• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[20 Maj 1972] How many secrets can you keep?

[20 Maj 1972] How many secrets can you keep?
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#6
25.08.2023, 22:28  ✶  

Och nie, tu na pewno nie było nikomu do śmiechu. Nie było śmiechu w Philipie, nie było jego błyszczących oczu ani wysoko uniesionego podbródka. Ale nawet w tym zagubieniu, bo inaczej Laurent teraz nie potrafił nazwać tego, co widział, mężczyzna pozostawał dumnym pomnikiem obrazu, jaki wybudował przed wszystkimi ludźmi. Nawet nie udawanym pomnikiem, co podziwiał i czego gdzieś na dnie swojego ducha zazdrościł. Jak każdemu, kto potrafił być po prostu sobą przed wszystkimi i nie pochylać głowy, nie zginać swojego karku. W ich oczach to oni byli pępkiem tego świata. Miał on wirować i kręcić się wokół nich. Laurent już niemal przestał marzyć o tym, że kiedyś też będzie taką osobą jak dorośnie. Tylko że dorósł już dawno, życie płynęło, a on musiał się bardziej wycofać ze świateł publiki niż pod nią wchodzić. Skoro więc nie było rozbawienia w Philipie, a była ta dziwna powaga i grobowe słowa, że muszą porozmawiać, to i rzeczywiście do śmiechu nie było Laurentowi. Czego się jednak spodziewało to bożyszcze nastolatek latające na miotle i zbierające puchary dla swojej drużyny? Było w tym spotkaniu odrobiny z testu o tym, jak dobrze znasz drugiego człowieka. Philip był wyjątkowo wyrozumiały względem niego, tak przynajmniej uważał sam Prewett. Może miał kilka innych kochanków czy kochanek, którym również tak dogadzał, ale to już nie była jego sprawa. Na pewno jednak był o wiele bardziej sympatyczny niż względem większości ludzi. Mimo to dobrze wiedział, że nie jest osobą, która jest bardzo empatyczna. I to nie było nic złego. To był wynik dokładnie tego, że uważał, że wszystko toczy się wokół niego, a... nie toczyło. Ciężko było przewidzieć Laurentowi, co miało się tutaj zaraz odegrać i jaka scenka rodzajowa zostanie przedstawiona, jaka historia wypłynie na wierzch. Wiedział tyle, że na pewno nie będzie to lekkie.

Spoglądając na Philipa, kiedy usiedli, kiedy ten sięgnął po sernik - och, uwielbiał łakocie - przyszło do głowy jedno słowo: rozsypka. Miał wrażenie, że ten człowiek mógłby się rozsypać. Albo już to zrobił. Musiał zachować swój fason, swoją klasę! Ale był teraz najbardziej ludzki ze wszystkich tych chwil, kiedy dotychczas się spotykali. Kiedy Laurent wzdychał do niego jak do bożyszcza. To było coś innego. Lukrecja założył nogę na nogę i być może było w tym coś absolutnie chorego, ale miał wrażenie, że widzi przed sobą coś absolutnie pięknego. Poruszającego. Poruszającego tak głęboko, że zrobiłby bardzo wiele, żeby ten widok zmazać, żeby przeminął. Bo, koniec końców, naprawdę bardzo przepadał za Philipem. Mimo całego zestawu jego wad, jakie sobą prezentował. A może właśnie dzięki tym wadom? Chyba na tym polegały właśnie te najlepsze przyjaźnie i miłość - że akceptujesz czyjeś wady i potrafisz z nimi żyć. Ponieważ za cechy pozytywne bardzo łatwo lubić i kochać. Laurent nie sądził, żeby Philip zdawał sobie sprawę z nawet połowy swoich negatywnych cech, jakie widział w nim Laurent, bo taki po prostu był - uważał siebie za doskonałe stworzenie tego świata. Dlatego w tej chwili Laurent powinien był powiedzieć "tak, powinieneś, bo jak wiesz - MAM PRACĘ". Zamiast tego powiedział...

- Nie przejmuj się tym, proszę. Przecież widzę, że coś się stało. - I w żadnym wypadku nie było to nieszczere. Natomiast niektóre rzeczy można ująć na bardzo wiele sposobów. Philip nie należał do tego grona, które łatwo przełykało upomnienia, dlatego Laurent nie chciał mu tego wytykać, skoro widział, jak powiedział, że "coś się stało". Skoro mężczyzna sam napomknął, że powinien był, to rzeczywiście nie uważał, że powinien teraz tym zaprzątać sobie nadmiernie głowę.

