12.08.2023, 00:38 ✶
Nie umknęło mu to, gdy spojrzenie Oleandra spłynęło z jego twarzy w dół. Walczył z obrzydzeniem, kiedy zorientował się, w jaki sposób patrzy na jego szyję. Znał ten wzrok i znał ten wyraz twarzy - widział je nie pierwszy raz. Nawet dzisiaj patrzył tak na niego wielokrotnie a zdarzało mu się to od lat. Patrzył tak na niego w szkole, przy znajomych, i kiedy się odwiedzali, przy rodzicach. Sama myśl o tym go stresowała, on naprawdę nie miał wstydu. Dlaczego Maya nie mogła widzieć w nim tego, co widział Oleander?
Ten wywalczony kompromis między sobą a sobą wcale nie zaowocował taką przyjemnością, jakiej spodziewał się po prawdziwych przeprosinach. Tak czy siak, poczuł ulgę, kiedy ton przyjaciela złagodniał. Nie płakał już, nie krzywił się tak z bólu, więc nie obawiał się już o jego bezpieczeństwo w takim stopniu, jak jeszcze przed chwilą, ale pewien niepokój nie opuszczał go.
Miał wrażenie, że znacznie lepiej rozumiał, co chłopak może czuć, niż potrafił zmusić się do przyznania przed sobą. Nie był w stanie też w jakikolwiek sposób przekazać mu tego, że go rozumie. Czuł się dziwnie odcięty od tego, co działo się wewnątrz niego samego, i od całej rzeczywistości poza nim.
Gdy usłyszał jego słowa, odruchowo odsunął się o pół kroku.
– Nie możesz – odpowiedział pośpiesznie, jakby bał się, że wraz z pytaniem wyjdzie też z inicjatywą (ludzie często tak robili). Dopiero później pomyślał o tym, że Oleander powinien poznać powód jego decyzji, żeby nie wrócili przypadkiem do poprzedniego stanu sytuacji. – Nie teraz to za dużo jak wezmę prysznic.
Miał nadzieję, że do tego czasu nie wytrzeźwieje do końca. Właściwie zastanawiał się, czy nie napić się jeszcze po kolacji. Już czuł nadchodzące wyrzuty sumienia i wiedział, że będzie tylko gorzej, że trzeźwość praktycznie go sparaliżuje.
Ten wywalczony kompromis między sobą a sobą wcale nie zaowocował taką przyjemnością, jakiej spodziewał się po prawdziwych przeprosinach. Tak czy siak, poczuł ulgę, kiedy ton przyjaciela złagodniał. Nie płakał już, nie krzywił się tak z bólu, więc nie obawiał się już o jego bezpieczeństwo w takim stopniu, jak jeszcze przed chwilą, ale pewien niepokój nie opuszczał go.
Miał wrażenie, że znacznie lepiej rozumiał, co chłopak może czuć, niż potrafił zmusić się do przyznania przed sobą. Nie był w stanie też w jakikolwiek sposób przekazać mu tego, że go rozumie. Czuł się dziwnie odcięty od tego, co działo się wewnątrz niego samego, i od całej rzeczywistości poza nim.
Gdy usłyszał jego słowa, odruchowo odsunął się o pół kroku.
– Nie możesz – odpowiedział pośpiesznie, jakby bał się, że wraz z pytaniem wyjdzie też z inicjatywą (ludzie często tak robili). Dopiero później pomyślał o tym, że Oleander powinien poznać powód jego decyzji, żeby nie wrócili przypadkiem do poprzedniego stanu sytuacji. – Nie teraz to za dużo jak wezmę prysznic.
Miał nadzieję, że do tego czasu nie wytrzeźwieje do końca. Właściwie zastanawiał się, czy nie napić się jeszcze po kolacji. Już czuł nadchodzące wyrzuty sumienia i wiedział, że będzie tylko gorzej, że trzeźwość praktycznie go sparaliżuje.