12.08.2023, 00:39 ✶
Nie wykonał żadnego ruchu, choć w jego spojrzeniu można było dostrzec cień bólu. Nie była to agonia sprzed chwili, ani piekące cierpienie zmieszane z podnieceniem, które odczuwał po uderzeniu w twarz. Paleta emocji Croucha wydawała się niesamowicie rozbudowana, zawsze taka była. Każda z emocji miała odpowiedni odcień, często mieszała się z innymi barwami.
Nie wiedział co ma powiedzieć, więc patrzył na Desmonda dłuższa chwilę, pozwalając ciszy w pomieszczeniu nabudowywać się nieprzyjemnie. Chyba był po prostu zdezorientowany, ewentualnie czuł w jakimś stopniu niespójność odczuwanych przez przyjaciela emocji, chociaż niekoniecznie był tego świadomy.
Przymknął oczy, czując nieprzyjemny chłód wilgotnych od łez powiek.
– Idź pierwszy. Najwyżej zasnę na kanapie i rano się umyję. – podsumował, chociaż wiedział, że sen nie nadejdzie szybko. Chciał dać sobie chwilę na złapanie oddechu, na… Właściwie nie wiedział na co. Czuł się zawieszony w przestrzeni, nie mogąc wykonać kroku do przodu, ani się cofnąć. Dopiero zaczynało go to męczyć, a już wiedział, że będzie to nieznośnie wiercące dziure w głowie uczucie.
Był wykończony. Bardziej niż po nieprzespanych nocach pełnych libacji i gimnastyki w satynowej pościeli. Bardziej niż po największym wysiłku fizycznym, czy najdłuższej lekcji grania na fortepianie.
Nie wiedział co ma powiedzieć, więc patrzył na Desmonda dłuższa chwilę, pozwalając ciszy w pomieszczeniu nabudowywać się nieprzyjemnie. Chyba był po prostu zdezorientowany, ewentualnie czuł w jakimś stopniu niespójność odczuwanych przez przyjaciela emocji, chociaż niekoniecznie był tego świadomy.
Przymknął oczy, czując nieprzyjemny chłód wilgotnych od łez powiek.
– Idź pierwszy. Najwyżej zasnę na kanapie i rano się umyję. – podsumował, chociaż wiedział, że sen nie nadejdzie szybko. Chciał dać sobie chwilę na złapanie oddechu, na… Właściwie nie wiedział na co. Czuł się zawieszony w przestrzeni, nie mogąc wykonać kroku do przodu, ani się cofnąć. Dopiero zaczynało go to męczyć, a już wiedział, że będzie to nieznośnie wiercące dziure w głowie uczucie.
Był wykończony. Bardziej niż po nieprzespanych nocach pełnych libacji i gimnastyki w satynowej pościeli. Bardziej niż po największym wysiłku fizycznym, czy najdłuższej lekcji grania na fortepianie.
Koniec sesji
“Why can't I try on different lives, like dresses, to see which one fits best?”
♦♦♦