18.08.2023, 22:56 ✶
Spoglądała na Lete z nieukrywanym podziwem, przytakując jeszcze ochoczo na jej pokaz umiejętności magicznych. - Zdecydowanie, jesteś niesamowita! - oznajmiła jej jeszcze z uśmiechem, bo uważała, że sukcesy innych należało chwalić. Ona sama nie lubiła chwalić siebie, ale wywoływanie u innych uśmiechu było jej hobby, jakimś celem w życiu. A widok zadowolonych i jawnie dumnych z siebie oczu kobiety był tego wart. Brunetka westchnęła cicho, odgarniając ruchem głowy brązowe pasma spiętych włosów na plecy, bo usilnie próbowały jej przeszkadzać. A miała przecież takie ważne rzeczy na głowie — jak rozbrojenie mechanizmu i przeżycie.
Nie mogła spoglądać na posągi i walkę, gdy pochłonięta była schematami i rozwiązywaniem zagadki, która była kluczem do otworzenia czegoś — taką miała nadzieję, bo równie dobrze mogła otworzyć zapadnię, uwolnić więcej posągów lub je zalać, ale za wszelką cenę chciała być dobrej myśli i nie iść w ślady Cathala z pesymizmem. Odetchnęła, słysząc kliknięcie, świetlik aż podskoczył jej na głowie. Wstała, przetarła czoło i omiotła wzrokiem izbę, upewniając się, że jej bohaterka jest cała i zdrowa.
- Dziękuję. - odparła wciąż uśmiechnięta, patrząc na kobietę z podziwem jeszcze większym, gdyż posągi wróciły do bycia martwymi i bezpiecznymi, w większości upuszczając broń. Pandora poprawiła tobołek i ruszyła za nią. Leta wciąż miała swojego świetlika, który dodatkowo rozświetlał jej drogę-sugerując się miejscem, w które kobieta patrzyła. Świetlik Turczynki wciąż tkwił na jej głowie, a mechaniczny koliberek latał obok nich, gotowy do ewentualnego ataku lub obrony któreś z kobiet. Wsunęła śrubokręt za ucho, pozwalając sobie rozluźnić dłonie — tak, aby opadły wzdłuż ciała. Wciąż trzymała różdżkę, starając się skupić na wszystkim dookoła — nieco bardziej na podłodze, którą rozświetlał robaczek. Nie chciała, aby uruchomiły jakąś pułapkę lub przerwały linkę, która blokowałaby toczące się kulę lub inne ustrojstwo, gotowe pozbawić je życia. - Myślisz, że trafimy do Cathala i reszty? - zapytała cicho, nie dostrzegając jeszcze w mroku ich towarzyszy, co było odrobinę niepokojące.
Nie mogła spoglądać na posągi i walkę, gdy pochłonięta była schematami i rozwiązywaniem zagadki, która była kluczem do otworzenia czegoś — taką miała nadzieję, bo równie dobrze mogła otworzyć zapadnię, uwolnić więcej posągów lub je zalać, ale za wszelką cenę chciała być dobrej myśli i nie iść w ślady Cathala z pesymizmem. Odetchnęła, słysząc kliknięcie, świetlik aż podskoczył jej na głowie. Wstała, przetarła czoło i omiotła wzrokiem izbę, upewniając się, że jej bohaterka jest cała i zdrowa.
- Dziękuję. - odparła wciąż uśmiechnięta, patrząc na kobietę z podziwem jeszcze większym, gdyż posągi wróciły do bycia martwymi i bezpiecznymi, w większości upuszczając broń. Pandora poprawiła tobołek i ruszyła za nią. Leta wciąż miała swojego świetlika, który dodatkowo rozświetlał jej drogę-sugerując się miejscem, w które kobieta patrzyła. Świetlik Turczynki wciąż tkwił na jej głowie, a mechaniczny koliberek latał obok nich, gotowy do ewentualnego ataku lub obrony któreś z kobiet. Wsunęła śrubokręt za ucho, pozwalając sobie rozluźnić dłonie — tak, aby opadły wzdłuż ciała. Wciąż trzymała różdżkę, starając się skupić na wszystkim dookoła — nieco bardziej na podłodze, którą rozświetlał robaczek. Nie chciała, aby uruchomiły jakąś pułapkę lub przerwały linkę, która blokowałaby toczące się kulę lub inne ustrojstwo, gotowe pozbawić je życia. - Myślisz, że trafimy do Cathala i reszty? - zapytała cicho, nie dostrzegając jeszcze w mroku ich towarzyszy, co było odrobinę niepokojące.