Philip nie potrafił czegoś jeszcze innego - zaczynania rozmów. Bo Laurent się trochę napiął, kiedy padł ten jakże WSPANIAŁY wstęp. Jego mózg pognał od razu z kopyta strachem o bardzo wiele rzeczy, jakie mogły paść dalej. W tym paniką, że zaraz padną jakieś wyznania miłości. Na szczęście tak szybko, jak lekko się napiął, zdziwienie tańczyło w jego oczach, tak szybko rozluźnił i przymknął te ślepia na moment. Och Philip, Philip... co ja z tobą mam? I nie znaczyło to, że było wiele lepiej. Było, owszem, ale poszło to w stronę, której również się nie spodziewał. I Laurent musiał się wysilić, żeby nie zejść własnym samopoczuciem gdzieś w dół. Tak się jakoś śmiesznie toczyło jego życie, że zadziwiająco regularnie wysłuchiwał sercowych problemów, głaskał po głowach, uspakajał, pocieszał. Chciał, żeby ludzie, którzy coś dla niego znaczyli, się uśmiechali. Ale to, co usłyszał, jakoś bardzo zabolało. Chyba powinien był się spodziewać, że tak dojrzały mężczyzna w końcu zechce się ustatkować. Tak, zdecydowanie powinien się tego spodziewać. A Philip teraz... słowo rozsypka naprawdę pasowało. Ewidentnie targały nim silne i sprzeczne emocje, jakby w tym wszystkim walczył sam ze sobą. Zapewne również z tym, żeby w ogóle się otworzyć.

- Philipie. - Laurent wyciągnął dłoń, położył ją na dłoni Philipa i uśmiechnął się do niego serdecznie, ciepło, uspakajająco. - Nigdy nie jest w życiu za późno, by szukać czegoś nowego. Tym bardziej nie ma niczego złego w tym, że zacząłeś pragnąć miłości. Nie ma czego się wstydzić. Jeśli tylko sobie na to pozwolisz to przygnębienie zamieni się w uskrzydlenie. Pozwól sobie na to. Nie zamykaj się na te doznania. Gdzieś tam czeka kobieta, z którą podzielisz swoje życie i będziesz z nią szczęśliwy. Może nie odnajdziesz jej od razu, ale przecież sam wiesz, jak różni potrafią być ludzie. - Może i był to osobisty dramat, ale Laurent nigdy nie wyceniał ludzkich przeżyć porównując je do innych. I w pełni rozumiał, że to, co Philip odczuwał, z jego światopoglądem, z jego charakterem, było dla niego niemal jak walący się świat, który miał tak doskonale poukładany. - Twój świat się przez to nie zawali. Musisz tylko wymienić parę cegiełek na nowe i zobaczysz, jak cię zachwyci. - Mówił do niego tonem ciepłym, z tym uśmiechem anioła, uspakajająco trzymając jego dłoń. Chciał mu pomóc. Naprawdę chciał.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (4909), Philip Nott (3550)




Wiadomości w tym wątku
[20 Maj 1972] How many secrets can you keep? - przez Philip Nott - 23.08.2023, 20:56
RE: [20 Maj 1972] How many secrets can you keep? - przez Laurent Prewett - 23.08.2023, 23:29
RE: [20 Maj 1972] How many secrets can you keep? - przez Philip Nott - 24.08.2023, 22:07
RE: [20 Maj 1972] How many secrets can you keep? - przez Laurent Prewett - 24.08.2023, 23:31
RE: [20 Maj 1972] How many secrets can you keep? - przez Philip Nott - 25.08.2023, 20:10
RE: [20 Maj 1972] How many secrets can you keep? - przez Laurent Prewett - 25.08.2023, 22:28
RE: [20 Maj 1972] How many secrets can you keep? - przez Philip Nott - 26.08.2023, 16:42
RE: [20 Maj 1972] How many secrets can you keep? - przez Laurent Prewett - 26.08.2023, 18:52
RE: [20 Maj 1972] How many secrets can you keep? - przez Philip Nott - 26.08.2023, 22:11
RE: [20 Maj 1972] How many secrets can you keep? - przez Laurent Prewett - 26.08.2023, 22:52
RE: [20 Maj 1972] How many secrets can you keep? - przez Philip Nott - 27.08.2023, 11:15
RE: [20 Maj 1972] How many secrets can you keep? - przez Laurent Prewett - 27.08.2023, 13:33

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa