Nadmiaru posmakowanej słodyczy lukrecji powinno wystarczyć mu do następnego spotkania, do którego prędzej czy później dojdzie. Jeśli nie stanie się tak z powodu przypadku, kaprysu sprzyjającemu temu wszechświata to stanie się tak, jeśli będzie skłonny wziąć sprawy w swoje ręce i dopiąć swego, co nie zawsze było wyzwaniem samym w sobie. Nie o to w tym chodziło. Nie należało odmawiać sobie dobrych rzeczy, a za takie postrzegał uniesienia i rozumianą na swój sposób bliskość drugiego człowieka po akcie. Jeśli było naprawdę miło to nie wskaże swojemu kochankowi drzwi wyjściowych.
Wsłuchiwanie się w snute wizje było przyjemne, dlatego ulegał im bez walki. Pogłębiało to jego poczucie komfortu, nie odrywało go od trwającego wzajemnego relaksu i dawał się ponieść tym wszystkim marzeniom. Zapobiegało to również powstawaniu niezręcznej, trudnej do zapełnienia ciszy pomiędzy nimi. Tego rodzaju cisza pozostawała mu dobrze znana przez to, że potrafił zaoferować ją każdemu, z kim połączyła go wyłącznie jedna noc i kilka chwil poranka zanim trzasną drzwi wyjściowe. Potrafił się zdobyć na większy takt ze swojej strony przy darzeniu sympatią swojego kochanka. Nie sprawiała ona, że stawał się ideałem. Cechująca go grubiańskość wiązała się z bolącymi policzkami, ze złamanym nosem i niekiedy uciekaniem oknem przed mężem jakieś kobiety, który wrócił do domu zawczasu.
Przez swoją niepokorną naturę, na przekór wszystkim przybrałby postawę obronną to nie jest z nim problem, ale ze światem zaglądającym mu do sypialni. Przyjęcie takiej postawy stałoby się trudne, gdyby naprawdę musiał zmierzyć się ze światem po tym jak obdarł go ze wszystkich sekretów alkowy. Zostałby zmuszony do zaprzeczenia temu wszystkiemu poprzez powtarzanie kłamstw tak długo, aż nawet on sam uwierzyłby w ich prawdziwość. Wówczas uwierzyłaby opinia publiczna. Pozostałyby tylko niesmak, nieprzyjemna woń tlącego się skandalu i zgliszcza. Inna opcja nie wchodziłaby w grę.
— Nie pożałujesz. — Wymruczał niczym zadowolony lew. Wstępnie zaplanowana przez nich przejażdżka, co prawda wymagała dopracowania. Musieli ustalić przede wszystkim dokładny termin i trasę. Należało przygotować wierzchowce. Będzie starał się przekonać tego blondyna, aby zostawić należące do Prewettów abraksany w stajniach przez to, że potrafią mówić. To miała być przejażdżka dla dwojga. Konie mogłyby okazać się wyjątkowo gadatliwe.
— Jestem pewien, że znasz. Moja praca sprzyja wyjazdom za granicę. Głównie zwiedzam w czasie wolnym i poza sezonem. Byłeś w Tajlandii? Mają tam bardzo piękne plaże pełne niemal białego piasku. Jako pasjonat magicznych stworzeń również znalazłbyś coś dla siebie, nie brakuje tam rezerwatów. — Może pozostawał w błędnym przekonaniu, że opływający w bogactwo Prewettowie nie szczędzili galeonów na zagraniczne wojaże dla rekreacji. Laurent do nie należał do grona biednych czarodziejów i naprawdę nie musiał trzymać się tego kraju. Wszystkie swoje wyjazdy dzielił na te służbowe i dla rekreacji. Podczas tych pierwszych zdarzało mu się wygospodarować odrobinę czasu na zwiedzanie. Za idealny wypoczynek postrzegał przede wszystkim wylegiwanie się na jednej z mniej zaludnionych plaż. Poza tym zwiedział dany kraj i korzystał z uroków bogatego życia nocnego.
— Byłaby to długa historia pełna zawiłości biurokratycznych, w której pierwsze skrzypce graliby zmęczeni życiem, niemili urzędnicy. Możesz mi powiedzieć, czy mogę jakoś pomóc. — Nad wyraz trafnie podsumował tę pisaną życiem opowieść. Nie było tak, że go to nie interesowało. Po prostu to nie był czas na utyskiwanie na system. Może było coś, co mógł zrobić. Przez lata zawarł liczne znajomości z mniej lub bardziej wpływowymi czarodziejami. Także z tymi, którzy pracowali w Ministerstwie Magii. Była to propozycja, którą Laurent powinien rozważyć i przekazać mu za jakiś czas swoją decyzję. Nie zamierzał niczego mu narzucać.
Philip regularnie angażował się w działania charytatywne, robiąc w ten sposób coś dobrego. Tego typu aktywność działała korzystnie dla jego wizerunku. Nie zaproponował tego, aby w tym momencie go sobie podreperować. Doceniał to, że ten mężczyzna nie poprosił go o przysługę. Posiadanie takich niebotycznych sum pieniędzy i tworzenie kontaktów przyciągało ku niemu osoby chcące go wykorzystać. Dawało mu możliwość zadecydowania, czy chce zaoferować swoją pomoc.
Niesforne kosmyki opadły miękko na jego czoło. Posłał swojemu przystojnemu kochankowi ujmujący uśmiech, w dalszym ciągu leniwie łaskocząc jego skórę dotykiem. Umościł się również nieco wygodniej, podkładając pod głowę zgiętą rękę w łokciu.
I delight in waiting here
To watch the whole thing escalate