Kiedy w jej ręce wpadł Prorok i ogłoszenie o rejsie, który miał się odbyć w lipcu przyklasnęła z entuzjazmem. Napisała od razu list do Camerona, bo to on był pierwszą osobą, która przyszła jej na myśl. Wiedziała też, że Lupin nie potrafił jej odmawiać. Napisała mu, że ma zorganizować sobie kilka dni wolnego, bo ma dla niego niespodziankę. Wysłała również zgłoszenie i opłatę za tą wspaniałą wycieczkę do pani Crouch.
Pojawiła się w porcie z Cameronem korzystając ze świstoklika. Na jej twarzy malował się ogromny uśmiech, widać było, że jest mocno podekscytowana. - NIESPODZIANKA! - Rzekła trochę zbyt głośno, ale miała w nosie opinie tych, którzy stali tuż obok. - Mam nadzieję, że jesteś zadowolony? - Spoglądała na przyjaciela i starała się odczytać wyraz jego twarzy. Liczyła na to, że pomysł spodoba mu się równie mocno, co jej.
- Chodźmy, bo wypłyną bez nas. Jeszcze nigdy nie brałam udziału w czymś takim. - Powiedziała teraz już nieco ciszej, pocieszające było to, że Cameron pewnie również pierwszy raz uczestniczył w takim rejsie.
Szli powoli w stronę wejścia, przed nimi pojawiło się całkiem sporo osób, a więc musieli odstać swoje w kolejce, co wcale jej nie przeszkadzało. Promienie słońca przyjemnie muskały jej piegowatą twarz. Ubrana była w krótką, niebieską sukienkę, w końcu było gorąco. Włosy związała w kucyk, na całe szczęście powoli zaczynały jej już odrastać po Beltane, zresztą ogień nie spalił ich całych, tylko trochę przypalił. - Na pewno będzie fajnie, oby pogoda nadal była taka cudowna. - To było chyba ważne w przypadku rejsu. Wolałaby, żeby zbyt mocno nimi nie bujało na tym statku, bo jeszcze zacznie rzygać i ktoś mógłby to zobaczyć.
Całkiem szybko udało im się dostać, Heather przejęła muszelkę z numerem ich kajuty, po czym udali się dalej. Wypadałoby, żeby zwiedzili ten statek, nie chciałaby się zgubić. - Z tej perspektywy wydaje się trochę mniejszy niż z portu, co nie? - Chciała zapytać Camerona, czy też mu się tak wydaje.