12.08.2023, 00:36 ✶
Nie było to pierwsze jego rodeo. Co prawda jeszcze nikt wcześniej nie przyznał mu się, że ekscytuje go śmierć - cokolwiek mogło to znaczyć, Oleander miał na ten temat parę myśli i każda wydawała się równie przerażająca co ekscytująca. W jakiś sposób dziwiła go własna reakcja na tę sytuację, ale też nie podważał jej specjalnie, pozwalał płynąć i delektował się tymi momentami, które przynosiły satysfakcję.
Frustracja, jaka wyraźnie malowała się w ekspresji Desmonda była zrozumiała. Jej widok ucieszył Croucha, sprawił, że poczuł falę satysfakcji.
Oczywiście, że to, o co musimy zawalczyć i zdobyć, wydaje się niedostępne, wzbudza emocje, pomyślał, bo wiedział, że wyzwania ekscytowały go równie mocno. Co prawda był tego o wiele bardziej świadomy niż sfrustrowany, zdezorientowany i rozzłoszczony Malfoy. Nie zamierzał odpuszczać, bo poza paletą negatywnych emocji, te przyjemniejsze zdawały się wychodzić na powierzchnię. Tak jak Desmond sprawdzał granice, tak Oleander testował wody. Obydwaj musieli wiedzieć jak daleko bądź głęboko mogą zajść.
– No jak za co? – zapytał jakby to była największa oczywistość. Wyraz jego twarzy wciąż był lekko nadąsany, pomimo ekscytacji jaką budziło w nim wodzenie za nos, swego rodzaju kuszenie – Fakt. Do uderzenia cię sprowokowałem, przyznaję się. Ale później byłem całkiem szczery, przecież tego właśnie chciałeś. Mimo to zdecydowałeś się potraktować mnie jak brudną ścierę. Przeproś, nie powtórzę tego trzeci raz. – zdecydował się wyłożyć karty na stół, chociaż oczywiście nie w całości. O wiele lepiej było pozostawić niektóre słowa w strefie domysłów gnieżdżących się pomiędzy jedną, a drugą wypowiedzią.
Frustracja, jaka wyraźnie malowała się w ekspresji Desmonda była zrozumiała. Jej widok ucieszył Croucha, sprawił, że poczuł falę satysfakcji.
Oczywiście, że to, o co musimy zawalczyć i zdobyć, wydaje się niedostępne, wzbudza emocje, pomyślał, bo wiedział, że wyzwania ekscytowały go równie mocno. Co prawda był tego o wiele bardziej świadomy niż sfrustrowany, zdezorientowany i rozzłoszczony Malfoy. Nie zamierzał odpuszczać, bo poza paletą negatywnych emocji, te przyjemniejsze zdawały się wychodzić na powierzchnię. Tak jak Desmond sprawdzał granice, tak Oleander testował wody. Obydwaj musieli wiedzieć jak daleko bądź głęboko mogą zajść.
– No jak za co? – zapytał jakby to była największa oczywistość. Wyraz jego twarzy wciąż był lekko nadąsany, pomimo ekscytacji jaką budziło w nim wodzenie za nos, swego rodzaju kuszenie – Fakt. Do uderzenia cię sprowokowałem, przyznaję się. Ale później byłem całkiem szczery, przecież tego właśnie chciałeś. Mimo to zdecydowałeś się potraktować mnie jak brudną ścierę. Przeproś, nie powtórzę tego trzeci raz. – zdecydował się wyłożyć karty na stół, chociaż oczywiście nie w całości. O wiele lepiej było pozostawić niektóre słowa w strefie domysłów gnieżdżących się pomiędzy jedną, a drugą wypowiedzią.
“Why can't I try on different lives, like dresses, to see which one fits best?”
♦♦♦