• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 9 10 11 12 13 … 16 Dalej »
[22 listopada 1970] Nights in white satin | Laurent & Victoria

[22 listopada 1970] Nights in white satin | Laurent & Victoria
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#6
23.08.2023, 18:34  ✶  

By być czystej krwi nie wystarczało, by w twojej linii nie było żadnego… "brudu". Wymagane było by w całej, absolutnie całej, rodzinie nie było nikogo nie czystej krwi. Pojawienie się tego elementu automatycznie wykazywało całą rodzinę z listy – stąd nagonka, wydziedziczenie z rodu albo wręcz morderstwa. Laurent, gdyby nie został uznany za czarodzieja czystej krwi, skończyłby źle – a był tutaj i cieszył się względami, mógł brylować w towarzystwie, dlaczego więc Victorię miało obchodzić czy trapić to, że jego matka była syreną? To wcale jego krwi nie rozrzedzało. W Laurencie nie było niczego, co by nie pasowało. Ta inność, jaka w sobie miał, była wyjątkowa, a nie piętnująca – a przynajmniej według Victorii. Bo że dzieciaki potrafiły sobie coś ubzdurać i zamęczać drugą osobę… dlatego do dzieci miała mieszane uczucia. Też to, że istniała po to, by dziecko urodzić, jak wbijała jej do głowy matka, sytuacji nie polepszało.

Fascynujące było słyszeć to, co jej właśnie powiedział. Relacja niemalże z pierwszej ręki, nie czytana w księgach, które tak uwielbiała. To ją tak interesowało w ludziach: ich przeżycia, inne punkty widzenia, wiedzą dodawana do słoiczka doświadczeń, z których mogła później korzystać. Była ciekawa wielu rzeczy.

- Szept czy wołanie? Rozkaz czy prośbę? – książki zapytać nie mogła, a jego – owszem. Powiedziała mu już że jest ciekawa tego, co myśli, a nie tego, co powinno się mówić, bo tak nakazywało wychowanie oraz takt. Miała nadzieję, że blondyn nie uzna nagle, że była zbyt wścibska. - Nie wzywa mnie. Zawsze miło na wodę popatrzeć, ale niekoniecznie wypływać, w tym sensie, że mnie nie ciągnie. Do mnie wołają kwiaty – odpowiedziała mu i znowu zerknęła w stronę okna. Kochała pola i lasy Doliny Godryka, to było jedno z bardziej malowniczych miejsc. Ziemia, to byłby jej żywioł, gdyby mogła go sobie wybrać – racjonalna, logiczna, spokojna… - Ale w mojej krwi jest coś innego – a włosy, choć tak ciemne, że prawie czarne, były jak płomienie. - Może dlatego mnie nie woła – bo zgasłaby. Może tak to sobie świat i natura ułożyły.

- Och no dobrze, niech ci będzie – stwierdziła wspaniałomyślnie, chyba też odrobinę psotliwie, tak jak i on. Nie miała mu za złe, że w ten sposób się do niej zwrócił. Może chciał powiedzieć coś, co brzmiałoby bardziej miękko niż jej pełne imię, może bał się je zdrobnić bo nie wiedział jak zareaguje? Takie jej myśli względem tego przebiegły przez głowę. Nie wiedziała ile w tym prawdy i trafu. - Moja poukładana dusza mogłaby tego nie wytrzymać – zażartowała, choć powiedziała to prawie śmiertelnie poważnie, tak jak to ona potrafiła – bo nie miała w zwyczaju zmieniać tonu, gdy opowiadała jakiś żart, co samo w sobie niektórych mogłoby rozbawić. Jej mimika też była nad wyraz opanowana, dopiero pod koniec uniosła jeden kącik warg wyżej, zauważalnie jej zadrżał.

- Hmm, raczej z tymi, którym nie przeszkadza chodzenie spać o przeróżnych godzinach i wstawanie też o różnych, niekoniecznie nad ranem – jej to nie przeszkadzało, bo niezależnie od godziny – i tak miała problem zasnąć, i ten sen nieraz był urywany i raczej kiepskiej radości. Miała nadzieję, że teraz, kiedy była bez makijażu, to go nie przerażała – w końcu ile się mówiło i żartowało, że wieczorem kobieta jest piękna, idziesz z nią do łóżka i budzisz się obok kogoś całkiem obcego. Victoria lubiła podkreślać swoje oczy cieniami i kredką, niekoniecznie zmieniać swoje rysy twarzy. Zresztą ciemne rzęsy i regularne brwi nie były sztucznie narysowane. - Ale to po prostu cały wymiar sprawiedliwości, brygadziści są tacy sami – a może nawet bardziej… Zresztą, nie dało się zostać aurorem bez pracowania jako brygadzista. - Nie jestem jeszcze w pełni aurorem, ledwie ubiegam się o awans – a to ubieganie się o awans było jedną nogą, bo została przyjęta na staż do Biura Aurorów. Tylko, że jak ktoś w tym nie siedział, to nie wiedział jak wygląda cała procedura. 

