- Masz rację, szkoda, że to nie jest prostsze. - Nie miała pojęcia w jaki sposób mogliby wyszukiwać popleczników Czarnego Dzbana, pozostawało chyba jedynie łapanie ich na gorącym uczynku. To jednak nie było wcale takie proste, bo to również byli wykwalifikowani czarodzieje, którzy pracowali w różnych depertamentach w ministerstwie magii. Mieli doświadczenie, byli przebiegli, chociaż jednego udało im się złapać wspólnymi siłami z bratem Brenny, Charliem i resztą. Zapewne Zakon się nim zainteresował i był już przesłuchiwany przez odpowiednie służby.
- Nawet nie wiesz, jak mi brakuje pracy w BUM, ale dajmi moment, wrócę ze zdwojoną siłą, pełna energii, silniejsza, gotowa na wszystkie wyzwania, jakie dla mnie przygotujesz. - Nie mogła się doczekać, aż pozwolą jej wrócić do pracy. Brakowało jej tego, nie znosiła siedzieć bezczynnie. - To musiało fenomenalnie wyglądać, szkoda, że mnie tam nie było. - Z Brenną nigdy nie było nudno, nawet wypisywanie papierów przy biurku jej nie nudziło, kiedy obok była Longbottom.
- Nie musisz się o mnie martwić Brenna. - Powiedziała spokojnym tonem. - Wiesz, że jestem już duża, prawda? - Miała wrażenie, że często jest niedoceniana z racji na swój młody wiek, ale czasy nastoletnie miała już za sobą. Musiała zacząć dorosłe życie. - Wiem, że ostatnio wyszło słabo, wstyd mi za to, że tak się potoczyła ta sytuacja. - Nie znosiła porażek, a nie da się ukryć, że wydarzenia podczas Beltane w jej przypadku zakończyły się sromotną klęską. Straciła przytomność, odpadła, nie mogła pomóc swoim przyjaciołom. Jednak zamiast nad tym rozpaczać zamierzała pracować nad sobą, aby coś takiego nie powtórzyło się nigdy więcej.
Uścisnęła dłoń partnerki z uśmiechem na twarzy. Chcieli, żeby im pomagała, poczuła się doceniona. Ogromnie cieszyło ją to, że obdarzyli ją takim ogromnym zaufaniem. Nie mogła ich zawieść. - Ciasteczka wystarczą, żeby mnie zachęcić. - Nie potrzebowała pieniędzy, miała ich aż nadto. Zresztą mogła w ten sposób również wesprzeć Zakon. - Ciekawi mnie, co chciał zyskać, ale to pewnie się dopiero okaże. Jakbyście potrzebowali czegokolwiek, to moja rodzina jest gotowa wspomóc, wiesz, że mamy pieniądze, mogę porozmawiać z ojcem, żeby stworzył dodatkowe miotły, jeśli tylko będą potrzebne. - Chciała pomóc w każdy możliwy sposób.