25.08.2023, 20:47 ✶
Za każdym razem, gdy przywoływał w myślach postać Vespery Rookwood, jego żołądek zaciskał się w nieprzyjemny sposób, serce gwałtownie przyśpieszało swój rytm, majacząc niebezpiecznie na granicy tachykardii, zaś dłonie robiły się mokre, a usta suche. Ostatni raz widzieli się w świetle poranka po Beltane, gdy dotarła do nich wieść o ataku zwolenników Czarnego Pana na Polanie Ognisk - a było to ponad miesiąc temu. W pierwszych dniach brak jakichkolwiek wiadomości z jej strony nie był niepokojący; oboje mieli mnóstwo pracy przy opanowywaniu chaosu. Kolejne konsultacje tylko doprowadzały go do bólu głowy, zaś nadgarstek bolał od wypisywania recept na silne eliksiry uspokajające. Był zmęczony natłokiem pracy, a przecież jako magipsychiatra nie miał jej tak dużo, jak pracownicy Ministerstwa! Wprawdzie nie wiedział czym dokładnie zajmowała się Vespera w Departamencie Tajemnic, ale wyobrażał sobie, że musiało być gorąco.
Nieśmiało spróbował nawiązać z nią kontakt w połowie maja, gdy sytuacja nieco się uspokoiła. Odmówiła mu spotkania, zatem założył, że wciąż ma ciężki okres w pracy i wysłał jej kosz pełen krwistych czerwonych róż. Spróbował ją zaprosić do teatru tydzień później, lecz również spotkał się z odmową. Kiedy na początku czerwca również nie chciała się z nim zobaczyć, zaczął panikować i analizować każde słowo, jakie padło tamtego ranka. Czy była na niego wściekła o to, że zniknął? Wprawdzie wytłumaczył jej, że winny był wiatr, który porwał go na podwórze nieszczęsnego Grimesa, ale co jeśli mu nie uwierzyła? Och, powinien od razu zabrać ją do Lecznicy Dusz i pokazać w myślodsiewni wszystko, co przeżył. A może przeraziła się tego, co powiedział jej, gdy już leżeli obok siebie w łóżku? Przegrywa ten, któremu pierwszemu zacznie zależeć. Oczywiście, że musiało o to chodzić! Niepotrzebnie śpieszył się z tym wyznaniem, szczególnie, że ich romans trwał zaledwie kilka tygodni. Jak mógł być tak głupi?
Siedział w fotelu pogrążony w lekturze artykułu naukowego jednego ze swych francuskich kolegów. Choć słowo pogrążony było raczej przerostem formy nad treścią, bowiem nie był w stanie skupić się na czytanym tekście; litery rozmazywały się i układały w ciąg niezrozumiałych dla Perseusa słów. Od tej intelektualnej męki wyrwało go pukanie do drzwi. W pierwszej chwili chciał odesłać do nich skrzata, jednak w porę przypomniał sobie, że w gruncie rzeczy żadnego skrzata na stałe nie ma. Westchnął cicho i pokuśtykał w stronę przedpokoju.
Jej widok zaparł mu dech w piersiach, jak za każdym razem zresztą, kiedy na nią patrzył. Była piękna pomimo zmęczenia malującego się na jej twarzy - a może właśnie dlatego, że sprawiała wrażenie jeszcze bardziej kruchej i bezbronnej, mocniej do niej lgnął?
— Cześć — odpowiedział niejako zaskoczony jej wizytą, po czym zaprowadził ją do salonu i w drżących dłoniach przyniósł jej szklankę wody z miętą i cytryną. Widząc, jak jest zdenerwowana, postanowił zrobić to, co uważał za najrozsądniejszym w tej sytuacji, czyli próbować rozładować napięcie rozmową na tematy błahe. — Miło cię znów widzieć. W Ministerstwie musi panować zbiorowa panika, co? Kto by pomyślał, że akurat w Beltane… Cieszę się, że teleportowałaś się z Polany, zanim to wszystko się zaczęło. Nie wiem, co bym zrobił, gdyby coś ci się stało…
Nieśmiało spróbował nawiązać z nią kontakt w połowie maja, gdy sytuacja nieco się uspokoiła. Odmówiła mu spotkania, zatem założył, że wciąż ma ciężki okres w pracy i wysłał jej kosz pełen krwistych czerwonych róż. Spróbował ją zaprosić do teatru tydzień później, lecz również spotkał się z odmową. Kiedy na początku czerwca również nie chciała się z nim zobaczyć, zaczął panikować i analizować każde słowo, jakie padło tamtego ranka. Czy była na niego wściekła o to, że zniknął? Wprawdzie wytłumaczył jej, że winny był wiatr, który porwał go na podwórze nieszczęsnego Grimesa, ale co jeśli mu nie uwierzyła? Och, powinien od razu zabrać ją do Lecznicy Dusz i pokazać w myślodsiewni wszystko, co przeżył. A może przeraziła się tego, co powiedział jej, gdy już leżeli obok siebie w łóżku? Przegrywa ten, któremu pierwszemu zacznie zależeć. Oczywiście, że musiało o to chodzić! Niepotrzebnie śpieszył się z tym wyznaniem, szczególnie, że ich romans trwał zaledwie kilka tygodni. Jak mógł być tak głupi?
Siedział w fotelu pogrążony w lekturze artykułu naukowego jednego ze swych francuskich kolegów. Choć słowo pogrążony było raczej przerostem formy nad treścią, bowiem nie był w stanie skupić się na czytanym tekście; litery rozmazywały się i układały w ciąg niezrozumiałych dla Perseusa słów. Od tej intelektualnej męki wyrwało go pukanie do drzwi. W pierwszej chwili chciał odesłać do nich skrzata, jednak w porę przypomniał sobie, że w gruncie rzeczy żadnego skrzata na stałe nie ma. Westchnął cicho i pokuśtykał w stronę przedpokoju.
Jej widok zaparł mu dech w piersiach, jak za każdym razem zresztą, kiedy na nią patrzył. Była piękna pomimo zmęczenia malującego się na jej twarzy - a może właśnie dlatego, że sprawiała wrażenie jeszcze bardziej kruchej i bezbronnej, mocniej do niej lgnął?
— Cześć — odpowiedział niejako zaskoczony jej wizytą, po czym zaprowadził ją do salonu i w drżących dłoniach przyniósł jej szklankę wody z miętą i cytryną. Widząc, jak jest zdenerwowana, postanowił zrobić to, co uważał za najrozsądniejszym w tej sytuacji, czyli próbować rozładować napięcie rozmową na tematy błahe. — Miło cię znów widzieć. W Ministerstwie musi panować zbiorowa panika, co? Kto by pomyślał, że akurat w Beltane… Cieszę się, że teleportowałaś się z Polany, zanim to wszystko się zaczęło. Nie wiem, co bym zrobił, gdyby coś ci się stało…
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory