05.08.2023, 15:23 ✶
- Tak, tak. - Odpowiedziała szybko. Może nawet za szybko, bo z każdą kolejną sekundą docierało do niej coraz więcej „ale”. - No, chyba że któraś z rzeczy okaże się przepisem na smalec. - Ostatecznie, ten zbiór tekstów dobierała w ciemno, po zapisaniu sobie na kartkach słów-kluczy w językach, których kompletnie nie rozumiała. - Czyli w sumie: wszystko o Limbie? - Powiedziała, w taki sposób, jakby chciała go zapytać, czy to ma sens. Z uniesionymi brwiami i lekko rozchylonymi wargami, wzruszyła ramionami. Niewątpliwie korzystała z usług tłumacza pierwszy raz i bazowała teraz wyłącznie na swoich wyobrażeniach. Macmillanowie mieli jednak tak dużo pracy w związku z wydarzeniami na Beltane, że...
No cóż, została z tym sama.
- Możesz podać cenę? Taką orientacyjną. Czy się nie da?
Bo ona czasami nie potrafiła.
Chciała mu dowcipnie zagrozić. Czymś w stylu „tylko niech nie będzie to ponad cenę rynkową, mój wujek się na tym zna i panu nie daruje”, bo dla niej to było zabawne nawet kiedy nie wiedziało się, że w jej głowie non-stop znajdował się duch Salzara Slytherina. Coś w spojrzeniu Martina mówiło jej jednak, że nie powinna próbować z nim takich rzeczy... Przynajmniej nie na trzeźwo. Na nietrzeźwo nawet jak się wygłupi, to i tak będzie śmiesznie.
No cóż, została z tym sama.
- Możesz podać cenę? Taką orientacyjną. Czy się nie da?
Bo ona czasami nie potrafiła.
Chciała mu dowcipnie zagrozić. Czymś w stylu „tylko niech nie będzie to ponad cenę rynkową, mój wujek się na tym zna i panu nie daruje”, bo dla niej to było zabawne nawet kiedy nie wiedziało się, że w jej głowie non-stop znajdował się duch Salzara Slytherina. Coś w spojrzeniu Martina mówiło jej jednak, że nie powinna próbować z nim takich rzeczy... Przynajmniej nie na trzeźwo. Na nietrzeźwo nawet jak się wygłupi, to i tak będzie śmiesznie.
she is passion embodied,
a flower of melodrama
in eternal bloom.
a flower of melodrama
in eternal bloom.