Gdyby pokazano mu jego stan podczas tych dwóch wydarzeń - wesela w październiku oraz tej styczniowej przygody - to za pewne odpowiedziałby, że akurat dzisiaj był porobiony dużo bardziej. Podczas zeszłej, wspólnej imprezy musiał się pilnować przed wszystkimi i wszystkim - przyjaciółmi, rodziną czy kolegami. No i jeszcze musiał dbać aby czegoś przypadkiem nie palnąć. Będąc kilka godzin drogi od domu, nie musiał się aż tak obawiać i mógł sobie pozwolić na więcej, zwłaszcza że miał dedykowaną opiekunkę. Najważniejszym jednak był fakt, że mieli jasność i pewne ustalenia - Hjalmar był lekko wstawiony, a dodatkowo mógł ją nazywać 'Pandorką', bez żadnych związanymi z tymi konsekwencjami.
- Mhhmm... - wymruczał na jej słowa odnośnie odpowiadania na pytania. Miała jednak całkowitą rację - to był idealny czas na pytania ale dla niej jako, że Nordgersim mógł w zasadzie pytać kiedykolwiek o cokolwiek by chciał, a i tak zapewne otrzymałby od Prewettówny odpowiedź. Dużo gorzej wypadał w tym rankingu Islandczyk, który nie odpowiadał wcale albo bardzo mało. No ale wtedy nie byłby tak tajemniczy i nie miałby w sobie "tego czegoś" co robiło z niego dużo ciekawszego rozmówcę czy człowieka od przeciętnego Anglika czy Islandczyka.
- To ja daje poczucie bezpieczeństwa - odparł jakby próbował jej o tym przypomnieć. Żadne pluszaki, kołdry czy koce nie zapewniały aż tyle bezpieczeństwa co Hjalmar. Jedynym momentem, w którym miały przewagę to walka z potworem z pod łóżka ale czy taki potwór w ogóle występował? Być może. Być może nawet atakował Niedźwiedzia w nocy ale ten był zbyt zajęty snem aby jakkolwiek się tym przejąć. No taka owieczka do przytulenia... A rano do skonsumowania... Uśmiechnął się na taką myśl. Pandora miała rację od razu robiło się przyjemniej w takiej chwili - Emmm... - słysząc to pytanie, wyraźnie się zaskoczył, ponieważ brwi powędrowały mu do góry, posyłając dziewczynie pytające spojrzenie - Hmm.... - zastanowił się, przejeżdżając kilka razy po brodzie - Chciałem... No i przecież zaprosiłem - przyznał kiedy go przykrywała. Odważny Niedźwiadek strasznie mieszał w swoich zeznaniach. Ewidentnie chciał przedstawić całą swoją historię w odpowiednim dla niego świetle.
Nie myślałeś lub nie chciałeś iść ze mną na randkę? Powtarzał w myślach słowa Prewettówny niczym jakaś mantrę. Trochę bił się z tymi słowami próbując się usprawiedliwić przed samym sobą. Jednak czy to było czymś złym, że chciał, a nie zrobił wcześniej? Albo fakt, że po części to właśnie Pandora musiała go zmusić do takiego czynu. Gdyby nie pociągnęła za odpowiedni sznurek to czy właśnie skończyliby w ten sposób? Raczej nie.
Rozszerzył oczy z niedowierzaniem - Ze mną? Mogłaś powiedzieć wcześniej to bym się jakoś przygotował... - zauważył ewidentnie nie przejęty całą sytuacją. Jego mina przedstawiała po raz kolejny szok i zaskoczenie. Hjalmar nie zwrócił uwagi na zdenerwowanie Pandory jako, że sam był przejęty tą sytuacją. Gdyby tylko mu wspomniała o takim obrocie spraw to mógłby chociaż pójść się umyć... Albo tyle nie wypić - Nie. To mi będzie smutno. Co jak one mnie w nocy pogryzą? - zapytał jej całkowicie poważnie, przyglądając jak zajmuje się "chmurkom", a raczej owcom przypominającą jakiś biały byt z nieba - No wiesz... Wtedy nie mówiłaś, że będziesz tu też spać, więc musiałbym uciąć Ci rękę... Ale z drugiej strony nie śpisz z bronią przy sobie? Nie boisz się, że coś Cię zaatakuje w nocy? - zapytał wpatrując się w Pandorę niczym w obrazek. Nadal nie dowierzając, że Turczynka się tak wystroiła. I to właśnie dla niego! - Łyczka małego bo mi zaschło w ustach, a reszta dla Ciebie - odparł, podnosząc się spod koca aby odebrać od niej butelkę. Od razu wziął łyka i zgodnie z tym co powiedział, zostawił końcówkę, odkładając obok swojej randki - Proszę. Kto pije ostatki ten jest piękny i gładki - rzucił z uśmiechem na ustach, zanurzając się ponownie w łóżku gdzie poprawił sobie poduszkę pod którą następnie włożył rękę. Moment później spojrzał się na Prewettównę, która teraz była schowana za butelką wódki.