07.08.2023, 23:10 ✶
Znaczna większość czarodziei, udała się na przeszukiwania lasów i innych miejsc, gdzie mogli pozostać ranni. Xenophilius też mógłby dołączyć, ale wiedząc, że jeżeli będzie musiał kogoś gonić, albo spieszyć, nie dotrze na czas i sam padnie, dostając zadyszki. Mógł pomóc inaczej, zatem przyszedł tutaj pod namioty, zapisując się i dostarczając przy okazji lecznicze zioła. Rozglądając się, nie dostrzegł nigdzie swojej znajomej przyjaciółki. Westchnął trochę zawiedziony, ale też z ulgą. Być może nie była ranna, ale też nie udzielała tutaj pomocy. Mógł być spokojny. Wtem usłyszał swoje nazwisko, oraz poczuł dotknięcie na ramieniu. Spojrzał na kobietę, która do niego zwróciła się.
- Tak.
Potwierdził swoje dane osobowe i podążył w kierunku innej części namiotu, gdzie miał pomóc pewnej dziewczynie. Kiedy tylko znalazł się na miejscu, zwrócił na nią uwagę. Wydawała się być zapłakana, ale przecież nie kroiła cebuli. Rzucił okiem na deskę i nóż, by spojrzeć na to co robiła. Zauważył plastry na dłoniach, ale pytań w tym kierunku nie zadawał.
- Witaj.
Przywitał ją uprzejmie, posłał nawet lekki uśmiech, jakby chciał rozświetlić ponurą atmosferę. Chcąc rozsyłać pozytywną energię, mimo tragedii jaka w tych rejonach zapanowała.
- Mam w czymś pomóc?
Zapytał kobiety, która go tutaj przyprowadziła. Zgadując, że ona tutaj pewnie będzie go instruować. Chyba, że został przydzielony do pomocy tej drugiej? Młodej zapłakanej duszyczki? Pomimo wytarcia łez z oczu, widać było na jej twarzy ślady, charakterystyczne dla płaczu.
Xenophilius w przeciwieństwie do wielu tutejszych osób, wyróżniał się kolorystyką swojej szaty. Mieszany turkus z zielenią, kolory nadziei.
- Tak.
Potwierdził swoje dane osobowe i podążył w kierunku innej części namiotu, gdzie miał pomóc pewnej dziewczynie. Kiedy tylko znalazł się na miejscu, zwrócił na nią uwagę. Wydawała się być zapłakana, ale przecież nie kroiła cebuli. Rzucił okiem na deskę i nóż, by spojrzeć na to co robiła. Zauważył plastry na dłoniach, ale pytań w tym kierunku nie zadawał.
- Witaj.
Przywitał ją uprzejmie, posłał nawet lekki uśmiech, jakby chciał rozświetlić ponurą atmosferę. Chcąc rozsyłać pozytywną energię, mimo tragedii jaka w tych rejonach zapanowała.
- Mam w czymś pomóc?
Zapytał kobiety, która go tutaj przyprowadziła. Zgadując, że ona tutaj pewnie będzie go instruować. Chyba, że został przydzielony do pomocy tej drugiej? Młodej zapłakanej duszyczki? Pomimo wytarcia łez z oczu, widać było na jej twarzy ślady, charakterystyczne dla płaczu.
Xenophilius w przeciwieństwie do wielu tutejszych osób, wyróżniał się kolorystyką swojej szaty. Mieszany turkus z zielenią, kolory nadziei.