Sebastian Heinzel życzyłby sobie znacznie więcej tak wspaniałych dni. Nie zwykł czekać aż po prostu się wydarzą, tylko dokładał wszelkich starań aby takie były. Otrzymany rankiem telegram zawierał bardzo korzystne dla prowadzonych przez niego interesów informacje. Powzięty przez niego plan miał uczynić go jednym z najbogatszych fabrykantów w Anglii. Od porywów serca większe znaczenie miała stabilność i dostatnie życie. Sir James Howard będzie w stanie zapewnić jego córce obie te rzeczy. Dodatkową korzyść stanowił tytuł szlachecki. Hrabina Avelina Howard. Jego córka zasługiwała na wszystko, co najlepsze. Nie szczędził swojego majątku, aby do czasu swojego zamążpójścia prezentowała się naprawdę dostojnie.
Stojąc w towarzystwie tych dwóch mężczyzn przy burcie, trzymając w prawej dłoni szklaneczkę z whisky z lodem, którą zdjął z trzymanej przez kelnera tacy.
— Jak najbardziej, panie Rossi. — Odparł. Echo tego, co stało się w ładowni, dotarło na pokład, do jego uszu. — Sprawca powinien zostać należycie ukarany. Tych z dołu powinni trzymać krótko, aby takie sytuacje nas nie dotykały. — Sebastian przychylał się do stanowiska towarzyszących mu dżentelmenów. Sprawca tak haniebnego występku powinien dostać solidne baty. Nie pokryje to poniesionych przez nich strat materialnych i moralnych. Był to wyraźny brak szacunku ze strony ludzi, którzy dzięki pracy dla nich mieli na chleb. W swoich fabrykach zatrudniał wielu takich ludzi, od których wymagał sumiennego wypełniania swoich obowiązków i stosowania się do ustanowionych przez niego zasad, jeśli chcieli utrzymać posadę. Na ich miejsce miał dziesięciu innych.
— Za grosz poszanowania do cudzej własności. Wart więcej, niż ten kmiot zdoła zarobić przez całe swoje nędzne życie. Nie ma pan pewności, że nie spróbują się dobrać do nich następnym razem. — Heinzel również nie krył swojego oburzenia obecną sytuacją i okazywał swoje poparcie tak dotkliwie poszkodowanemu mężczyźnie. Na jego miejscu również byłby wściekły. Wszelkie kosztowności stanowiły łatwy łup. Po tych brudasach należy spodziewać się wszystkiego, co najgorsze. Upił ze swojej szklanki i spojrzał z ukosa na swoją córkę w towarzystwie swojej matki i jednej z pasażerek tego statku. Gdzieś na przeciwległym końcu pokładu majaczył mu siedzący przy stoliku Augustus Arrow. Konkurent, którego odrzuciła jego córka.