13.08.2023, 21:19 ✶
- Wejdź, wejdź - rzuciłem w przestrzeń przede mną, spodziewając się Sauriela. Nieco zmroziło mnie to, że zasady panujące w domu, wciśnięte nam siłą przez Ojca, rozkorzeniały się nawet na inne relacje rodzinne. Zapukał i stał, i czekał aż waćpan zaprosi... Jedyna różnica to taka, że u mnie, tak podsłuchując sobie pod drzwiami, nie uświadczyłby dźwięku wydawanego przez rój żądlibąków. Takie konspiracje... Właściwie, to brak zaufania w stosunku do rodziny, czyż nie?
- Bry-bry - mruknąłem, nie chcąc jeszcze odrywać nosa znad książki. Czasami, kiedy tak usilnie mnie coś wciągnęło, ciężko było mi się oderwać od lektury, tak, że gotów byłem pozamykać wszystkie drzwi i okna, pozabijać deskami i zniknąć, ale na szczęście to nie była jedna z tych lektur. Po prostu ciekawy fragment i nerwica natręctw, która nakazywała mi skończyć rozdział niż odłożę książkę, a pozostał jeszcze jeden akapit i... trzasnąłem okładką, odkładając to ustrojstwo na bok. Delikatnie. Może trochę wcześniej przesadziłem.
- Jakoś żyję - odparłem na słowa Sauriela i zaprosiłem go by sobie siadł, a nie stał jak ten kołek. Zmierzyłem go jeszcze wzrokiem, bo nosił się bardziej jak mugol niż poważany czarodziej, ale właściwie odkąd pamiętam tak miał, ale przez myśl mi przeszło, jakbym wyglądał w podobnym wdzianku. Zapewne jak pajac. Ale ciekawe, co by Avelina powiedziała na taki style? Zdania małżonki oraz siostry raczej wolałem nie słyszeć.
Cóż, odchrząknąłem i machnąłem różdżką żeby nam się nalało trochę alkoholu na ten wysuszony dziób. Nie zamierzałem się tu rozpijać z Saurielem, ale musiałem się napić skoro mieliśmy trochę współpracować. Bywał, moim zdaniem, zanadto wyluzowany. Czasami mu zazdrościłem, a czasami nasłuchiwałem, czy nie zbliża się Ojciec, który skrytykowałby taki stan rzeczy. Jedne było pewne, że Sauriel miał to na każdym względzie w głębokim poważaniu, a ja wyniszczałem się od środka, chcąc spełnić wszelkie oczekiwania. Jako syn, ojciec i urzędnik.
- Wspominałeś coś o świeczkach w liście... - zacząłem, biorąc do dłoni jedną ze szklanek, które do nas przylewitowały. Wziąłem łyka i spojrzałem na Sauriela spod byka, mimowolnie palcem przygładzając swojego wąsa. - O świeczkach... - powtórzyłem, wypominając mu tym samym te wszystkie żartobliwe wstawki na temat mojego hobby, szczególnie o świeczkowym Ministrze Magii.
- Bry-bry - mruknąłem, nie chcąc jeszcze odrywać nosa znad książki. Czasami, kiedy tak usilnie mnie coś wciągnęło, ciężko było mi się oderwać od lektury, tak, że gotów byłem pozamykać wszystkie drzwi i okna, pozabijać deskami i zniknąć, ale na szczęście to nie była jedna z tych lektur. Po prostu ciekawy fragment i nerwica natręctw, która nakazywała mi skończyć rozdział niż odłożę książkę, a pozostał jeszcze jeden akapit i... trzasnąłem okładką, odkładając to ustrojstwo na bok. Delikatnie. Może trochę wcześniej przesadziłem.
- Jakoś żyję - odparłem na słowa Sauriela i zaprosiłem go by sobie siadł, a nie stał jak ten kołek. Zmierzyłem go jeszcze wzrokiem, bo nosił się bardziej jak mugol niż poważany czarodziej, ale właściwie odkąd pamiętam tak miał, ale przez myśl mi przeszło, jakbym wyglądał w podobnym wdzianku. Zapewne jak pajac. Ale ciekawe, co by Avelina powiedziała na taki style? Zdania małżonki oraz siostry raczej wolałem nie słyszeć.
Cóż, odchrząknąłem i machnąłem różdżką żeby nam się nalało trochę alkoholu na ten wysuszony dziób. Nie zamierzałem się tu rozpijać z Saurielem, ale musiałem się napić skoro mieliśmy trochę współpracować. Bywał, moim zdaniem, zanadto wyluzowany. Czasami mu zazdrościłem, a czasami nasłuchiwałem, czy nie zbliża się Ojciec, który skrytykowałby taki stan rzeczy. Jedne było pewne, że Sauriel miał to na każdym względzie w głębokim poważaniu, a ja wyniszczałem się od środka, chcąc spełnić wszelkie oczekiwania. Jako syn, ojciec i urzędnik.
- Wspominałeś coś o świeczkach w liście... - zacząłem, biorąc do dłoni jedną ze szklanek, które do nas przylewitowały. Wziąłem łyka i spojrzałem na Sauriela spod byka, mimowolnie palcem przygładzając swojego wąsa. - O świeczkach... - powtórzyłem, wypominając mu tym samym te wszystkie żartobliwe wstawki na temat mojego hobby, szczególnie o świeczkowym Ministrze Magii.