- Może być ciężko - stwierdził - Ale w sumie to czemu nie... - przyznał w chwili kiedy jeszcze był odważny. Jeżeli Pandora, skonfrontuje go z tymi słowami, najpewniej powie, że nic nie pamięta albo że nic takiego nie powiedział - śpiewka stara jak świat w przypadku Hjalmara. Z drugiej strony, czy Islandczyk nie potrzebowałby wypijać po butelce wódki dziennie aby być na tyle odważnym w kwestii relacji z Prewettówną aby móc bez marudzenia z nią spać? Na jej potwierdzenie, że ją zaprosił, uśmiechnął się od ucha do ucha. Z prostej logiki, która zrodziła się w jego głowie, wynikało, że teraz kolej Turczynki aby go zaprosić... Znaczy spróbować zaprosić aby on mógł ponownie ją zaprosić. Trochę zawiłe ale działające - tak przynajmniej wydawało się w tym momencie Nordgersimowi.
Jak miał się nie przejmować jak został zaproszony do jej domu, a ona w dodatku wystroiła się jak na jakiś bal. To zupełnie tak jakby szli na sylwestra i Pandora byłaby wystrojona niczym choinka, a Hjalmar wyglądał jak bezdomny - No w sumie tak - zgodził się, chociaż dalej w głowie miał wizje wykorzystania toporka aby zabrać jej dłoń na własność i na dłużej - Dobrze. Ale jakby chciały mnie ugryźć to musisz im oddać - poprosił, ewidentnie wyznając zasadę "oko za oko, ząb za ząb". Skoro one mogły być takie odważne i pogryźć Islandczyka we śnie, Turczynka powinna nie być im dłużna i odpłacić się tym samym.
- No z może nie... Ale topór zawsze znajduje się gdzieś obok - przyznał. Dużo bardziej ufał swojemu orężowi niż tej całej różdżce z której i tak korzystał tylko od święta. Gdyby ktoś wpadł do warsztatu Nordgersimów i kazał Hjalmarowi pokazał swój magiczny patyk, miałby zapewne duży problem aby przynieść go w przeciągu minuty - zwłaszcza kiedy nie miał pojęcia gdzie ten się może znajdować, a tak było przez większość czasu - Dobrze - zgodził się po raz kolejny, będąc potulnym jak baranek. Skoro zło bało się niedźwiedzi - o czym nie wiedział - mogli czuć się bezpiecznie. Ale czy zło bało się niedźwiedzi kiedy te spały lub chrapały w najlepsze? Bo jeżeli nie to mogli mieć mały kłopot - Oczywiście, że podobasz... Ale tak to będziesz jeszcze bardziej - odpowiedział bez chwili zawahania, a następnie obserwował jak Pandora się kładzie i przykrywa - Nie, nie jestem zmęczony - pokręcił przecząco głową, również przechodząc na konspiracyjny szept. Hjalmar nie miał jednak pojęcia przed kim się teraz kryli. Czy rozchodziło się o tę owcę? Może nie potrafiła trzymać języka za zębami?
Nim Prewettówna zdążyła wyciągnąć rękę w jego stronę, Nordgersim zdążył już zasnąć o czym świadczyło dobitne chrapanie. Pytania o wilku do przytulania już nie usłyszał. Jej spojrzenia, przejechania po policzku i brodzie również nie poczuł, ponieważ już dawno spał jak małe dziecko.