• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 9 10 11 12 13 … 16 Dalej »
[12.1970] winter wonderland | Trixie & Tony

[12.1970] winter wonderland | Trixie & Tony
Sleeping Beauty
let it burn
wiek
21
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Amnezjatorka
Bellatrix jest kobietą niewielkiego wzrostu, mierzy bowiem jakoś 157 centymetrów. Jest szczupła. Włosy ma ciemne, niemalże czarne, kręcone. Cerę jasną, praktycznie białą. Oczy duże, widać w nich pewne szaleństwo, koloru niebieskiego. Ubiera się głównie w czerń, dba o to, jak wygląda. Używa perfum o zapachu liczi i czerwonej porzeczki z nutą róży, wanilii i wetywerii.

Bellatrix Black
#9
16.08.2023, 12:34  ✶  

Zależało jej na tym, aby dokładnie tak ją widzieli. Niczym posąg, bez skazy. Pilnowała się na każdym kroku, miewała momenty, gdy było to trudne z jej dość porywczym charakterem, jednak pokazywała tę cechę przy osobach, które znała bliżej. Wolałaby, aby w kuluarach nie plotkowano o jej temperamencie. Była taka, jaką grała, wiedzieli to, co chciała, żeby zobaczyli. Panowała nad tym, przynjamniej bardzo się starała panować, bo każdy miewał gorsze momenty. Dawała im to, czego chcieli, przede wszystkim rodzice, bo to o nich głównie chodziło. Nie dyskutowała także z nimi szczególnie o tym, co myślała. Wiedziała, że nie ma to większego sensu. Jej zdanie nie było dla nich specjalnie istotne. Dlatego też nawet nie marnowała sił na udowadnianie im swoich racji. Grzecznie przy nich kiwała głową i akceptowała wszystko, ale postępowała różnie. Najważniejsze było to, że oni nie wiedzieli o wszystkim. To wystarczało.

Lubiła też niepewność, a miała wrażenie, że znajomość z tym nowopoznanym mężczyzną z kurwikami w oczach może jej przynieść sporo niestabilności. Świetnie się składało, bo nie znosiła nudy i przewidywalności. Wydawał się być zupełnym przeciwieństwem tych cech. Przynajmniej na pierwszy rzut oka, bo mogły to być tylko pozory, chociaż nie wydawało jej się, że tak będzie. Miała przeczucie, że może jej mieć wiele do zaoferowania, nie wiedzieć czemu. Czasem po prostu tak w głębi duszy się czuje i to właśnie był ten moment, w którym od samego początku wiedziała, że to narodziny intrygującej przygody.

Isotne było również to, że pochodził z porządnej, czarodziejskiej rodziny z zasadami. Nie pytała o to teraz, bo nie wypadało, ale jeśli kiedyś się jeszcze spotkają, to na pewno to pytanie padnie. Może nie będzie musiała pytać, a odpowiedź dostanie na spotkaniu popleczników Czarnego Pana. Zadziwiające, że nie poznała go wcześniej. Nie wyglądał jej na bardzo dużo starszego, jednak trochę musiało ich dzielić, skoro nie pamiętała go z Hogwartu. Na pewno zwróciła by na niego uwagę, nie omijała takich osób. Od pierwszego spojrzenia wzbudził jej zainteresowanie. Nie przegapiłaby go, chociaż w tłumie, bywało różnie. Kontrastował jednak z większością młodych mężczyzn, których poznała - na pewno by jej się rzucił w oczy.

Nie poświęciłaby mu swojego czasu, gdyby nie uznała, że jest tego warty. Spodobało jej się jednak to, w jaki sposób się zachował. Chciała zobaczyć, na co jeszcze go stać, zaspokoić swoją ciekawość, a zarazem może poznać go nieco bliżej. Zobaczyć, co kryje się pod tą ładną buźką, bo na pewno było coś więcej. Wszystkie słowa, które padały z jego ust wydawały się ją w tym utwierdzać.

