13.08.2023, 00:17 ✶
Długo nie mogła zasnąć, kręcąc się z prawej na lewą, z lewej na plecy i okazjonalnie na brzuch. Pluszowa owca niewiele pomagała, gdy w głowie odtwarzała cały ten wieczór, okazjonalnie spoglądając na śpiącego obok Islandczyka, który zdawał się naprawdę spać mocno, jak te Niedźwiedzie. Było jej zimno, gorąco, nie mogła znaleźć sobie miejsca i nawet kolejny łyk wódki nie pomógł tak, jak powinien, odrobinę jedynie wygaszając działanie eliksirów. Znów wypiła ich zbyt dużo. Minęła godzina lub dwie, może dwie z haczykiem, gdy udało się jej iść śladem Hjalmara w objęcia Morfeusza.
Na dworze wciąż było ciemno, latarnie rzucały słabe światło, próbując przebić się przed jasne zasłony, gdy blondyn obudził się około szóstej. Do świtu wciąż zostało trochę czasu, zimowe miesiące charakteryzowały się przecież zbyt krótkim dniem, zbyt długą nocą, chociaż brunetce wcale to nie przeszkadzało, bo wolała funkcjonować po zmroku. Westchnęła głośniej przez sen, poruszając się niespokojnie, a jej palce mocniej zacisnęły się na trzymanej ciasno ręce, przy której ramieniu niedaleko miała również głowę. Jak zwykle była odkryta, owca leżała gdzieś przy brzuchu, a na rozsypanych po jasnej pościeli włosach spał w najlepsze pluszowy królik i wilk, którzy zdawali się przyjaciółmi. Nie słyszała, że się obudził, nie była w stanie dostrzec jego paniki, którą przecież przewidziała.
Gdy opadł na pościel z puszczonym wcześniej przekleństwem, podskoczyła nieco z poduszkami, wydając z siebie kolejne, ciche mruknięcie niezadowolenia. Uniosła się na łokciu, niechętnie puszczając jedną dłonią jego rękę, z której pomocą pozbyła się włosów z twarzy. Spojrzała na niego zaspanymi oczami, zupełnie zbita z tropu i oderwana od rzeczywistości na tyle, że dopiero kolejne mrugnięcie sprawiło, że zauważyła, że wciąż jest ciemno. - Na Merlina, Miśku, świtu jeszcze nie ma, idź spać… - mruknęła cicho, przesuwając dłonią po oczach. Chyba ją trochę wystraszył, wybudzając tak nagle, bo po skórze przemknęła jej gęsia skórka, a los chciał, że Pandora jeszcze nie miała przygotowanego żadnego topora, jak jej poprzedniego wieczora radził. Półprzytomnie obróciła się plecami do niego, nie zamierzając jednak dać mu spokoju i widocznie mając w planach zrobienie sobie z niego przytulanki, co zresztą sprawdza się do tej pory. Pociągnęła więc jego rękę za sobą — tą z drugiej strony, nie tą, którą miał przy niej, zmuszając atakiem z zaskoczenia, żeby obrócił się na bok. Niewiele myśląc, przytuliła plecy do jego torsu, wsuwając jedną ze swoich rąk pod poduszkę, a drugą trzymała jego dłoń, przeciągając ją po swojej odkrytej tali gdzieś pomiędzy brzuchem a biustem i znów westchnęła, widocznie wracając do spania. Bezruch nie trwał jednak długo, bo Pandora na kilka sekund puściła jeszcze palce Hjalmara, naciągając na siebie kołdrę i kładąc jeszcze w okolicach brzucha swoją owcę, której chwile szukała dłonią, a potem już leżała grzecznie, widocznie próbując wrócić do swojego snu, który tak brutalnie jej przerwał. Ona widocznie nie miała żadnego problemu, najmniejszej paniki spowodowanej wspólnym spaniem, więc nie mogło wydarzyć się absolutnie nic złego, przez co on mógłby panikować, ale przecież Niedźwiadek był Niedźwiedziem, a ona była zbyt nieprzytomna, aby się nad tym dłużej zastanawiać, uznając, że po prostu wróci do spania tak, jak zrobiła to ona.
- Po prostu śpij.. - powtórzyła szeptem, chyba już nawet częściowo przez sen, mocniej się do niego przytulając, jakby był przerośniętą maskotką. Wyciszone mieszkanie sprawiało, że odgłosy budzącego się do życia Londynu nie wpadały natrętnie do środka pomimo uchylonego okna, przez które do ciepłej sypialni wlatywało chłodne, styczniowe powietrze. Zawsze lepiej spało się przy otwartym oknie, był to też pretekst do spania pod kołdrą cały rok, niezależnie od pory roku. Pluszowy królik poruszył się niespokojnie pod wpływem drobnego ruchu brunetki, który niefortunnie sprawił, że maskotka oparła się swoim czołem, o czoło Islandczyka, widocznie zamierzając też się do niego przytulić, zupełnie jak Pandora. Trzeba było oddać błękitnookiemu, że zaskakująco mocno i dobrze się przy nim spało, bo zwykle po takim niespodziewanym przebudzeniu, dziewczyna już opuściłaby ciepłe i wygodne łóżko.
