaś odmiana dementorów? Nie. Wampirów? Tak ofiara wampira nie wyglądała. Wiedział na pewno, że będzie musiał zanurkować w swoich księgach. Sam nie wiedział czy wolałby, żeby to jakaś magiczna kreatura do tego doprowadziła, czy może jednak zaklęcie, o którym mógł nie mieć najśmielszego pojęcia.

Podskoczył, kiedy Eunice zmieniła swój spokojny, przyjemny dla ucha głos na podniesienie go na krótką chwilę. Serce walnęło mu w klatce piersiowej tak, jakby chciało z niej uciec wybijając po drodze wszystkie żebra. Ewentualnie górą - przez mostek. Przymknął na moment oczy i wziął głęboki oddech, a wielki pies szczeknął, zamierając w bezruchu, patrząc na Eunice. Nie widząc jednak zagrożenia wrócił chwilowo do krzątania się po terenie.

- Wezmę na siebie odpowiedzialność, panienko Malfoy. - Zobowiązał się, choć nie lubił tego. Ale czy ktoś lubił w ogóle taszczyć odpowiedzialność na ramionach? Nie przeszkadzało mu to w pracy, natomiast nie lubił, kiedy z próby zrobienia czegoś dobrego wychodził potem ryk i upomnienia. Bo "coś mogło się stać". Ale nie stało. Byli dorosłymi i kompetentnymi czarodziejami, przynajmniej tak chciał myśleć o sobie i Eunice, przecież by ich inaczej nie puścili? A zostawienie tego człowieka tutaj... dobrze, znaleźliby go. Oczywiście. Rano. A co jeśli przyszedłby deszcz? W Anglii przecież deszcz był jak oddychanie - non stop. I nigdy nie było wiadome, kiedy z czystego nieba zrobi się czarne. Wystarczyły bardziej trefne warunki pogodowe, jakieś zwierzęta dzikie... cokolwiek. Nie, nie, tyle czarnych wizji, że coś jednak mogłoby się stać temu... temu ciału, przychodziło do jego głowy, że nie chciał go tu zostawiać. Chociaż znów - niby można go było zabezpieczyć... a to znów wracało do "a co, jeśli coś poszłoby nie tak?" I takie zamknięte koło czarnowidztwa. - Wracajmy. - Zgodził się, przez moment spoglądając, jak różdżka Eunice tworzy świetlistą ochronę wokół mężczyzny, która zaraz zbledła i stała się niewidoczna. Sam ostrożnie uniósł swoją, żeby zacząć prowadzić te nosze z trupem do obozu.

Nie wszedł prosto w pole namiotowe z tym... z tym trupem. Poprosił Eunice, żeby poinformowała kogoś, jak to wygląda. I że poczeka chwilę, bo nie wiedział nawet, gdzie go zanieść, położyć. Zostawić. Organizujący to miejsce chyba wiedzieli lepiej, gdzie zostawiali... ciała. Kiedy odpowiedzialna za to osoba rzeczywiście się pojawiła z wielką wdzięcznością oddał mu zmarłego. Pożegnał się z Eunice, podziękował i zaprosił, rzecz jasna, kiedyś na przejażdżkę do siebie. Na piękne plaże i do magicznego lasu. A potem udał się do domu. Wystarczyło mu wrażeń na dziś. Było ich i tak o wiele za dużo.


Koniec sesji


○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Eunice Malfoy (1919), Laurent Prewett (3019), Pan Losu (117)




Wiadomości w tym wątku
[2 maja 1972] Rachunek sumienia po wielkiej wichurze - przeczesywanie lasu - przez Laurent Prewett - 29.07.2023, 21:41
RE: [2 maja 1972] Rachunek sumienia po wielkiej wichurze - przeczesywanie lasu - przez Eunice Malfoy - 30.07.2023, 01:18
RE: [2 maja 1972] Rachunek sumienia po wielkiej wichurze - przeczesywanie lasu - przez Laurent Prewett - 30.07.2023, 06:41
RE: [2 maja 1972] Rachunek sumienia po wielkiej wichurze - przeczesywanie lasu - przez Eunice Malfoy - 30.07.2023, 13:12
RE: [2 maja 1972] Rachunek sumienia po wielkiej wichurze - przeczesywanie lasu - przez Pan Losu - 30.07.2023, 13:12
RE: [2 maja 1972] Rachunek sumienia po wielkiej wichurze - przeczesywanie lasu - przez Laurent Prewett - 30.07.2023, 14:46
RE: [2 maja 1972] Rachunek sumienia po wielkiej wichurze - przeczesywanie lasu - przez Eunice Malfoy - 30.07.2023, 22:51
RE: [2 maja 1972] Rachunek sumienia po wielkiej wichurze - przeczesywanie lasu - przez Laurent Prewett - 31.07.2023, 09:33
RE: [2 maja 1972] Rachunek sumienia po wielkiej wichurze - przeczesywanie lasu - przez Eunice Malfoy - 04.08.2023, 00:16
RE: [2 maja 1972] Rachunek sumienia po wielkiej wichurze - przeczesywanie lasu - przez Laurent Prewett - 04.08.2023, 09:01

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa