06.11.2022, 23:10 ✶
Nie pamiętał dokładnie, ile czasu minęło od tego jak siłą przebił się przez drzwi cukierni. Działał wtedy instynktownie. Jeszcze nie zdążył schować różdżki, trzymając ją niewygodnie w dłoni, kiedy ciągnął ze sobą ciało jakiejś nieznajomej osoby. Pierwsza pomoc zawsze była ważna i mogła uratować komuś życie. Nie przejmował się w takich momentach naruszeniem mienia, za co przyszło mu się i tak później tłumaczyć. Wtargnął na zaplecze nieznajomego sobie sklepu i po chwili plądrowania znalazł to, czego potrzebował do zatamowania krwi wypływającej z rany na udzie nieprzytomnego człowieka. Nie odkażał tego, nie próbował robić niczego, co mogłoby tylko sprawę przez przypadek pogorszyć.
Pierwsza pomoc nie była jednak wszystkim. Musiał zabrać go do miejsca, w którym zajmą się nim w odpowiedni sposób. Adrenalina jeszcze w nim buzowała, kiedy zarzucił sobie bezwładne ciało na plecy. Szczęście, nie był byle przechodniem i często musiał zajmować się ciałami zwierząt o podobnych gabarytach, a także broczących tak samo jak ten człowiek.
Nie był w stanie przemieścić się do Munga szybciej niż za pomocą standardowych środków komunikacji. Musiał uporać się również z usuwaniem pamięci dwójce mugoli, którzy byli świadkiem ataku. Theseus nie był w stanie określić dokładnie, dlaczego w biały dzień doszło do czegoś takiego, ale działał instynktownie. Dopiero w drodze do szpitala zdał sobie sprawę, że sam prawdopodobnie oberwał, ale ból nie był na tyle istotny, żeby adrenalina nie pozwoliła mu iść dalej.
- Dostał zaklęciem... na ogłuszenie, ale zaatakował go prawdopodobnie ktoś, kto włada żywiołem ognia. – wysapał, nadal trzymając nieznajomego na swoim ramieniu. – Jest poparzony. Bredził coś, ale jest teraz nieprzytomny.
Pierwsza pomoc nie była jednak wszystkim. Musiał zabrać go do miejsca, w którym zajmą się nim w odpowiedni sposób. Adrenalina jeszcze w nim buzowała, kiedy zarzucił sobie bezwładne ciało na plecy. Szczęście, nie był byle przechodniem i często musiał zajmować się ciałami zwierząt o podobnych gabarytach, a także broczących tak samo jak ten człowiek.
Nie był w stanie przemieścić się do Munga szybciej niż za pomocą standardowych środków komunikacji. Musiał uporać się również z usuwaniem pamięci dwójce mugoli, którzy byli świadkiem ataku. Theseus nie był w stanie określić dokładnie, dlaczego w biały dzień doszło do czegoś takiego, ale działał instynktownie. Dopiero w drodze do szpitala zdał sobie sprawę, że sam prawdopodobnie oberwał, ale ból nie był na tyle istotny, żeby adrenalina nie pozwoliła mu iść dalej.
- Dostał zaklęciem... na ogłuszenie, ale zaatakował go prawdopodobnie ktoś, kto włada żywiołem ognia. – wysapał, nadal trzymając nieznajomego na swoim ramieniu. – Jest poparzony. Bredził coś, ale jest teraz nieprzytomny.