- Kiedy tak o nim mówisz, to nie dziwi mnie, że go jeszcze nie znalazłeś. Spore wymagania, ale to dobrze, bardzo dobrze, że wiesz czego chcesz. - Nawet jej trochę zaimponowało, gdy mówił o swoich oczekiwaniach, było widać, że nie wybiera półśrodków. Podobało jej się to, że był tak bardzo konkretny, ciekawe, czy tylko w tym, czy w innych dziedzinach życia.

Czy ona miała swoje szczęście? Nie sądziła, że jest to coś, co można mieć na stałe. Traktowała szczęście samo w sobie jako coś ulotnego, pojawiało się i znikało. Czasami. Nie umiała sobie wyobrazić czegoś, co mogłoby spowodować, że czułaby je ciągle. - Nie mam, ale też nigdy go nie szukałam, nie sądziłam, że warto. - Bo właściwie, co to zmieniało w życiu? Bez szczęścia również toczyło się dalej, nie wydawało jej się, żeby było aż tak istotne, chociaż może się myliła, z racji na to, że raczej o nie nie zabiegała, to nie wiedziała, jak bardzo może uprzyjemnić codzienność.

Trixie nie opuszczała spojrzenia, nie bała się kontaktu wzrokowego, ba wręcz przeciwnie. Sprawiało jej przyjemność spoglądanie w oczy, ponoć były one zwierciadłem duszy, a te jego wydawały się być zaprawdę głębokie. Ciekawe, czy można w nich utonąć. Czuła, że pod tym, co jej teraz pokazywał było jeszcze wiele warstw, które mogła odkryć. Zaczęła się zastanawiać, czy dane będzie jej to zobaczyć, czy zakończy się na tym jednym spotkaniu. Właściwie, to na pewno będzie w stanie spowodować, że wpadną na siebie jeszcze raz, zupełnie przypadkowo jeśli tylko będzie chciała. Nie powinna się więc tym martwić.

- Nie wszystkich niewinnych chłopców. - Sprostowała jeszcze, żeby nie czuł się, jak jeden z wielu. - Tylko takich, którzy wydają się mi być wartościowi. - Nie unikała komplementów, zupełnie przeciwnie, była dzisiaj dość wylewna, co nie było dla niej raczej standardowym zachowaniem. - Może lepiej, żebyś nie oddawał. Co będzie jeśli zupełnie przypadkiem je złamię? To zbyt duża odpowiedzialność. - Kącik jej ust drgnął przy tym w uśmiechu, tak naprawdę wolała trzymać się na dystans, żeby to ona nie ucierpiała. Trixie nie pozwalała sobie na jakąś niesubordynację związaną z relacjami damsko-męskimi. Zazwyczaj stała z boku, kończyła na kilku uprzejmościach, aby zbytnio się do nikogo nie zbliżyć. Wiedziała, że nie ma to większego sensu, gdyż jej rodzice i tak oddadzą ją w ręce tego, kogo będą chcieli. Nie miała tutaj nic do gadania. Wolała więc się nie przyzwyczajać, do nikogo. Może i nawet by chciała, ale czuła, że to strata czasu.

- Rozbudziłeś teraz moją ciekawość. Wiele wad, może kiedyś będzie mi dane je dostrzec. - Dodała jeszcze nim się rozeszli na ten krótki moment. Nie wiedziała, co przyniesie czas, nie miała pojęcia, co wymyśli, jednak zdawała sobie sprawę, że będzie to coś niebanalnego. Wyglądał na takiego, co dotrzymywał słowa danego kobiecie, chociaż chyba bardziej chciał po prostu udowodnić Trixie, że nie rzuca słów na wiatr i jest w stanie faktycznie zapewnić jej rozrywkę. Musiała wzbudzić w nim zainetresowanie, ucieszyło ją to, mogło to bowiem oznaczać, że faktycznie się jeszcze spotkają. Liczyła na to, bo czuła niedosyt. Chciała poznać go bardziej, zobaczyć więcej, dowiedzieć się na co faktycznie go stać.