Na dworze wciąż było ciemno, latarnie rzucały słabe światło, próbując przebić się przed jasne zasłony, gdy blondyn obudził się około szóstej. Do świtu wciąż zostało trochę czasu, zimowe miesiące charakteryzowały się przecież zbyt krótkim dniem, zbyt długą nocą, chociaż brunetce wcale to nie przeszkadzało, bo wolała funkcjonować po zmroku. Westchnęła głośniej przez sen, poruszając się niespokojnie, a jej palce mocniej zacisnęły się na trzymanej ciasno ręce, przy której ramieniu niedaleko miała również głowę. Jak zwykle była odkryta, owca leżała gdzieś przy brzuchu, a na rozsypanych po jasnej pościeli włosach spał w najlepsze pluszowy królik i wilk, którzy zdawali się przyjaciółmi. Nie słyszała, że się obudził, nie była w stanie dostrzec jego paniki, którą przecież przewidziała.
Gdy opadł na pościel z puszczonym wcześniej przekleństwem, podskoczyła nieco z poduszkami, wydając z siebie kolejne, ciche mruknięcie niezadowolenia. Uniosła się na łokciu, niechętnie puszczając jedną dłonią jego rękę, z której pomocą pozbyła się włosów z twarzy. Spojrzała na niego zaspanymi oczami, zupełnie zbita z tropu i oderwana od rzeczywistości na tyle, że dopiero kolejne mrugnięcie sprawiło, że zauważyła, że wciąż jest ciemno. - Na Merlina, Miśku, świtu jeszcze nie ma, idź spać… - mruknęła cicho, przesuwając dłonią po oczach. Chyba ją trochę wystraszył, wybudzając tak nagle, bo po skórze przemknęła jej gęsia skórka, a los chciał, że Pandora jeszcze nie miała przygotowanego żadnego topora, jak jej poprzedniego wieczora radził. Półprzytomnie obróciła się plecami do niego, nie zamierzając jednak dać mu spokoju i widocznie mając w planach zrobienie sobie z niego przytulanki, co zresztą sprawdza się do tej pory. Pociągnęła więc jego rękę za sobą — tą z drugiej strony, nie tą, którą miał przy niej, zmuszając atakiem z zaskoczenia, żeby obrócił się na bok. Niewiele myśląc, przytuliła plecy do jego torsu, wsuwając jedną ze swoich rąk pod poduszkę, a drugą trzymała jego dłoń, przeciągając ją po swojej odkrytej tali gdzieś pomiędzy brzuchem a biustem i znów westchnęła, widocznie wracając do spania. Bezruch nie trwał jednak długo, bo Pandora na kilka sekund puściła jeszcze palce Hjalmara, naciągając na siebie kołdrę i kładąc jeszcze w okolicach brzucha swoją owcę, której chwile szukała dłonią, a potem już leżała grzecznie, widocznie próbując wrócić do swojego snu, który tak brutalnie jej przerwał. Ona widocznie nie miała żadnego problemu, najmniejszej paniki spowodowanej wspólnym spaniem, więc nie mogło wydarzyć się absolutnie nic złego, przez co on mógłby panikować, ale przecież Niedźwiadek był Niedźwiedziem, a ona była zbyt nieprzytomna, aby się nad tym dłużej zastanawiać, uznając, że po prostu wróci do spania tak, jak zrobiła to ona.
- Po prostu śpij.. - powtórzyła szeptem, chyba już nawet częściowo przez sen, mocniej się do niego przytulając, jakby był przerośniętą maskotką. Wyciszone mieszkanie sprawiało, że odgłosy budzącego się do życia Londynu nie wpadały natrętnie do środka pomimo uchylonego okna, przez które do ciepłej sypialni wlatywało chłodne, styczniowe powietrze. Zawsze lepiej spało się przy otwartym oknie, był to też pretekst do spania pod kołdrą cały rok, niezależnie od pory roku. Pluszowy królik poruszył się niespokojnie pod wpływem drobnego ruchu brunetki, który niefortunnie sprawił, że maskotka oparła się swoim czołem, o czoło Islandczyka, widocznie zamierzając też się do niego przytulić, zupełnie jak Pandora. Trzeba było oddać błękitnookiemu, że zaskakująco mocno i dobrze się przy nim spało, bo zwykle po takim niespodziewanym przebudzeniu, dziewczyna już opuściłaby ciepłe i wygodne łóżko.