Laurent w okularach i z gazetą… W tym widoku było coś uspokajającego, coś… normalnego. Co sprawiało, że mimowolnie się uśmiechnęła, a skrępowanie sytuacją, tym, że znajduje się nie w swoim domu, tylko w jego, że jeszcze niedawno spali razem w jednym łóżku i robili… różne inne rzeczy – jakoś odeszło w bok, bo tak, oczywiście, że to skrępowanie istniało, nawet jeśli nie wybijało się na pierwszy plan. Już chciała go zagaić, czy coś ciekawego w gazecie, ale zauważył ją, odłożył swoją lekturę i poszedł z nią do stołu.

Nie odpowiedziała mu od razu, bo uśmiechała się do filiżanki kawy, którą zabarwiła odrobiną mleka. Dobrze trafił. Herbatę to piło się po południu, nie rano. A przynajmniej tak by mu powiedzieli w BUMie. Więc trafił. Znowu.

- Intuicja dobrze ci mówi, znowu punkt dla pana, panie Prewett. To chyba będzie dzisiaj już… który – zamyśliła się, ale wcale tego nie liczyła. Zaś skoro on mógł do niej pannować, to ona… też pomieszała formułki. Całkiem celowo. - Romantyczka ze mnie niewielka. Przez życie prowadzi mnie logika i ciekawość – i wiedza. Nie marzycielstwo i romantyzm. - Ale nie jestem na niego całkowicie głucha najwyraźniej – oparła podbródek na dłoni, zapatrzywszy się na Laurenta. Był niepozorny. Całkowicie. I niegłupi. I chyba to połączenie tak ją zaintrygowało. - Nie umiem cię rozgryźć – przyznała bez skrępowania. - Czarujesz słowem, aparycją, i dobrze o tym wiesz. Wydajesz się być całkowitym lekkoduchem – i cwaniaczkiem, to wrażenie wywierał w szkole. - Ale prócz tego, widzę wykalkulowane ruchy, poukładany świat i małą ilość przypadków – tym przypadkiem, zdaje się, była dzisiaj ona sama. Nie mówiła tego z wyrzutem, skąd. Tylko właśnie z zaciekawieniem, wyglądała jak ktoś, kto patrzy na druga osobę, intensywnie, świdruje spojrzeniem, bo jest żywo zainteresowany.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (7088), Victoria Lestrange (5925)




Wiadomości w tym wątku
[22 listopada 1970] Nights in white satin | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 22.08.2023, 22:13
RE: [22 listopada 1970] Nights in white satin | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 22.08.2023, 23:06
RE: [22 listopada 1970] Nights in white satin | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 23.08.2023, 09:53
RE: [22 listopada 1970] Nights in white satin | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 23.08.2023, 14:49
RE: [22 listopada 1970] Nights in white satin | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 23.08.2023, 15:54
RE: [22 listopada 1970] Nights in white satin | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 23.08.2023, 18:34
RE: [22 listopada 1970] Nights in white satin | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 23.08.2023, 23:06
RE: [22 listopada 1970] Nights in white satin | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 24.08.2023, 00:07
RE: [22 listopada 1970] Nights in white satin | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 24.08.2023, 14:33
RE: [22 listopada 1970] Nights in white satin | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 24.08.2023, 17:45
RE: [22 listopada 1970] Nights in white satin | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 24.08.2023, 20:50
RE: [22 listopada 1970] Nights in white satin | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 24.08.2023, 21:39
RE: [22 listopada 1970] Nights in white satin | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 24.08.2023, 22:55
RE: [22 listopada 1970] Nights in white satin | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 24.08.2023, 23:44
RE: [22 listopada 1970] Nights in white satin | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 25.08.2023, 12:32
RE: [22 listopada 1970] Nights in white satin | Laurent & Victoria - przez Victoria Lestrange - 25.08.2023, 19:49
RE: [22 listopada 1970] Nights in white satin | Laurent & Victoria - przez Laurent Prewett - 25.08.2023, 21:08

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa