Kiedy Christopher opowiadał o sukni miało się wrażenie, że jego dzieło było czymś więcej niż kawałkiem materiału ładnie uszytym. Mówił o tym, co tworzył w ten sposób, jakby te suknie miały dusze. Bellatrix była zdziwiona, pasja z którą o tym opowiadał była ogromna. Może faktycznie te ubrania były czymś więcej? Wszystkie detale były bardzo dokładnie dopracowane, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Ciekawa była, jak sukienka będzie wyglądać, kiedy ją skończy. Jak się okazało będzie miała szansę ją zobaczyć na balu. Jej ciekawość zostanie zaspokojona. Wspaniale. - Przyznam szczerze, że kiedy o tym opowiadasz te suknie wydają się być żywymi tworami. Jakby to było coś więcej niż materiał. Niesamowite, naprawdę. - Imponowało jej to nawet. Nie każdy z taką pasją opowiadał o tym, czym się zajmował. Nie dało się nie dostrzeć, że dla Rosiera to musiało być jego całe życie. - Wierzę, że z twoją pomocą przyjdzie mi świecić jasno. - Nie miała ku temu żadnych wątpliwości.
Miała szczęście, że przyszło jej tu trafić na niego. Nigdy jeszcze nikt się nią tak nie zaopiekował, gdy wybierała strój na bal. Czuła, że jest to wyjątkowy moment, i że również to przyjęcie będzie niezapomniane. Wszystko dzięki projektantowi. Rosier mówił do niej w taki sposób, że stawała się coraz bardziej pewna siebie, jakby do tej pory nie była wystarczająco. Komplementy jednak jeszcze bardziej to budowały.
Pomiary nie trwały długo. Taśmy po chwili zniknęły w kufrze. - Przepraszam, nie spodziewałam się jednak, że zechcesz uszyć coś specjalnie dla mnie. - Pośpiech nigdy nie był przyjacielem, także rozumiała dlaczego to skomentował. Trixie jednak spodziewała się wziąć jakiś gotowy przedmiot, nie sądziła, że Christopher postanowi się nią zaopiekować. - Zapamiętam, następnym razem pojawię się szybciej. - Po tym, jak została tutaj potraktowana była pewna, że więcej nie kupi już pierwszej, lepszej sukni. Zacznie korzystać tylko i wyłącznie z usług tego mężczyzny. - Mogę być winna i dwa tańce. - Dodała jeszcze, czymże bowiem był taniec, przy tej przysłudze?
Dostrzegła, że jego uśmiech staje się coraz bardziej szeroki. Czyżby trafiła? Odpowiedź przyszła szybko i niestety nie do końca była taka jak sądziła. Jednak zupełnie się na tym nie znała. - Oszukujesz. - Odparła uśmiechając się przy tym szeroko. Miała wybrać. Wybór oznaczał, że nie mogła mieć wszystkich. Najwyraźniej Chris sądził zupełnie inaczej.
Spojrzała na materiały, które zaczęły się składać w całość. Przejścia były delikatne, wyglądało to niesamowicie, a była to dopiero próba. Nie potrafiła sobie wyobrazić, jak niesamowity będzie efekt końcowy. - Piękne, chyba jeszcze nigdy nie nosiłam czegoś, co mogłoby temu dorównać, a to przecież dopiero projekt. - Naprawdę była zachwycona tym, co zamierzał stworzyć.