• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 9 10 11 12 13 … 16 Dalej »
[wiosna 1962, Hogwart] Hogwarckie tradycje

[wiosna 1962, Hogwart] Hogwarckie tradycje
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#11
06.08.2023, 22:08  ✶  
- Sama nie wiem. Nigdy nie planowałam, jak kogoś zamordować. Zwykle raczej… odwrotnie – stwierdziła Brenna z pewnym zamyśleniem. Bo jak jakiejś zbrodni dokonano, to już kombinowała nie raz. Od małego lubiła dręczyć ojca o szczegóły jego śledztw. Oczywiście, to co wymyślała, zwykle było absolutnie nieprawdopodobne, bo zbyt bujna wyobraźnia też nie pomagała, ale potem Jeremiah wyjaśniał, gdzie w jej rozumowaniu kryły się luki.
- Dlaczego nie? To znaczy, gdyby to nie była ta gryząca kapusta. Kwiatki przecież zwiędną, a taką kapustę możesz zjeść. Chociaż… po zastanowieniu… chyba wolałabym sałatę, można ją jeść na surowo – oceniła Brenna, ładując roślinki do koszyka. – Słuchaj, a taki cały warzywny bukiet? Z sałatą, rzodkiewką, marchewką i… kalarepą. Nie mam pojęcia, jak wygląda kalarepa, ale podoba mi się, jak brzmi ta nazwa. I kalafiorem. Jakby to ładnie ułożyć, to przecież mogłoby wyglądać świetnie i to byłby doskonały prezent, bo przecież jedzenie zawsze jest doskonałym prezentem.
Brenny prawdopodobnie lepiej było nie pytać o porady dotyczące zakupu prezentu dla ukochanej albo ukochanego. Bo wydawała się mówić z absolutną powagą, nie wydurniając się tym razem, a w szczerzej wierze, że taki bukiet to wspaniały pomysł, dużo bardziej praktyczny od kwiatków. Ba. Brenna naprawdę w to wierzyła. Miało to zapewne wiele wspólnego z tym, że lubiła jedzenie – i to jedzenie w ogólności, także warzywa – i że raczej nie dostawała kwiatów, a że te rosły w ich ogrodzie, nie wpadła na to, że takie dostane na okazję to coś specjalnego.
– To zabrzmi dziwnie, ale ehem, przyłapali mnie, jak chciałam wejść do Zakazanego Lasu o zmierzchu – wyznała. Dalej sama siebie przeklinała, że straciła ostrożność, bo zwykle nie było szans, aby ktoś ją na czymś takim przyłapał. – Więc rozumiesz, wysłali mnie do Zakazanego Lasu w ramach kary. Nie, też nie rozumiem tej logiki. Chyba że uznali, że skoro się tu i tak pcham, to chociaż zrobię coś pożytecznego? – wyjaśniła. Przechyliła się nieco, spoglądając na kwiatka o żółtych płatkach. [/b] – A wiesz, że nawet kusi? Mogłabym go komuś podrzucić i patrzeć, co się dzieje. Ale chyba nie ma nikogo, kogo aż tak bym nie lubiła[/b] – oceniła, w końcu wstając.
Żółty kwiatek pozostał na miejscu, za to jej koszyk był już nieomal pełny.
– Bo Krukoni to zawsze ci grzeczni, a ty szedłeś do tej wieży w ramach lunatykowania? – roześmiała się. Znała w końcu przynajmniej dwóch Krukonów, którzy niekoniecznie byli tacy grzeczni. – Ze Ślizgonami to zależy – dodała, bo Victoria i Cynthia nigdy nie wydawały się jej materiałem na sprawiaczki kłopotów. Jeżeli w takie wpadały, to prędzej przez nią, a ta druga przez Fergusa czy Castiela… – Pewnie są jakieś pamiętniki, które pisali sławni ludzie? Niektórzy z nich na pewno byli w Hogwarcie. Może któryś napisać coś o chłoście – powiedziała, chyba po raz pierwszy w życiu gotowa czytać coś odnośnie historii magii dobrowolnie. A potem uniosła swój koszyk i zadyndała nim w powietrzu. – Mam wrażenie, że to wystarczy na całą kadź eliksirów. Sądzisz, że możemy wracać?
Uznała, że po powrocie, pójdzie sprawdzić te hogwarckie kary. Nie była pewna, po co jej ta wiedza, ale kiedy Brenna miała ochotę coś zrobić, to zwykle to robiła. A teraz jakoś ją to zaciekawiło.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (3502), Kayden Delacour (3246)




Wiadomości w tym wątku
[wiosna 1962, Hogwart] Hogwarckie tradycje - przez Brenna Longbottom - 03.08.2023, 15:59
RE: [wiosna 1962, Hogwart] Hogwarckie tradycje - przez Kayden Delacour - 04.08.2023, 01:05
RE: [wiosna 1962, Hogwart] Hogwarckie tradycje - przez Brenna Longbottom - 04.08.2023, 10:43
RE: [wiosna 1962, Hogwart] Hogwarckie tradycje - przez Kayden Delacour - 04.08.2023, 13:49
RE: [wiosna 1962, Hogwart] Hogwarckie tradycje - przez Brenna Longbottom - 04.08.2023, 19:19
RE: [wiosna 1962, Hogwart] Hogwarckie tradycje - przez Kayden Delacour - 04.08.2023, 21:22
RE: [wiosna 1962, Hogwart] Hogwarckie tradycje - przez Brenna Longbottom - 04.08.2023, 22:04
RE: [wiosna 1962, Hogwart] Hogwarckie tradycje - przez Kayden Delacour - 06.08.2023, 01:05
RE: [wiosna 1962, Hogwart] Hogwarckie tradycje - przez Brenna Longbottom - 06.08.2023, 11:44
RE: [wiosna 1962, Hogwart] Hogwarckie tradycje - przez Kayden Delacour - 06.08.2023, 21:46
RE: [wiosna 1962, Hogwart] Hogwarckie tradycje - przez Brenna Longbottom - 06.08.2023, 22:08
RE: [wiosna 1962, Hogwart] Hogwarckie tradycje - przez Kayden Delacour - 06.08.2023, 23:34

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa