06.11.2022, 22:38 ✶
- Thes, nigdy nie przepraszaj mnie za to, że mówisz to, co myślisz.- Westchnęła nieco rozczarowana. Myślała, że są ze sobą na tyle blisko, że miał tego świadomość. Najgorsza prawda była lepsza od kłamstwa, tego zdania się trzymała. Zgasiła papierosa o talerzyk, na którym jeszcze chwilę wcześniej był kawałek tortu. Odpaliła od razu kolejnego, widać było, że naprawdę przejęła się tym wszystkim. Ponownie zaciągnęła się dymem, musiała jakoś to odreagować, nie spodziewała się bowiem, że takie przyjemne wyjście będzie się wiązało z tą dosyć trudną rozmową, przynajmniej dla niej.
Tak właściwie, to może dobrze, że powiedział jej to wszystko? Może miał gorszy czas, walczył ze sobą, próbował podjąć decyzję. Była jego przyjaciółką, nie mogła samolubnie podchodzić do tego tematu, w końcu chodziło o NIEGO, o jego uczucia i to, co dalej chciałby zrobić ze swoim życiem. W końcu ile można tak żyć obok siebie? Może potrzebował czegoś więcej, czego ona nie mogła mu dać?
- Nie chciałbyś wszystkich zostawić.- powtórzyła po nim. Spoglądała na jego twarz, ciekawa tego, co może z niej wyczytać. Jednak wcale jej to nie pomagało. Dzisiaj zdecydowanie czuła się zagubiona w tej całej rozmowie, właściwie do czego ona prowadziła? Nie miała zielonego pojęcia. Wiedziała jednak, że nie będzie potrafiła z niego zrezygnować, na pewno nie. Nie potrafiła sobie tego wyobrazić, może za bardzo się do niego przywiązała, zresztą wszyscy wokół niej o tym wiedzieli, nie zamierzała jednak tego zmieniać. Musiałby ją naprawdę mocno zranić, żeby zmieniła nastawienie.
- Oczywiście, że nie.- Doskonale zdawała sobie sprawę, o co mu chodzi. Byli do siebie tak bardzo podobni. Te same schematy zachowań, najlepiej wszystko robić samemu, choćby mieli robić to długo, to sama świadomość, że było to tylko i wyłącznie ich zasługą wystarczała.
- Na moje to po prostu chcesz od życia czegoś więcej, czegoś ci brakuje i wiem jak to jest, bo ja też to czuje. Tak jakby to wszystko nie miało sensu. Niby się budzisz, robisz to, co do ciebie należy, ale to wszystko jest jakieś takie puste, sama nie wiem.- po raz kolejny zaciągnęła się dymem, wzrok teraz wbiła w szybę, spoglądała za okno. Przymknęła na moment oczy. Wydawało jej się, że ten pomysł, związany ze zwierzętami może być dobrym rozwiązaniem. - Spróbujmy, tylko proszę cię, jeśli to nie będzie to, jeśli będziesz potrzebował czegoś więcej, nie bój się mi o tym powiedzieć. Nie chcę, żebyś był nieszczęśliwy, żebyś się dusił, doskonale zdajesz sobie sprawę, że mi na Tobie zależy, jak na nikim innym.- teraz wróciła spojrzeniem do swojego przyjaciela.
Tak właściwie, to może dobrze, że powiedział jej to wszystko? Może miał gorszy czas, walczył ze sobą, próbował podjąć decyzję. Była jego przyjaciółką, nie mogła samolubnie podchodzić do tego tematu, w końcu chodziło o NIEGO, o jego uczucia i to, co dalej chciałby zrobić ze swoim życiem. W końcu ile można tak żyć obok siebie? Może potrzebował czegoś więcej, czego ona nie mogła mu dać?
- Nie chciałbyś wszystkich zostawić.- powtórzyła po nim. Spoglądała na jego twarz, ciekawa tego, co może z niej wyczytać. Jednak wcale jej to nie pomagało. Dzisiaj zdecydowanie czuła się zagubiona w tej całej rozmowie, właściwie do czego ona prowadziła? Nie miała zielonego pojęcia. Wiedziała jednak, że nie będzie potrafiła z niego zrezygnować, na pewno nie. Nie potrafiła sobie tego wyobrazić, może za bardzo się do niego przywiązała, zresztą wszyscy wokół niej o tym wiedzieli, nie zamierzała jednak tego zmieniać. Musiałby ją naprawdę mocno zranić, żeby zmieniła nastawienie.
- Oczywiście, że nie.- Doskonale zdawała sobie sprawę, o co mu chodzi. Byli do siebie tak bardzo podobni. Te same schematy zachowań, najlepiej wszystko robić samemu, choćby mieli robić to długo, to sama świadomość, że było to tylko i wyłącznie ich zasługą wystarczała.
- Na moje to po prostu chcesz od życia czegoś więcej, czegoś ci brakuje i wiem jak to jest, bo ja też to czuje. Tak jakby to wszystko nie miało sensu. Niby się budzisz, robisz to, co do ciebie należy, ale to wszystko jest jakieś takie puste, sama nie wiem.- po raz kolejny zaciągnęła się dymem, wzrok teraz wbiła w szybę, spoglądała za okno. Przymknęła na moment oczy. Wydawało jej się, że ten pomysł, związany ze zwierzętami może być dobrym rozwiązaniem. - Spróbujmy, tylko proszę cię, jeśli to nie będzie to, jeśli będziesz potrzebował czegoś więcej, nie bój się mi o tym powiedzieć. Nie chcę, żebyś był nieszczęśliwy, żebyś się dusił, doskonale zdajesz sobie sprawę, że mi na Tobie zależy, jak na nikim innym.- teraz wróciła spojrzeniem do swojego przyjaciela.