25.08.2023, 20:56 ✶
Sądził, że Vespera w swoich małżeństwach była szczęśliwa - na tyle szczęśliwa, na ile może być człowiek, którego postawiono przed faktem dokonanym i wybrano za niego życiowego partnera - oraz że śmierć jej poprzednich mężów była zbiegiem nieszczęśliwych wypadków. Raz tylko w jego głowie zamajaczyła żartobliwa myśl, że być może nie było to wcale tak przypadkowe, jednak uleciała zanim zdążył się jej chwycić. Sam o swoich poprzednich związkach wiele nie mówił, wszystko co przekazał jej w tej kwestii mogło zamknąć się w jednym zdaniu - “małżeństwo było aranżowane i trwało zaledwie pół roku, ponieważ dzieliła nas zbyt duża różnica wieku oraz niezgodność charakterów”. Nie chciał jednak rozmawiać o tej relacji nie tylko ze względu na to, że uważał to za sprawę prywatną (i przy okazji swoistą porażkę, wszak ojciec jasno dał mu do zrozumienia, jak bardzo był nim zawiedziony), lecz także przez to, że jego była żona była córką jednego z poprzednich Ministrów Magii, człowieka niebezpiecznego i wpływowego. Bliscy dziwili się, że Perseus tak łatwo zapomniał o nieudanym małżeństwie (być może tak właśnie i było, a główny powód takiego stanu rzeczy siedział właśnie przed nim), ale w rzeczywistości bardzo się pilnował, aby nie powiedzieć czegoś, co mogłoby ściągnąć na niego gniew byłego teścia oraz Eden. Z tej dwójki to ona jawiła mu się jako większe zagrożenie, sprawiała wrażenie kobiety silnej i bezwzględnej do tego stopnia, że robiło mu się zimno na samą myśl o złotowłosej. Nie chciał także sprawiać Elliottowi przykrości wypowiadając się o jego siostrze w dosyć pejoratywny sposób i stawiając go w niekomfortowej sytuacji; wszak gdyby zaczął skarżyć mu się na Eunice, Malfoy musiałby opowiedzieć się za którąś ze stron. Poza tym, rzucanie jadowitych komentarzy po kątach przedstawiałoby go jako człowieka żałosnego, niedojrzałego i małostkowego. Jedynym bezpiecznym powiernikiem była Lycoris i to do niej zwracał się, gdy czuł, że zbierają się w nim negatywne emocje.
Tak więc Perseus nie był skory do rozmów na temat swojego małżeństwa i w związku z tym nie wymagał od Vespery żadnych zwierzeń. Być może z czasem kobieta postanowi się przed nim otworzyć i opowiedzieć mu o swojej przeszłości - wówczas on uczyni to samo. Do tego czasu wystarczyła mu jedynie informacja, że panna Rookwood dwukrotnie panną nie była oraz że jej poprzedni partnerzy odeszli z tego padołu łez (świeć Merlinie nad ich duszami). Bo czy naprawdę musieli sporządzać swoje autobiografie, aby było im ze sobą dobrze? Ludzie mawiali, że im mniej się wie, tym lepiej się śpi - w przypadku Vespery oraz Perseusa to powiedzenie miało więcej prawdy, niżby sobie życzyli.
Nie uszło jego uwadze to, w jaki sposób odwróciła wzrok i starała się otrzeć łzy. W pierwszej chwili pomyślał, że to jego wina, że powiedział coś, czym sprawił ogromną przykrość. Chciał ją za to przeprosić, pocieszyć, ale głos uwiądł mu w gardle i nim zdążył go odzyskać, ona już pokazywała mu tatuaż, sprawiając, że żołądek podchodził mu do gardła.
Vespera była śmierciożercą.
Poczuł się tak, jakby ktoś uderzył go czymś ciężkim w głowę. Wiedziałaś!, chciał wykrzyczeć, przypominając sobie, jak w Beltane owinęła go wokół palca i namówiła do powrotu do jego mieszkania oraz to jak blada i przerażona była, gdy wspomniał o piekle, jakie rozpętało się na polanie. On również był przerażony, lecz nie bał się Vespery, a o nią, o to w co się wpakowała i jakie to będzie miało dla niej konsekwencje, jeśli Czarny Pan przegra.
— Powiedziałaś, że musiałaś… Czy ktoś cię do tego zmusił? — wychrypiał, próbując sobie wszystko ułożyć.
Tak więc Perseus nie był skory do rozmów na temat swojego małżeństwa i w związku z tym nie wymagał od Vespery żadnych zwierzeń. Być może z czasem kobieta postanowi się przed nim otworzyć i opowiedzieć mu o swojej przeszłości - wówczas on uczyni to samo. Do tego czasu wystarczyła mu jedynie informacja, że panna Rookwood dwukrotnie panną nie była oraz że jej poprzedni partnerzy odeszli z tego padołu łez (świeć Merlinie nad ich duszami). Bo czy naprawdę musieli sporządzać swoje autobiografie, aby było im ze sobą dobrze? Ludzie mawiali, że im mniej się wie, tym lepiej się śpi - w przypadku Vespery oraz Perseusa to powiedzenie miało więcej prawdy, niżby sobie życzyli.
Nie uszło jego uwadze to, w jaki sposób odwróciła wzrok i starała się otrzeć łzy. W pierwszej chwili pomyślał, że to jego wina, że powiedział coś, czym sprawił ogromną przykrość. Chciał ją za to przeprosić, pocieszyć, ale głos uwiądł mu w gardle i nim zdążył go odzyskać, ona już pokazywała mu tatuaż, sprawiając, że żołądek podchodził mu do gardła.
Vespera była śmierciożercą.
Poczuł się tak, jakby ktoś uderzył go czymś ciężkim w głowę. Wiedziałaś!, chciał wykrzyczeć, przypominając sobie, jak w Beltane owinęła go wokół palca i namówiła do powrotu do jego mieszkania oraz to jak blada i przerażona była, gdy wspomniał o piekle, jakie rozpętało się na polanie. On również był przerażony, lecz nie bał się Vespery, a o nią, o to w co się wpakowała i jakie to będzie miało dla niej konsekwencje, jeśli Czarny Pan przegra.
— Powiedziałaś, że musiałaś… Czy ktoś cię do tego zmusił? — wychrypiał, próbując sobie wszystko ułożyć.
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory