Gdyby się tak zastanowić, to ta więź miała swoje dobre strony. Pomijając w ogóle kwestię tego, czy nakazywała czuć rzeczy, jakich dana osoba normalnie by nie czuła, albo nie czuła ich obecnie, to to wyczuwanie zagrożenia… Mogło być przydatne. Choćby w tym, by stwierdzić, czy ktoś ściemnia, czy nie. Czy Wyolbrzymia czy nie. Czy można zawczasu zaradzić na coś, jeśli było się obok – ale to obok trzeba było być. W tym wypadku, jeśli mieli ze sobą spędzić kilka dni, to pod tym względem nie było lepszej osoby do pilnowania Victorii niż Sauriel. Raz, że w ogóle nie musiał spać (choć było to skazane, wszak psychika też się męczyła, nawet jeśli cieleśnie wszystko było dobrze), a dwa, że mógł zareagować właściwie od razu, wyczuwając, że coś jest nie tak. Że coś jej grozi. I wzajemnie prawdę mówiąc. To, że oboje w swojej obecności czuli ten dziwny spokój i czuli się na miejscu to… To taki tam, powiedzmy, że „bonus” – bo irytujący kogoś, kto miał taką manię kontroli na tym punkcie jak Sauriel. Victoria też nie lubiła, jeśli ktoś na nią wpływał, głownie dlatego opanowała oklumencję, ale jak już było kilka razy wspominane – to było najmniejsze z jej zmartwień, bo nie zmieniło całego jej życia, nie wywróciło go do góry nogami i nie czuła przy tym, że traci rozum.
- Muszę to przemyśleć. W sensie skłaniam się do tego, żeby to zgłosić, mam też wypis ze szpitala i opisane wszystkie obrażenia. Tylko jeśli źle to zrobię, to Brennę i jej rodzinę odsuną z tego śledztwa, a boję się, że jeśli ruszy to ktoś inny, to niedokładnie, albo nie wezmą tego na serio… - ale prasa na pewno wyczuje pismo nosem. Zaczną się rozpisywać o ataku na aurorkę i to jeszcze ostatnio nagle rozpoznawaną. Na to też nie do końca była jeszcze gotowa w obecnym stanie. Wolała to póki co kontrolować, dlatego dała Lockhartowi wywiad. - Będę musiała to z nią przedyskutować. Listownie – stwierdziła i westchnęła. Ale to nie teraz, nie teraz… Trzeba było to dobrze rozegrać. Sauriel nie musiał więc toczyć z nią o to boju, nie musiał jej siłą zatargać do Ministerstwa, ale to pewnie też byłby piękny widok.
- Nie, niepotrzebne – westchnęła. - Chcesz tę niedoróbkę? Mogę poprosić o zaktualizowaną wersję – chodziło rzecz jasna o zabójcę. Mordercę. No tego, który próbował ją zabić we śnie. - Dziękuję. Naprawdę. Po dzisiejszej nocy nie chcę tutaj siedzieć.