- Merlinie, skąd taka nienawiść? - Zapytał teatralnie, łapiąc się za serce, jakby go ta zniewaga osobiście dotknęła. - Cóż ci te biedne liczby zrobiły? - Ironia wpasowała się idealnie w dramat. Kayden schylił się po biało-srebrne rośliny przy pniaku, zbierając te najwyższe. - No jak nie jak tak... Słuchaj, nadają jak najęte. - Powiedział, unosząc palec wskazujący w górę, bo ptaki rzeczywiście świergotały im nad głowami radośnie, zadowolone ze słonecznej pogody. Lubił tą melodię matki natury. Pieśń bez słów i instrumentów. - Papugi raczej powtarzają... Z ciebie to taki bardziej szczygieł. Jak zacznie świergotać, to nie powstrzymasz. Poza tym... - Uśmiechnął się krzywo. - Ma czerwone pióra przy dziobie, więc do Gryfona jak ulał pasuje. - Skinął głową, widząc zebrane przez Brennę kwiatki na potwierdzenie, że to właśnie te mają zbierać. Później mlasnął językiem przy temacie z Izbą Pamięci. - Kurde, mogłem ci pomysłów nie podsuwać... Znowu się w szlaban wpakujesz. - Zerknął na Gryfonkę. - Chyba nie planujesz naprawdę tego zrobić, co? - Zapytał, unosząc w górę brew. Nie była to jego sprawa, ale w zasadzie to keknął by, jakby faktycznie coś takiego miałoby miejsce. Oh, chciałby to zobaczyć. - Nieee... Nie odważysz się. - Podjudził ją z błyskiem w srebrnych oczach, mając nadzieję pojechać jej po ambicji i zobaczyć tego skutki. Potem westchnął cicho i rozglądnął się po ściółce leśnej w poszukiwaniu roślin. - Niby tak, ale zobacz, sama chcesz mieć medal, nie? To znaczy, że chyba jednak działa... Nagrody to nic innego jak manipulacja. Widzisz imię na złocie i od razu też pragniesz być na szczycie, zdobyć wyróżnienie, chcesz być podziwiana. Taki pstryczek w nos dla ambitnych i zanim się obejrzysz, już biegasz w wyścigu szczurów. - Głos Kaydena był trochę monotonny, jakby nie pochwalał wcale takiego sposobu na zachęcenie do nauki. Nie, wróć, nie pochwalał tak perfidnej manipulacji młodymi umysłami. Później dziwne, że nowe pokolenia są coraz głupsze... Ale tak właśnie kieruje się ciemnym ludem, ale to dopiero w przyszłości zobaczy na własne oczy. Teraz może jedynie powtarzać to, co zasłyszał w domu, u ojca i jego politycznych bełkotach. - Ah, czyli to o nudę chodzi... A ja myślałem, że po prostu lubicie czyścić te wszystkie puchary~ - Zachichotał. - Hmm, może i masz rację... - Przyznał, bo faktycznie, może by i się pokusił o zanurkowanie do lochów, jeśli ów dziennik faktycznie istniał. Musiałby mieć niesamowitą wartość historyczną... Kayden z przyszłości już by miał tutaj oczy jak dwie srebrne monety. - Mnie nie pytaj, mi też to wyleciało już z głowy. - Wzruszył ramionami. - Może powąchaj. Jak dostaniesz halucynacji, to będziemy wiedzieć, że to jednak żółte. - Prychnął złośliwie.
Młody Kay, tak jak i starszy Kay, byli do siebie podobni w jednej konkretnej rzeczy, mianowicie dostosowywania się do otoczenia i uważnej obserwacji. Nic więc dziwnego, że tak szybko podłapał zachowanie Brenny i wpasował się w obrazek, dodając szczyptę swojej soli, bo jednak sarkazmu nie mogło tu zabraknąć. W końcu Tiara chciała go wpakować do Slytherinu. Ni mniej jednak nie przeszkadzało mu to świergotanie nad uchem, choć musiał uważnie słuchać, żeby nie pominąć jakiegoś szczegółu. No, ten szczegół o tym, jak smakuje troll, jednak zdecydował się pominąć i przemilczeć, wyrzucając go szybko z pamięci. Nad resztą się zastanowił. - Jest jednak różnica między przykuciem do ściany na parę minut, czy tam już nawet godzin, jeżeli chcemy być wyjątkowo okrutni, a wysłaniem uczniów samych do lasu, pełnego potworów. Od kajdan nie zginiesz, mogą ci co najwyżej ręce otrzeć. Od strzały wbitej w łeb przez centaura już chyba prędzej... - Westchnął. - Czasy były inne. Bardziej... surowe. Może nie znali innych skutecznych kar? Albo po prostu to bujdy na resorach i tylko straszyli tymi kajdanami? Kolejna manipulacja ze strony kadry, tym razem strachem... - Namyślił się przez chwilę, ponure oczy wbijając w ścieżkę. To by znaczyło, że jednak czasy się nie zmieniły. Kiedyś używali strachu, teraz nagrody. Oba przypadki były skrajnie różne, ale w zasadzie cel miały taki sam. Posłuszność. - Prawie Bezgłowy Nick jest przewrażliwiony. Po prostu ma... głowę na karku, heh~ - Parsknął z krzywym uśmiechem.
![[Obrazek: qEyGuHF.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=qEyGuHF.gif)