Końcem marca do uszu Philipa dotarła informacja o śmierci bogatej czarownicy - Iony Macley, która za życia zgromadziła setki cennych przedmiotów: posążków z różnych części świata, porcelanowe zastawy stołowe i ozdobne lustra. Podczas wyprzedaży spodobał mu się jeden z tych posążków i postanowił go zakupić dla siebie. Po otrzymaniu nabytego przedmiotu za pośrednictwem sowiej poczty i odpakowaniu go sprawy przybrały niespodziewany obrót, o którym przekonał się tuż po odpakowaniu posążka i chwyceniu go w dłoń z zamiarem ustawienia go w wybranym miejscu.
Posążek z odległych stron został przeklęty. Klątwa nie wydawała się szkodliwa. Nie był jednak ekspertem w tej dziedzinie i mogło się okazać, że niekontrolowana zmiana skóry to tylko pierwszy objaw rzeczonej klątwy. W tym stanie nie mógł pokazać się ulicy Pokątnej. Nie mógł również ugościć kuzyna, który niebawem miał przyjść do niego po to aby zobaczyć jego najnowszy zakup. Kayden również był kolekcjonerem. Jeśli byłby zainteresowany to byłby skłonny oddać mu ten posążek. Bo jemu będzie się źle kojarzyć. Oczywiście, po złamaniu klątwy przez odpowiednio wykwalifikowanego łamacza klątw.
Niezwłocznie też napisał list do Szpitala Św. Munga z pilną prośbą o wizytę domową celem zaradzenia temu przypadkowi. Jak się można spodziewać, cena tutaj nie grała roli. Zależało mu jednak na czasie. Nie miałby nic przeciwko temu, aby rzeczony uzdrowiciel przybył pod wskazany adres przed pojawieniem się kuzyna. Chciał uniknąć ewentualnych docinek ze strony Kaydena. Nie widział w tym nic zabawnego. Z klątwami nie ma żartów.