• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 9 10 11 12 13 … 16 Dalej »
[zima 1967] You're only as young as you choose to be

[zima 1967] You're only as young as you choose to be
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#9
23.08.2023, 10:42  ✶  

Bardzo często czuł się dziwnie w ciszy. Co druga osoba myśli, dokąd ucieka swoim mózgiem? Czy jest skupiona na tu i teraz, na nim? Jeśli nie, to czy ma więcej interesujących rzeczy niż on, bardziej wartych uwagi? Wszystko zaczynało się napędzać i nakręcać. Najcenniejsze były te osoby, obok których siedziałeś i takie wątpliwości w ogóle się nie pojawiały. Nie było tej niezręczności, zastanawiania się, czy przerwać tę ciszę, a jeśli przerwać to czym i jak. W jego doświadczeniach to była raczej rodzina, choć zdarzały się też czasem osoby po spotkaniach o wiele mniej dystyngowanych niż to dzisiejsze, przy których w ogóle nie chciałeś niczego mówić. I nie dlatego, że w ciszy było ci tak dobrze, tylko nie interesowała cię druga strona. Ot, każdy dostał, czego chciał, ale poza cielesnością niczego w tym nie było. Żadnej potrzeby eksploatacji drugiego człowieka. Tymczasem chwila jak ta były dla niego tak cenne, że nie był pewien, czy woli sam akt uniesienia, czy może właśnie to - poczucie braku granic, możliwość zatopienia się w bajdurzeniu, marzeniu, śnieniu na jawie. Gdyby się zastanowił to niby wydawałoby się oczywiste, nie nie dawało takiego silnego uderzenia serca niż cielesna miłość drugiego człowieka. Z drugiej strony bez takich nocy stawało się to jakieś... nijakie. Nieznośne stawało się to jedynie wtedy, kiedy okazywało się, że partnerka chciała czegoś więcej. Że sądziła, że trochę słodkich słówek z jego strony i uprzejmości z rana zamienią się w prawdziwą miłość. W tego Grala, o którym już rozprawialiśmy. Ale o tym na pewno już wiesz, drogi Philipie. W końcu w twoim świecie nie brakowało osób, które miłość udawały chociażby po to, żeby coś od ciebie uzyskać.

- Z twoją pomysłowością? Nawet przez moment nie pomyślałem, że mógłbym żałować. - Nott był bardziej obeznany ze światem niż on, a przynajmniej sam Laurent miał taką perspektywę tego. Młody Prewett był tak mocno skupiony na tym, co chciał osiągnąć, że odkąd opuścił Hogwart i chwilę przepracował w hodowli u ojca, tak potem wpadł na trasę przygotowywania swojego własnego życia. I to pochłaniało jego lata. Ale teraz, TERAZ wszystko już właściwie było na idealnej drodze. Można było rzec, że pieniądze były problemem. Laurent sam w sobie majątku nie posiadał. Za to jego rodzina była obrzydliwie bogata. W końcu Prewett obracali w swoich dłoniach absurdalne ilości galeonów i zapewnienie synowi głowy rodu życia, jakie sobie wymarzył, nie było problemem. Co problemem było to to, jaki uparty czasami Laurent być potrafił. Chciał stworzyć to, co tworzył, samodzielnie. Tak samo uparcie samodzielnie zbierał do tego fundusze. Pewnie wiele osób powiedziałoby, że to głupota, strata czasu. Może i tak. Ale Laurent bardzo chciał udowodnić rodzinie i przede wszystkim sobie, że naprawdę jest coś wart, że potrafi, że może. Że to, że nie był idealnym synkiem Edwarda i Aydayi nie czyniło go gorszym. Czas miał zweryfikować, że może i tak, może będzie zadowolony, że ma coś, co nie jest zależne od jego rodziców, ale czy warto..? Czy na pewno było warto...

- Hmm... - Nie znał. Nie to, że nie wyjechał nigdy z Anglii, ale jego życie wyjazdom już nie sprzyjało. Z jakiegoś powodu trochę go to poruszyło, choć nie był pewien, dlaczego. Bo znów - przecież to nie była kwestia pieniądza. Nie wyobrażał sobie jednak, żeby wyjechać i balować za pieniądze rodziny. To było normalne, a jednak jemu wydawało się niepoprawne. Chyba wyrobił sobie jakąś obsesję na temat tej własności, jaką chciał mieć. Niezależności, jaką chciał osiągnąć. Albo może to jakiś wstyd, gdy patrzył na swoją idealną siostrę i gdzieś tam zawsze jej zazdrościł. Kiedy pojawiło się wspomnienie o Tajlandii inteligentne oczy rozbłysły tysiącem gwiazd, jakby Philip właśnie powiedział, że w tym roku Gwiazdka będzie szybciej. O tak na przykład - dzisiaj. - Och, widziałeś kiedyś słonia? A pawia? Och, pawie są takie przepiękne, jak to możliwe, że ciągną za sobą ogony przyozdobione całą tęczą! - Nie, nie był w Tajlandii, za to o jej florze i faunie potrafił powiedzieć wiele. Zaczął ćwierkać Philipowi o niesamowitych, magicznych stworzeniach, podpytywać, czy je widział! Oczywiście tak, dopóki Notta to w ogóle interesowało i chciał o tym rozmawiać. Laurent był tym typem człowieka, którego zazwyczaj chciało się słuchać, kiedy zaczynał mówić z pasją w głosie. I czasem nie ważne, że nie masz pojęcia, o czym mówi - sam fakt, jak lśniły jego oczy, jak wydawał się całym ciałem opowiadać o swoim oddaniu danemu tematowi sprawiało, że to było ciekawe. Czasem wręcz niesamowite. Niewielu ludzi miało w sobie to coś, choć wiele osób potrafiło czemuś oddać serce to po prostu niekoniecznie potrafili to przekazać, podzielić się tym ze światem.