Na szczęście nie pytali ją o to gdzie była. Musieli nie zauważyć jej krótkiej nieobecności. Nie ma się, co dziwić, rodzice Trixie byli zajęci zabawianiem innych gości. Starsze małżenstwo opuściło ich, kiedy panna Black znalazła się przy matce i ojcu. Wdała się z nimi w krótką rozmowę o tym, jak właściwie podoba im się to przyjęcie, musiała czymś się zająć, aby te trzy minuty minęły jak najszybciej. Swoją drogą, ciekawe właściwie, co uda mu się zroganizować w trzy minuty, bo nie było to zbyt wiele czasu, powiedziałaby, że wręcz przeciwnie.

Nie spóźnił się. Ledwie minęły trzy minuty, a Anthony pojawił się tuż obok. Czarujący, wydawało się, że w tym świetle jeszcze bardziej to widać. Trixie stała nieco sztywno, nie do końca wiedziała, czego się po nim spodziewać, widać było, że ta niewiadoma nieco ją stresuje. Kiedy wreszcie ujął jej dłoń po raz kolejny, tym razem oficjalnie, przy rodzicach ponownie poczuła przyjemne ciepło, a dodatkowo coś na żołądku, dziwny ciężar, którego wcześniej nie znała. Wstrzymała oddech i również spojrzała na Borgina, mógł dostrzec niewielkie rumieńce na jej policzkach.

Przeniosła wzrok w stronę dyrygenta, który zupełnie znienacka rozpoczął swoją przemowę. Połączyła fakty, szczególnie, kiedy usłyszała dedykację. Niewielki rumieniec ewoluował, teraz oba jej policzki aż ją paliły. Szczególnie, że wiele spojrzeń kierowało się w jej stronę.

Ojciec spojrzał na Bellę i kiwnął jedynie głową. Sama zainteresowana dopiero teraz znowu spojrzała na Anthony'ego, przesunęła się bliżej niego i wyciągnęła dłoń w jego kierunku. Nie zamierzała mu odmówić. Szczególnie po tym, co zrobił. - Masz rozmach. Trzy minuty, wolę nie wiedzieć, co byś był w stanie zrobić, gdybyś miał więcej czasu. - Szepnęła mu jeszcze na ucho, kiedy odchodzili od jej rodziców i kierowali się na parkiet.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Ian Borgin (6034), Bellatrix Black (5874)




Wiadomości w tym wątku
[12.1970] winter wonderland | Trixie & Tony - przez Bellatrix Black - 07.08.2023, 10:41
RE: [12.1970] winter wonderland | Trixie & Tony - przez Anthony Ian Borgin - 08.08.2023, 21:43
RE: [12.1970] winter wonderland | Trixie & Tony - przez Bellatrix Black - 09.08.2023, 10:30
RE: [12.1970] winter wonderland | Trixie & Tony - przez Anthony Ian Borgin - 13.08.2023, 00:45
RE: [12.1970] winter wonderland | Trixie & Tony - przez Bellatrix Black - 14.08.2023, 10:04
RE: [12.1970] winter wonderland | Trixie & Tony - przez Anthony Ian Borgin - 15.08.2023, 11:02
RE: [12.1970] winter wonderland | Trixie & Tony - przez Bellatrix Black - 15.08.2023, 12:01
RE: [12.1970] winter wonderland | Trixie & Tony - przez Anthony Ian Borgin - 15.08.2023, 22:45
RE: [12.1970] winter wonderland | Trixie & Tony - przez Bellatrix Black - 16.08.2023, 12:34
RE: [12.1970] winter wonderland | Trixie & Tony - przez Anthony Ian Borgin - 19.08.2023, 21:59
RE: [12.1970] winter wonderland | Trixie & Tony - przez Bellatrix Black - 20.08.2023, 18:31
RE: [12.1970] winter wonderland | Trixie & Tony - przez Anthony Ian Borgin - 27.08.2023, 22:16
RE: [12.1970] winter wonderland | Trixie & Tony - przez Bellatrix Black - 03.09.2023, 22:17

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa