Chester wychodził z założenia, że jeśli jego syn potrafi się spóźnić na istotną rozmowę z własnym ojcem i rodzeństwem, to jest w stanie spóźnić się w równie ważnych sprawach. Postrzegał to jako niesubordynację. W sprawach powiązanych ze Śmierciożercami i Czarnym Panem powinni dawać dobry przykład. Stanowili najbliższe otoczenie tego czarnoksiężnika. Przez to w przyszłości to na nich mogą się skupić spojrzenia wielu par oczu i mogą się znaleźć na celowniku. Było to ryzyko, którego musieli się podjąć. Musieli również chronić się nawzajem. Odnośnie stanowiska Vespery swoje już powiedział, niejako wyczerpując temat. Pierwsze ataki miały już miejsce. Były tym, czego świat czarodziejów się nie spodziewał i na co nie potrafił właściwie zareagować. Wiedział, że zmiana tego stanu to kwestia czasu.
Skinął głową w stronę Vespery. Wszystko zostanie starannie zaplanowane i zrealizowane tak bardzo jak to możliwe. Zawsze znajdą się osoby, które będą próbowały przeszkodzić Śmierciożercom w realizacji planów Lorda Voldemorta i to należało brać pod uwagę. Był gotów zabić każdego, kto stanie mu na drodze.
Tego mógł się spodziewać po Ulyssesie. Nie tylko przychylenia się do stanowiska siostry, ale również uzasadnionej ostrożności.
— Wymagają one znacznie więcej rozwagi i wyczucia. niż inne. Jak zauważył w tym momencie Ulysses. — Nie zakwestionował tego w żaden sposób. Bo chodziło, by niesione przez Lorda Voldemorta trafiły na podatny grunt i wzrosły oraz by ich krzewienie nie zwróciło się przeciwko nim, skazując ich na Azkaban. Chciałby móc bardziej uspokoić swojego Ulyssesa, jednak to nie było proste przy sprawach tak wielkiej wagi. Nawet on nie był wolny od obaw. To cecha każdego z przywódców.
— Cieszy mnie twoja ambicja, synu. W obrębie samego Departamentu Przestrzegania Prawa możesz postarać się o pracę w Biurze Aurorów. Dołączenie do Brygady Uderzeniowej odradzam z tego względu, że musiałbyś pracować ze większością Longbottomów. Najbardziej dogodne stanowisko to sędzia Wizengamotu, jednak wymagające przede wszystkim dokładnej znajomości prawa czarodziejów, które nie jest Ci obce. Możemy o tym porozmawiać w cztery oczy — Pozwolił sobie docenić ambicje syna, będące również jego ambicjami. Przedstawił mu wstępne propozycje pracy w departamencie, w którym obaj pracowali. Nazwisko członków tego rodu wypowiedział z nieukrywaną pogardą w głosie. Naprawdę nienawidził Longbottomów. Oczami wyobraźni widział Augustusa jako Aurora albo Sędziego. Oczywiście, to nie były jedyne prestiżowe zawody w Ministerstwie Magii. Z tego względu zaoferował synowi siebie jako doradcę.
— To preludium do wojny. Podczas wojny ofiary są nieuniknione, jednak nie zostaniesz mięsem armatnim. — Przeniósł spojrzenie na Augustusa i sprostował. Dopiero rozpoczęli rebelię. Wojna stanowiła kolejny przystanek, kiedy wszystko nabierze pożądanego rozpędu. W nadchodzącej wojnie będą żołnierzami. Jako mięso armatnie bardziej widziałby Naśladowców, niż Śmierciożerców. Pośród tych drugich również będą ofiary. Jego dzieci były dla niego istotne i podczas posługi Czarnemu Panu również musiałby je spróbować chronić. Gdyby zostali zabici to pomściłby ich w krwawy sposób. To nie zwróciłoby im życia, jednak przyniosłoby mu ukojenie.
— Przede wszystkim, jako antropolog, którym jesteś... bo nie jest tak, że wykonywana przez Ciebie praca jest całkowicie bezużyteczna, możesz mieć styczność z intrygującymi zgonami... nagłymi i gromadzić powiązane z nimi informacje. Potrafisz posługiwać się magią leczniczą oraz tworzyć kadzidła i świece. Obu tych rzeczy możemy potrzebować jako organizacja. Znajomość półświatka również może okazać się przydatna. Podniesienie swoich kompetencji będzie przede wszystkim korzystne dla Ciebie. Może się przysłużyć i organizacji. — Starał się udzielić swojemu potomkowi wyczerpującej odpowiedzi na zadawane przez niego pytania. Może to ułatwi obranie mu odpowiedniego kierunku. Takie informacje mogą okazać się cenne. Będą potrzebować uzdrowicieli. Nie zawsze będą mogli udać się do szpitala z urazami po dokonanym zamachu. Będą potrzebować zapasów.