Właśnie, to nie był czas i miejsce do marudzeń i opowiadaniu o biurokracji, liczbach czy polityce i praktycznie zawsze, nawet jeśli temat się prześlizgnął, to Laurent rysował granicę i pytał co najwyżej, czy Philip chce ją przekraczać. Zawsze to było właściwie "nie". Byli co do tego absolutnie zgodni. I bez problemu odbijało się wtedy gdziekolwiek indziej. O takich rzeczach mogli rozmawiać w codzienności, na salonach, przy spotkaniach biznesowych. Nie tu i teraz. Możesz się zastanowić, czy mogę ci pomóc. Pewnie normalny człowiek by się ucieszył, kiedy taki bogacz pyta i proponuje coś takiego. Jak zostało powiedziane - pewnie sporo pchających się do łóżka Philipowi osób robiła to licząc na skapnięcie galeonów, na jakąś przychylność. Ale Laurent zamiast się ucieszyć to trochę zmarkotniał. Rozumiał i doceniał dobrą wolę, ale wydawało się to niepoprawne. Rodziło w jego głowie bardzo nieprzyjemną myśl, której nie chciał się poddawać i nie chciał psuć tą myślą tych wspaniałych chwil, jakie spędzali razem. Bo naprawdę nie znał wielu takich osób, z którymi czuł się tak swobodnie jak z Philipem. Nie chciał się stać właśnie tą osobą, która przychodzi tu, bo chce coś materialnego. To znaczy - chciał, a było to ciało Notta. Jakby nie patrzeć to było całkowicie materialne.

- Nie chciałem czegokolwiek sugerować. Mam nadzieję, że tego tak nie odebrałeś. - Bo nie taka była jego intencja, kiedy zaczął temat. Chciał się po prostu podzielić swoim marzeniem, planem. Zarazić Notta jego pięknem. Ale zaraz ewidentnie Laurent sobie to poukładał w głowie i posegregował. Przynajmniej na dany moment. - Możemy o tym porozmawiać przy kawie. Nie chcę mieszać tu, między nas, żadnych interesów i pieniędzy. - Powiedział to całkowicie poważnie i jak na siebie - całkowicie zdecydowanie. Jak na siebie, bo Laurent był łagodny i ugodowy, miękki i podatny. Ale był taki, kiedy sobie mógł na to pozwolić, a w biznesie nie było na to miejsca. Ponadto - było to dla niego ważne. Żeby Philip miał klarowny obraz tego, co myślał i że biznes biznesem, ale nie przychodzi tu po to, żeby żebrać o pomoc Notta. To byłoby poniżające. I po części musiał samemu sobie to powiedzieć, żeby jego mózg, zbyt podatny na to, by ciągnąć go w dół, nie poddawał go myśli, że może jest zwykłą ladacznicą. A kiedy to zostało wyjaśnione to Laurent odetchnął z ulgą, taką prawdziwą, kładąc dłoń na swoim sercu, że Philip tak o nim nie pomyślał. Bo wcale nie był tego taki pewien.

Tak minęła noc, nim Laurent uciekł przed porankiem - o opowieściach o miejscu pełnym magii, czarów i wolności.


Koniec sesji


○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (4425), Philip Nott (2527)




Wiadomości w tym wątku
[zima 1967] You're only as young as you choose to be - przez Laurent Prewett - 20.08.2023, 15:26
RE: [zima 1967] You're only as young as you choose to be - przez Philip Nott - 21.08.2023, 12:21
RE: [zima 1967] You're only as young as you choose to be - przez Laurent Prewett - 21.08.2023, 13:26
RE: [zima 1967] You're only as young as you choose to be - przez Philip Nott - 21.08.2023, 20:20
RE: [zima 1967] You're only as young as you choose to be - przez Laurent Prewett - 21.08.2023, 23:33
RE: [zima 1967] You're only as young as you choose to be - przez Philip Nott - 22.08.2023, 12:34
RE: [zima 1967] You're only as young as you choose to be - przez Laurent Prewett - 22.08.2023, 13:47
RE: [zima 1967] You're only as young as you choose to be - przez Philip Nott - 22.08.2023, 23:05
RE: [zima 1967] You're only as young as you choose to be - przez Laurent Prewett - 23.08.2023, 10:42

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa