05.08.2023, 02:42 ✶
Daisy zamrugała szybko powiekami. Jeśli nawet poczuła rozczarowanie wiadomością, że Martin wolał szukać z nią aparatu fotograficznego niż siedzieć w kawiarni i zajadać się ciastkami to nijak tego nie okazała. W końcu, najważniejsze, że mieli spędzić razem czas, prawda? I może rzeczywiście przypadkiem umówiła się z nim akurat przed kawiarnią, ale nic nie stało na przeszkodzie by zrobili sobie mały spacer. To czy spędzą czas w kawiarni czy na poszukiwaniach aparatu nie miało wielkiego znaczenia. A przynajmniej tak sobie powtarzała młoda dziennikarka.
Szła obok Martina. Wyglądała na dość pewną siebie i z pewnością wiedziała, gdzie właściwie go prowadziła. Ale cóż, chociaż tak naprawdę Daisy uznawała się za znawczynię w wielu różnych tematach to tak naprawdę, dobrze znała się tylko na niewielu. A wśród nich akurat była fotografia.
Kiwnęła głową.
- Tak naprawdę to nie będziesz miał szczególnie dużego wyboru – zaczęła lekko. – Większość dobrych aparatów to albo Pentaxy, albo Contaxy, albo Pentacony. Oczywiście właściciel sklepu modernizuje je za pomocą magii – uprzedziła na wszelki wypadek. – Ale same modele są mugolskie. Wydaje mi się, że w czarodziejskim świecie nie ma nawet jednego, pełnego producenta aparatów… - zmarszczyła nos, mając nadzieję, że teraz się nie pomyliła i nie zaczęła bredzić. Daisy często mijała się z prawdą, ale teraz, idąc z Martinem, wcale nie chciała by uwierzył jej, bo potrafiła nawijać makaron na uszy. – W każdym razie, najważniejsze jest to, jakimi zaklęciami zostały ulepszone. Mój to Pentacon szóstka, ale potężnie wzmocniony magią – zaznaczyła, odruchowo pokazując na ten, który miała za sobą. – No, chyba że masz ze sobą bardzo dużo kasy to wtedy możesz kupić sobie Leica, ale moim zdaniem to nie ma sensu – zaznaczyła szybko.
Stanęli przed niewielkim sklepem. Z wystawy spoglądały na nich różne aparaty fotograficzne. Niektóre leżały spokojnie w etui. Inne unosiły się w powietrzu lub samodzielnie próbowały wykonać fotografie (a przy tych krzykliwa reklama głosiła: kup aparat a zrobi zdjęcia za ciebie!).
- Wchodzimy? To tutaj.
Szła obok Martina. Wyglądała na dość pewną siebie i z pewnością wiedziała, gdzie właściwie go prowadziła. Ale cóż, chociaż tak naprawdę Daisy uznawała się za znawczynię w wielu różnych tematach to tak naprawdę, dobrze znała się tylko na niewielu. A wśród nich akurat była fotografia.
Kiwnęła głową.
- Tak naprawdę to nie będziesz miał szczególnie dużego wyboru – zaczęła lekko. – Większość dobrych aparatów to albo Pentaxy, albo Contaxy, albo Pentacony. Oczywiście właściciel sklepu modernizuje je za pomocą magii – uprzedziła na wszelki wypadek. – Ale same modele są mugolskie. Wydaje mi się, że w czarodziejskim świecie nie ma nawet jednego, pełnego producenta aparatów… - zmarszczyła nos, mając nadzieję, że teraz się nie pomyliła i nie zaczęła bredzić. Daisy często mijała się z prawdą, ale teraz, idąc z Martinem, wcale nie chciała by uwierzył jej, bo potrafiła nawijać makaron na uszy. – W każdym razie, najważniejsze jest to, jakimi zaklęciami zostały ulepszone. Mój to Pentacon szóstka, ale potężnie wzmocniony magią – zaznaczyła, odruchowo pokazując na ten, który miała za sobą. – No, chyba że masz ze sobą bardzo dużo kasy to wtedy możesz kupić sobie Leica, ale moim zdaniem to nie ma sensu – zaznaczyła szybko.
Stanęli przed niewielkim sklepem. Z wystawy spoglądały na nich różne aparaty fotograficzne. Niektóre leżały spokojnie w etui. Inne unosiły się w powietrzu lub samodzielnie próbowały wykonać fotografie (a przy tych krzykliwa reklama głosiła: kup aparat a zrobi zdjęcia za ciebie!).
- Wchodzimy? To tutaj.