Już miała zacząć przeglądać suknie. Zmierzała w kierunku najbliższego stoiska z wieszakami, kiedy usłyszała głos skierowany do niej. Zatrzymała się i spojrzała na kobietę, czy chciała skorzystać z jej pomocy? Nim zdążyła jej jednak odpowiedzieć w pomieszczeniu pojawił się ktoś jeszcze. Przeniosła spojrzenie na mężczyznę, który zmierzał w ich stronę. Najwyraźniej miał zamiar przejąć inicjatywę. Uśmiech pojawił się na jej twarzy spowodowany tym zainteresowaniem. Lubiła przyciągać uwagę, niezmiernie ją to cieszyło. Czuła się wtedy ważna, a kto nie lubił tego uczucia?
Znała twarz tego mężczyzny. Musiał to być jeden z Rosierów, którzy projektowali w tym domu mody. Wspaniale, teraz to na pewno znajdzie coś idealnego dla siebie, a raczej on się tym zajmie. Jeszcze lepiej, nie będzie musiała nic robić, a będzie wyglądała perfekcyjnie. Wierzyła w ich doświadczenie, wiedziała, że mało kto jest w stanie dorównać Rosierom w sprawach związanych z modą, o ile właściwie w ogóle by się znalazł ktoś taki.
Nie przeszkadzało jej to zupełnie, jak zaczął ją oglądać z każdej strony. W końcu był to jego zawód, musiał się zapoznać z tym, co miał ubrać. - Lubię czerwień. - Odpowiedziała na zadane pytanie, chociaż chyba Christopher wcale tego nie oczekiwał. Zaczął kontynuować swój wywód na temat kolorów. - Szczerze mówiąc wolę złoto, ale masz rację, to już standardowe kolory Gryfonów, wolałabym inne połączenie. Srebro może być ciekawe. - Nie było to też takie typowe, więc mogło zaskoczyć. Panna Black lubiła wyłamywać się ze sztampowych połączeń, więc naprawdę dobrze się składało.
Rosier mówił do niej w taki sposób, że wiedziała, że nie może mu odmówić. Zresztą nawet przez moment nie przeszło jej przez myśl, że mogłaby to zrobić. Pasowało jej to, że się nią tak bardzo zainteresował, była pewna, że dzięki temu nikt na balu nie będzie w stanie jej dorównać. Będzie błyszeć, a rodzice będą z niej dumni. O to właśnie chodziło. Pozwoliła się złapać za dłoń, wcale nie przeszkadzał jej chłod ręki mężczyzny, bo sama przed chwilą przyszła z dworu. - Cieszy mnie to, że stworzy pan coś specjalnie dla mnie. - Dodała jeszcze. Ruszyli więc razem w stronę pracowni, w której miała dziać się magia. - Tak, tak, zdaje sobie sprawę, że najlepszy. - Odpowiedziała jeszcze jego asystentce. Słyszała bowiem wiele o jego projektach. Może nie interesowała się modą jakoś bardzo specjalnie, jednak znała jego imię i nazwisko i projekty, także świadczyło to o tym, że znają go nawet osoby, które średnio to ciekawiło. To wiele znaczyło.