Przyglądała się Brennie uważnie, zastanawiała się, czy to, co mówi ma sens. Kawa ponoć nie była zdrowa, niosła ze sobą różne choroby, tak słyszała, przynajmniej matka ją nimi straszyła i sama zawsze wybierała herbatę nie kawę, więc najprawdopodobniej w to wierzyła. - Wiesz, ponoć kawa nie jest zdrowa. Rozumiem jedna dziennie, czy coś, ale bez przesady. Mama mówi, że można od niej kopnąć w kalendarz, a tego bym nie chciała. - Powiedziała wyjątkowo jak na siebie poważna. Zdrowie po tym wszystkim stało się dla niej bardzo ważne, wydarzenia w Beltane spowodowały, że dotarło do niej, że wszystko jest kruche i że warto o nie dbać, póki ma jeszcze o co. No, ale jedna kawa nie była grzechem, więc dopiła zawartość do końca i w przeciwieństwie do Brenny wyrzuciła pusty kubek po prostu do kosza na śmieci, który znajdował się obok.
Oblizała się na samo wyobrażenie ciastek, o których wspominała Longbottom. - Ty naprawdę potrafisz mnie motywować. Teraz to nie ma opcji, że nic nie znajdę. - Nagroda okazała się być wystarczająca, żeby Heather w pełni zaangażowała się w poszukiwania potrzebnych informacji, mimo, że za tym nie przepadała. Ciastka jednak bardzo lubiła.
- Jeśli mam być szczera, to dla mnie byłoby to obojętne. Najważniejsze, żeby mnie zapamiętano, najlepiej, żeby pisali o mnie w księgach po śmierci, nie chciałabym zostać zapomniana. - Powiedziała nieco nostalgicznie. Myślała ostatnio o śmierci, przez Beltane wydała jej się być jakaś taka bliższa. Wcześniej zdecydowanie nie sądziła, że mogłaby umrzeć, dopiero do niej dotarło, że zagrożenie było realne, prawdziwe. Przerażało ją to, że mogliby o niej zapomnieć.
Weszła za Brenną do biblioteki. Rozejrzała się uważnie, zawsze uderzał w nią ten ogrom ksiąg, który się tutaj znajdował. Czuła się w tym miejscu raczej nieswojo. Nie znosiła ciszy, miała problem z tym, żeby trzymać język za zębami, a w takim miejscu jednak wypadało zachowywać się w odpowiedni sposób.
- Dzielimy się na pół, czy każdy szuka tego i tego? - Zapytała cicho. Nie wiedziała, w jaki sposób wolałaby to robić Longbottom, więc postanowiła zapytać. - Dobrze, czyli magiczne stworzenia, limbo. - Powtórzyła to, co wydawało się jej być ważne. Będą musiały zaraz zacząć szukać. Pamiętała o tym, że nagrodą są ciastka, musiała więc coś znaleźć, co im pomoże. Chciała dostać nagrodę.